Rynek IT bezlitośnie weryfikuje wartość kompetencji twardych. Agenci w dużej mierze przejmują pisanie kodu. Tomasz Głowacki rozkłada na czynniki pierwsze degradację archetypu introwertycznego inżyniera na rzecz ludzi biegłych w definiowaniu wymagań i komunikacji z biznesem.
Kult perfekcji kosztuje miliony
Środowisko akademickie promuje optymalizację do granic absurdu. Zespół badawczy potrafi spędzić dwa lata na podnoszeniu skuteczności algorytmu o jeden punkt procentowy, traktując to jako naukowy triumf. Biznes nie finansuje sztuki dla sztuki. „W sektorze prywatnym produkt wystarczająco dobry deklasuje produkt perfekcyjny” – precyzuje Tomasz. Zignorowanie tej matematyki topi większość technologicznych startupów o rodowodzie uniwersyteckim.
Koniec hegemonii introwertyków
Rynek pracy koryguje wycenę inżynieryjnych talentów. Deweloper, który dowozi genialny kod, ale paraliżuje komunikację w zespole, staje się obciążeniem. Umiejętności miękkie przestały pełnić funkcję ozdobnika w CV. Stały się prawdziwym filtrem zatrudnienia.
Horyzontalna akumulacja kapitału
Zwiększanie rynkowej wartości przypomina proces kapitalizacji odsetek, a nie wspinaczkę po drabinie. Tomasz udowadnia to własną ścieżką opowiadając swoją historię. Konstruowanie profilu na styku kilku wąskich dziedzin gwarantuje odporność na automatyzację i wahania koniunktury.
Dlaczego warto posłuchać:
- Zrozumiesz mechanizm budowania asymetrycznej przewagi na rynku IT poprzez łączenie kompetencji.
- Poznasz metody szybkiego prototypowania i inżynierii wymagań, oddzielające rentowne projekty od przepalonych budżetów.
Niewygodne pytanie: Skoro algorytmy z powodzeniem negocjują już między sobą kontrakty, w którym momencie utrzymywanie rozbudowanych działów sprzedaży i zakupów stanie się wyłącznie drogą, korporacyjną fanaberią?
Tomek podsyła Wam do poczytania ten artykuł –> https://www.science.org/doi/epdf/10.1126/science.adk2755
—
Masz chwilę? Jeśli podoba Ci się 99 Twarzy AI, zostaw ocenę i recenzję – dzięki temu możemy docierać do jeszcze większej liczby słuchaczy!
Dobrego dnia i niech #AI będzie z Wami wszystkimi!
Transkrypcja rozmowy
Disclaimer. Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku – mała uwaga dotycząca transkrypcji rozmowy. Jak się pewnie domyślasz – transkrypcja została przygotowana z wykorzystaniem magii LLM. Proszę o wyrozumiałość, gdyby pojawiły się w niej niewielkie błędy, literówki, etc. Żeby mieć pewność co do wszystkich wypowiedzi – polecam posłuchać, zamiast czytać. Ukłony.
Karol Stryja
Tomasz Głowacki, który podobno ogląda podcast 99 twarzy, ale tak naprawdę to jest format do słuchania ludzi mądrzejszych od prowadzącego. Gości, którzy obierają czasami nietypową ścieżkę. Ścieżkę prowadzącą ze świata akademickiego do biznesu. Opowiesz o tym?
Tomasz Głowacki
Chętnie. Trochę bym challenge’ował to bycie mądrzejszym od prowadzącego. Masz bardzo ciekawą historię. Dzisiaj częściowo ją poznałem. Skoro mam opowiedzieć o swojej, z przyjemnością zanurkuję w ten temat.
Karol Stryja
Czy powodem jest to, że w akademii słabo płacą?
Tomasz Głowacki
To nie jest główny powód. Myślę, że to jeden z istotnych tematów, dla których wiele osób rezygnuje z kariery akademickiej. Moja historia wygląda tak, że po studiach bardzo chciałem być naukowcem. Dostałem ofertę, zostałem na uczelni. Przez pięć czy sześć lat pracowałem tam, przygotowywałem doktorat i planowałem dalszą ścieżkę w świecie nauki.
Karol Stryja
Czego nauczyła cię praca na uniwersytecie?
Tomasz Głowacki
Uczy bardzo wielu umiejętności. Wszystkie są przydatne w akademii. Wyobraź sobie, że część z nich może być z powodzeniem wykorzystana w biznesie.
Karol Stryja
Opowiedz dokładnie o tym, co wyciągnąłeś z tamtego okresu.
Tomasz Głowacki
Akademia uczy dokładności. Pracując nad nowym artykułem, musisz dopracować każdy szczegół. W biznesie nikt nie wymaga precyzji na takim poziomie. Komunikacją w świecie nauki jest publikacja. Piszesz artykuł i wysyłasz go w świat. Jest rygorystycznie oceniany. Nikt z tobą nie rozmawia. Nie zamienisz z recenzentem ani zdania na żywo, on cię nie poznał. Dostaje anonimowy tekst do sprawdzenia. Co bierze pod lupę? Interpunkcję, dokładność i interpretację danych. Nieraz wchodziłem w długie dyskusje dotyczące interpretacji jednego czy dwóch słów w języku angielskim. Uczelnia rzeźbi w tobie precyzję.
Karol Stryja
To były czasy, kiedy nie było ChatGPT.
Tomasz Głowacki
Jestem stary. To czasy długo przed modelami językowymi. Doktorat kończyłem w 2013 roku, czyli trzynaście lat temu.
Karol Stryja
Dokładność to jedno. Co dodasz do tej listy?
Tomasz Głowacki
Drugą rzeczą jest bez wątpienia skupienie na długoterminowym celu. Mówi się, że doktorat robi się w cztery lata. W mojej branży, czyli informatyce i sztucznej inteligencji, zajmuje to od sześciu do ośmiu lat. To uczy wytrwałości. Masz cel, prowadzisz badania, a eksperymenty potrafią ciągnąć się tygodniami. Potem czekasz na recenzję. Zdarzyło mi się czekać dwa lata na opinię o artykule matematycznym złożonym do czasopisma.
Karol Stryja
Czyli konsekwencja i dążenie do obranego punktu.
Tomasz Głowacki
Zdecydowanie. Jest tu jeszcze jeden wymiar tej konsekwencji. Poruszyłeś wcześniej aspekt finansowy. Zarobki w polskiej nauce to wciąż bardzo żywy temat.
Karol Stryja
Ostatnio pisał o tym na LinkedIn profesor Sankowski.
Tomasz Głowacki
Tak, to był ciekawy pogląd. Jest on promotorem idei, aby lepiej opłacać polskich naukowców. Miałem kiedyś taką sytuację, że zatrzymała mnie policja za lekkie przekroczenie prędkości. Miałem w teczce zaświadczenie z uczelni o zarobkach, bo przygotowywałem wniosek kredytowy. Jak pokazałem ten papier policjantowi, po prostu mnie pożałował i puścił wolno. Pozdrawiam pana sierżanta.
Karol Stryja
Zanotowałem dokładność, konsekwencję i determinację. Coś jeszcze przychodzi ci do głowy?
Tomasz Głowacki
To te miękkie aspekty, które w biznesie bywają wręcz obciążeniem. Uczelnia uczy czegoś, co nazywam transferowalnymi umiejętnościami. Stanowią one mocną kartę przetargową na rynku pracy. Nauka to przede wszystkim eksperymentowanie. Analizujesz, interpretujesz i odpowiednio przedstawiasz dane. Wypracowujesz analityczne spojrzenie. Ja określam to mianem kwestionowania status quo.
Karol Stryja
Zaskoczyłeś mnie. Gdy myślę o kompetencjach miękkich, analiza i interpretacja znajdują się na szarym końcu. Pierwsze skojarzenia to komunikacja, empatia i trafne odczytywanie potrzeb drugiej strony.
Tomasz Głowacki
To leży na zupełnie innym biegunie. Pamiętam, skąd się wywodzę i z wdzięcznością patrzę na moją dawną rolę. Jednak komunikacji oraz biznesowej empatii nauczyłem się dopiero, gdy wszedłem do korporacyjnego świata.
Karol Stryja
Zdradź szczegóły swojej ścieżki. Byłeś naukowcem w branży IT. Jaka to dokładnie specjalizacja?
Tomasz Głowacki
Bioinformatyka. Moją pierwszą miłością była chemia. Prawie poszedłem na takie studia. Tata zasugerował jednak informatykę i posłuchałem go. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. Chemia pozostała w sferze hobby. Gdy obroniłem dyplom z informatyki, skręciłem w stronę biochemii. Zrobiłem doktorat z sekwencjonowania peptydów.
Karol Stryja
Peptydów, czyli tłuszczy.
Tomasz Głowacki
Czyli białek. Ustalasz budowę białka na podstawie danych z eksperymentów chemicznych. Dostajesz zbiór informacji, analizujesz go i de facto zgadujesz oryginalną sekwencję.
Karol Stryja
Co wydarzy się, gdy modele sztucznej inteligencji przestaną ograniczać się do języka i umożliwią bezpośrednią komunikację między komórkami?
Tomasz Głowacki
Wchodzimy w duże filozofowanie. Widzę, że próbujesz sprowadzić mnie z powrotem do bioinformatyki.
Karol Stryja
Ciekawi mnie po prostu, jak to wszystko spiąłeś. Zostawmy to. Pamiętasz moment, w którym uznałeś, że kończysz z akademią i wchodzisz do biznesu?
Tomasz Głowacki
To było fascynujące doświadczenie. Pod koniec doktoratu wziąłem udział w rządowym programie „Top 500 Innovators”. Wyselekcjonowano pięciuset naukowców i wysłano nas na najlepsze zagraniczne uczelnie. Trafiłem na UC Berkeley. Część grupy pojechała na Stanford i Cambridge. Odbywaliśmy dwumiesięczne studia Executive Education. Główną ideą było późniejsze zasilenie polskiego sektora naukowego nową jakością. Zobaczyłem poziom kształcenia w Kalifornii. Uderzyła mnie gigantyczna synergia pomiędzy tamtejszą akademią a korporacjami. Właśnie tego brakowało mi w Polsce. Stwierdziłem, że komercyjna ścieżka daje więcej możliwości. Wypowiedzenie wysyłałem listownie prosto z kampusu do Polski. Rząd zainwestował ogromne pieniądze i nie kazał podpisywać lojalek. To był przemyślany ruch. Zbudowaliśmy potężny networking. Obecnie ten program genialnie spina nasze uczelnie z kapitałem. Tworzymy doktoraty i magisterki wdrożeniowe. Różnica polegała na tym, że ja występowałem już po stronie biznesu.
Karol Stryja
Zadziałał impuls, czy czekała już na ciebie konkretna oferta?
Tomasz Głowacki
Zacząłem szukać ofert jeszcze w Stanach i dość szybko taką otrzymałem. To nie był impuls. Dostrzegłem po prostu szerszą perspektywę. Dopóki nie posmakujesz innej rzeczywistości, nie zdajesz sobie sprawy, w czym byłbyś lepszy. Sekwencjonowanie peptydów to wspaniała dziedzina. Brakowało mi w niej jednak użyteczności. Droga od wyniku badania do rynkowego wdrożenia jest ekstremalnie długa. Zależało mi na maksymalnym skróceniu tego dystansu.
Karol Stryja
Jak człowiek nauki odnajduje się w środowisku, gdzie każdy podjęty projekt i zaplanowana czynność muszą ostatecznie przynieść zysk?
Tomasz Głowacki
Dotykasz jednej z największych luk mentalnych. Środowisko akademickie skupia się na znalezieniu rozwiązania idealnego. Jeśli tworzysz modele AI, walczysz o każdego promila skuteczności. Masz algorytm rozpoznający białko z celnością rzędu 97%. Poświęcasz kolejne dwa lata, by wyciągnąć dodatkowy procent. W biznesie nikt nie da ci na to budżetu. Musiałem całkowicie zresetować paradygmat działania. W sektorze prywatnym produkt „wystarczająco dobry” deklasuje produkt „perfekcyjny”.
Karol Stryja
Twoja mowa ciała nie wskazuje, byś specjalnie narzekał na tę zmianę.
Tomasz Głowacki
Nie narzekam. To była brutalna, ale wspaniała metamorfoza. Cieszę się z dokonanych wyborów.
Karol Stryja
Przeżyłeś szok poznawczy. Ostatecznie wyszedł ci on jednak na zdrowie.
Tomasz Głowacki
Zdecydowanie pomogły mi studia w Haas School of Business przy Uniwersytecie Kalifornijskim. Tam uczyli nas, jak skutecznie monetyzować naukową wiedzę. Zrozumiałem braki, nad którymi muszę pracować. Peter Fisk napisał świetną książkę na ten temat i wykładał na naszym roczniku. Siedziałem tam jako „twardy” informatyk i nagle słuchałem wykładów o kompetencjach miękkich. Uczelni zaczęło mi jednak brakować. Wróciłem na nią jedną nogą. Wykładam na WSB Merito w Poznaniu. Traktuję to jako hobby i ogromną frajdę.
Karol Stryja
Stajesz przed studentami z potrzeby kontaktu z drugim człowiekiem, czy edukowanie innych to dla ciebie forma nauki własnej?
Tomasz Głowacki
Sprawia mi to niesamowitą radość. Skręciłem w karierze w stronę stanowisk menedżerskich. Warsztat prezentera i umiejętność mówienia do tłumu przydają się każdego dnia. Wyszlifowałem to w salach wykładowych. Jako doktorant uczyłem matematyki dyskretnej. Dzisiaj uczę tego, czym żyję w pracy operacyjnej. Prezentuję twarde case studies dotyczące wdrażania systemów Business Intelligence oraz AI.
Karol Stryja
Zdefiniuj proszę precyzyjniej te obszary.
Tomasz Głowacki
Głównym przedmiotem jest projektowanie i analiza systemów informatycznych. Przenoszę tam jeden do jeden wyzwania, z którymi mierzyłem się w korporacjach. Studenci nie piszą prostego systemu dla dziekanatu. Projektują rozbudowaną architekturę dla banku lub firmy ubezpieczeniowej. Wiem, jak to działa od środka. Przekazuję im wiedzę domenową. Daję specjalnie zagmatwane wymagania techniczne. Zmuszam ich, by dopytywali i drążyli problem.
Karol Stryja
Operujesz na krawędzi umiejętności twardych i miękkich. Rozliczasz z prawidłowej struktury, a z drugiej strony uczysz drążenia i zadawania pytań.
Tomasz Głowacki
Sam przeszedłem dokładnie taki proces. Porzuciłem komfort twardych danych i wszedłem w świat komunikacji menedżerskiej. Dokładnie to samo robię teraz ze studentami. Często stawiam na grywalizację. To zmusza przyszłych inżynierów do spojrzenia na kod przez pryzmat człowieka.
Karol Stryja
Mam ochotę zadać naszym słuchaczom merytoryczną pracę domową.
Tomasz Głowacki
Zróbmy to. Wykorzystuję świetne zadanie znane jako Marshmallow Challenge. Daję grupie surowe spaghetti, taśmę klejącą i każę zbudować najwyższą możliwą konstrukcję. Na samym szczycie kładą surową piankę. Wieża musi ustać bez pomocy przez 60 sekund. Gorąco do tego zachęcam. Weźcie paczkę makaronu i zmierzcie się z czasem. Macie na to dokładnie 18 minut.
Karol Stryja
Jakie są średnie wyniki w tym zadaniu?
Tomasz Głowacki
Gdy zestawi się inżynierów, prezesów firm, urzędników i dzieci w wieku przedszkolnym, wyniki dają dużo do myślenia. Jak obstawiasz układ tabeli?
Karol Stryja
Prezesi zawsze w takich eksperymentach wypadają najgorzej. To przypomina słynny test wikingów. Zwycięska grupa kończy go w osiem minut, podczas gdy kadra kierownicza drapie się po głowach przez półtorej godziny. Przedszkolaki pewnie zgarniają srebro lub brąz. Złoto przyznałbym jednak ekspertom od logistyki.
Tomasz Głowacki
Z prezesami trafiłeś w punkt. Rozwiązują zadanie najgorzej. Górą są inżynierowie, a dzieci zajmują pewne drugie miejsce. Dzieje się tak z uwagi na naturalne skłonności. Dyrektorzy uwielbiają planować długoterminowo. Tracą cenny czas na strategie. Przedszkolaki od razu kleją, psują i budują na nowo. Eksperymentują. Jeśli wyłączysz z zestawienia inżynierów, maluchy wygrywają z każdym dorosłym. Pracownicy biurowi zajmują miejsce zaraz za kadrą C-Level.
Karol Stryja
Oceniałem to z perspektywy operacyjnej. W działach logistyki musisz reagować błyskawicznie. Non stop żonglujesz zmiennymi i gasisz pożary.
Tomasz Głowacki
Gdybyśmy posegregowali korporację na drobniejsze komórki operacyjne, ci ludzie na pewno podnieśliby statystyki.
Karol Stryja
Dział kadr zamknąłby z pewnością ten ranking. To oczywiście marny żart.
Tomasz Głowacki
Wiadomo, że żartujesz. Sednem tego ćwiczenia jest zaszczepienie u studentów odwagi do szybkiego prototypowania. Niech robią to, co dla dzieci jest procesem w pełni naturalnym.
Karol Stryja
Obserwujesz rynek z perspektywy wykładowcy i menedżera. Martwisz się czasem o to, co ci młodzi ludzie będą ze sobą robić? Przeszedłeś ewolucję od akademii po twardy biznes. Branża ulega potężnym transformacjom. Jeszcze niedawno informatyk po prostu czekał na maile z ofertami. Dzisiaj zaczynają realnie szanować zdobyte stanowiska. Wieszczono, że młodzi zostaną bez pracy.
Tomasz Głowacki
Start zawodowy jest dzisiaj znacznie bardziej stromy niż kilkanaście lat temu. Akcenty przesunęły się drastycznie. Świetny kod to za mało. Wyżej ceni się empatyzację z użytkownikiem końcowym i odwagę do kwestionowania założeń projektu. Staram się przemycać to na każdych wykładach. Sztuczna inteligencja nas nie wymaże gumką. Rewolucji ulegnie jednak fundament nowoczesnej dydaktyki.
Karol Stryja
Czy poza piankami z makaronem posiadasz w swoim warsztacie inne, sprawdzone ramy nauczania komunikacji?
Tomasz Głowacki
Opublikowałem na ten temat krótki materiał w magazynie „Science” pod tytułem „Teaching Workplace Skills”. Zebrałem tam praktyczne narzędzia ułatwiające pracę dydaktyczną.
Karol Stryja
Wrzućmy link do opisu odcinka. Co dokładnie tam umieściłeś?
Tomasz Głowacki
Trafiłem do „Science” dopiero, gdy rzuciłem etat akademicki.
Karol Stryja
Serdecznie gratuluję.
Tomasz Głowacki
Nigdy bym tego nie osiągnął, gdybym nie zmienił środowiska. Opisałem tam moje przejście z laboratorium do świata korporacyjnego. Skupiłem się na gigantycznym znaczeniu kompetencji miękkich. Obok makaronowej wieży, analizuję na przykład grę Survival Case. Wrzucasz małą grupę pośrodku wirtualnej pustyni. O przetrwaniu decydują ich wspólne wybory. Dla wielu studentów na trzecim roku to pierwsze zderzenie z autentyczną pracą zespołową. Uczą się forsować własne pomysły i mówić stanowcze „nie”. Artykuł to de facto jedna kartka papieru, niespełna 800 wyrazów. Walczyłem o tę publikację kilka lat.
Karol Stryja
Zdradzisz nam inne symulacje, które wykorzystujesz? Mamy makaron i przetrwanie na pustyni.
Tomasz Głowacki
Jestem gorącym fanem mechanizmu collaborative intelligence, czyli inteligencji zespołowej. Chodzi o kolektywne podejmowanie ryzyka. Używam adaptacji gry Planning Poker. Zespoły scrumowe używają jej do szacowania złożoności projektów. Wykorzystują do tego karty z odpowiednimi wartościami liczbowymi. Prowadzący nakreśla problem, a zespół podnosi karty. Zestawiam ze sobą osobę z najwyższą oraz najniższą wyceną. Wywołuję konstruktywne tarcie. Zamiast kodu daję studentom do wyceny zwierzęta: żyrafę, niedźwiedzia czy mysz. Zakładamy, że żyrafa otrzymała 11 punktów. Pytam nagle, dlaczego niedźwiedź dostał 13, skoro obiektywnie jest niższy. Ludzie zaczynają się kłócić. Zaczynają dopytywać, co dokładnie stanowi parametr „wielkości”. W ten sposób rodzi się nawyk doprecyzowania założeń biznesowych.
Karol Stryja
Znakomite rozwiązanie. Jak w tym kontekście definiujesz słynne „myślenie krytyczne”? Wszyscy krzyczą, by kwestionować podawane nam odpowiedzi. Jakie złote zasady przekazałbyś osobie pragnącej wyrobić w sobie taką uważność?
Tomasz Głowacki
Tego uczymy się do grobowej deski. Zalała nas fala deepfake’ów i syntetycznie wygenerowanego szumu informacyjnego. Sprawne filtrowanie tej papki jest ekstremalnie trudne. Trenuję to ze studentami, podrzucając im szczątkowe informacje biznesowe. Wcielam się w rolę kapryśnego klienta, który sam zaprzecza własnym wymogom. Tak właśnie trenuje się inżynierię wymagań i wyklarowanie prawdziwego problemu.
Karol Stryja
Sam łapię się na tym, że gubię się w gąszczu tych syntetycznych informacji. Nie mam pewności, czy to, na co patrzę, jest prawdziwe.
Tomasz Głowacki
Mierzymy się z tym wszyscy.
Karol Stryja
Mój wspólnik, Marcin Sawicki, wyleczył mnie z bezrefleksyjnego cytowania nowinek. Gdy rzucam jakimś faktem, on natychmiast pyta: kto to napisał, gdzie to opublikowano i w jakim celu. Nauczyło mnie to weryfikacji ze wszystkich możliwych stron.
Tomasz Głowacki
Gdy LLM-y swobodnie halucynują, wbudowany radar na bzdury to wręcz narzędzie przetrwania.
Karol Stryja
Wyobraź sobie dwóch specjalistów IT. Pierwszy to wybitny programista, ale skrajnie aspołeczny typ. Drugi odstaje umiejętnościami twardymi, lecz bryluje w komunikacji, chwyci za telefon i sprawnie załatwi każdy pożar. Który z nich ma dzisiaj przed sobą lepsze perspektywy finansowe i rozwojowe?
Tomasz Głowacki
Szala przechyla się na korzyść tego drugiego. Branża przechodzi fundamentalne trzęsienie ziemi. Agenty przejmują pisanie powtarzalnego kodu. Kolokwialne „dogadanie się” z biznesem zyskuje na znaczeniu. Kompletując zespół, przymknę oko na luki w warsztacie koderskim. W kwestii kompetencji komunikacyjnych nie uznaję jednak żadnych kompromisów. Zauważam ten trend u wielu liderów rynkowych. Genialny programista pozbawiony ogłady, tak zwany smart jerk, będzie miał pod górkę z nowym kontraktem.
Karol Stryja
Wszystko ulegnie zmianie, gdy zautomatyzowane agenty zaczną dogadywać się z innymi agentami.
Tomasz Głowacki
Jeszcze przez długi czas potrzebny będzie nadzorca, który zaprogramuje im odpowiedni protokół negocjacji.
Karol Stryja
Biorąc pod uwagę skalę operacji korporacyjnych, jesteś w stanie wyobrazić sobie organizację o wielomilionowych przychodach, powołaną i sterowaną przez jednego człowieka?
Tomasz Głowacki
O tym właśnie dyskutuje Dolina Krzemowa. Czekamy na pierwszego „jednorożca” powołanego do życia przez solopreneura. Wybitny inżynier zaprzęgający do pracy chmarę dedykowanych algorytmów z łatwością zbuduje potężną platformę. Nie mówimy już tylko o programowaniu. Przerzucasz na systemy operacje marketingowe i prospecting sprzedażowy. Mój znajomy odpalił zautomatyzowane lejki sprzedażowe. Ostatnio w logach odkrył, że jego wirtualny handlowiec skutecznie negocjował warunki z botem zakupowym klienta. Sprawa sfinalizowała się bez ludzkiego dotyku. Z drugiej strony widziałem niedawno kampanię HR-ową. Rekruterzy chwalili się tym, że CV kandydata przeczyta u nich żywy człowiek. Zaczynamy zataczać koło. Ludzka uwaga powoli staje się towarem premium.
Karol Stryja
Regulacje takie jak AI Act nałożą też kagańce na pełną autonomię systemów decyzyjnych.
Tomasz Głowacki
Zgadza się. Pytanie brzmi jednak, co zdefiniujemy jako nadzór. Może to być po prostu smutny analityk, który pod koniec dnia mechanicznie autoryzuje setki podpowiedzi maszyny.
Karol Stryja
Czyli na końcu kliknie przysłowiowe „Akceptuję”.
Tomasz Głowacki
Pamiętasz animację o Jetsonach? Główny bohater szedł do fabryki wyłącznie po to, by przez osiem godzin wciskać jeden przycisk. Kiedyś się z tego śmialiśmy.
Karol Stryja
Czego sam uczysz się w tym momencie? Zakładam, że człowiek o twoim przekroju zawodowym nieustannie inwestuje w nową wiedzę. Oprócz wertowania książek o tematyce historycznej.
Tomasz Głowacki
Historia II wojny światowej pozostanie wielką pasją. Zdecydowanie stawiam jednak na edukację ciągłą. Planuję rozwój w sposób chłodny i wyrachowany. Byłem liderem do spraw AI. Zbudowaliśmy świetne narzędzie, ale poczułem ścianę. Brakowało mi kompetencji przy skalowaniu infrastruktury wysokodostępnej. Zrobiłem pozornie krok w tył i objąłem fotel Engineering Managera w dziale DevOps. Ludzie błędnie oceniają karierę jako prostą linię. Oczekują awansów od juniora do dyrektora rodem z peerelowskich komedii. Moim zdaniem to pułapka. Prawie dwa lata naprawiałem swoje braki w infrastrukturze chmurowej. Później zapukała do mnie Żabka. Szukali kogoś na styku AI i DevOps. Wpasowałem się tam idealnie i przejąłem stery nad obydwoma zespołami. Rozwiązania oparte o sztuczną inteligencję dryfują mocno w stronę dużych modeli językowych i systemów agentowych. Zrozumiałem, że bez włożenia rąk w najnowszą technologię zostanę menedżerem od czytania tabelek w Excelu. Przeszedłem na AI Engineering Managera w DeepSense. Mierzę się tam z nowymi interesującymi wyzwaniami w obszarze genAI i agentów. Sektor komercyjny zalewają sprawni zarządcy z firm konsultingowych. Moją przewagą na rynku będzie twardy i bardzo wąski warsztat inżynierski. Tworzę swój skillset metodycznie.
Karol Stryja
Świetna koncepcja. Tłum chce piąć się w górę po pionowej drabinie. Ty udowadniasz, że horyzontalne zbieranie kompetencji działa jak procent składany. Budujesz w ten sposób unikalny profil Full Stack Business AI.
Tomasz Głowacki
To kapitalne podsumowanie tego procesu. Pochłaniam tony książek o psychologii zarządzania. Zapytałem kiedyś doświadczonego managera o powody wejścia na ścieżkę liderską. Odpowiedział, że jako inżynier musiał nieustannie gonić za frameworkami, a na stanowisku kierowniczym mógł wreszcie odetchnąć. Zamarłem. Moja nauka wystartowała na dobre dopiero, gdy powierzono mi zarządzanie ludźmi. Popełniłem masę pomyłek. Stwierdziłem w końcu, że nauka na cudzych porażkach wychodzi taniej. Zaczęły się wielogodzinne lektury case studies w „Harvard Business Review”. Wyczytałem, że inni przeżywają te same bolączki. Zrozumiałem definicję „samotności szefa”. Menedżerski kryzys wiary we własne siły to niemal obowiązkowy punkt programu. Uświadomienie sobie powszechności tego zjawiska pozwala zachować resztki rozsądku.
Karol Stryja
Tkanka mięśniowa rośnie najszybciej wtedy, gdy najbardziej boli.
Tomasz Głowacki
Idealnie ujęte w słowa.
Karol Stryja
Tomek, ogromnie ci dziękuję. Prześlij koniecznie namiary na wspomniane lektury. Doceniam twoje pragmatyczne i szczere podejście do budowania wartości na rynku IT.
Tomasz Głowacki
Kariera to ciągła inwestycja w nowe rozwiązania. Identyfikujesz trendy i pozycjonujesz się w miejscach o najwyższej marży dla własnych kompetencji. Dziękuję za wspaniałą rozmowę.
Karol Stryja
Dzięki wielkie.
