17/99 – Czy #AI ma poczucie humoru? Obalamy fakty i mity. Konrad Banachewicz, IKEA

Dzisiaj zapraszam Was do wysłuchania rozmowy z Konradem Banachewiczem, który pełni rolę Principal Data Scientist’a w globalnym zespole IKEA.

Wyjątkowy człowiek, który łączy wiedzę, oczytanie, doświadczenie i gigantyczne poczucie humoru. W naszej rozmowie dyskutujemy o wielu różnych kwestiach.

  • Obalamy fakty i mity związane z #AI. Szukamy odpowiedzi na pytanie – czym różni się matematyka od statystyki, dyskutujemy na temat wizji przyszłości takich wybitnych twórców, jak Jacek Dukaj, Yann Le Cun czy Geoffrey Hinton,
  • Poruszamy kwestie digitalizacji świadomości,
  • Marzeń o nieśmiertelności,
  • Obiektywności, halucynacji i wielu innych zagadnień.

A to wszystko w niezwykłym klimacie wyjątkowego talentu Konrada do opowiadania historii, którego siłą napędową jest jego niezwykła wiedza wywodząca się z lat przepracowanych w branży i ilości przeczytanych książek. 

Jeżeli jesteście ciekawi wiedzy Konrada – koniecznie zasubskrybujcie jego newsletter -> United States of Banan: https://konradb.substack.com/

Posłuchajcie sami!

Zdjęcia

Kim jest Konrad?

Konrad uzyskał stopień doktora statystyki na Vrije Universiteit Amsterdam, gdzie zajmował się problemami modelowania skrajnych zależności w ryzyku kredytowym. Powoli przeszedł od klasycznej statystyki w kierunku uczenia maszynowego i świata aplikacji biznesowych.

Konrad pracował w różnych instytucjach finansowych nad szeregiem problemów z danymi i przeszedł wszystkie etapy cyklu produktu danych: od tłumaczenia: wymagań biznesowych („czego tak naprawdę potrzebują”), poprzez pozyskiwanie danych („arkusze kalkulacyjne i pliki płaskie? Naprawdę?”), spory, modelowanie i testowanie (właściwie zabawna część), aż do zaprezentowania wyników osobom uczulonym na terminologię matematyczną (co stanowi większość pracy).

Odwiedził różne krańce spektrum częstotliwości w finansach (od transakcji o wysokiej częstotliwości po ryzyko kredytowe i wszystko pomiędzy), przewidywał ceny ziemniaków, analizował anomalie w sprzęcie przemysłowym i optymalizował rekomendacje. Obecnie jest głównym analitykiem danych w IKEA.

Jako osoba, która sama stała na ramionach gigantów, Konrad wierzy w dzielenie się wiedzą z innymi: bardzo ważne jest, aby wiedzieć, jak podejść do praktycznych problemów metodami data science, ale też jak tego nie robić.

Transkrypcja rozmowy

Disclaimer. Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku – mała uwaga dotycząca transkrypcji rozmowy. Jak się pewnie domyślasz – transkrypcja została przygotowana z wykorzystaniem magii LLM. Proszę o wyrozumiałość, gdyby pojawiły się w niej niewielkie błędy, literówki, etc. Żeby mieć pewność co do wszystkich wypowiedzi – polecam posłuchać, zamiast czytać. Ukłony.

Karol Stryja: Konrad, cóż mogę powiedzieć? Witam cię serdecznie w 99 twarzach AI.

Konrad Banchewicz: Miło mi. Miło mi tu być. Dzień dobry wszystkim.

Karol: Konrad, kim jesteś? Jak znalazłeś się w świecie AI? Jaka jest twoja historia?

Konrad: Sam się czasami nad tym zastanawiam, ale to mam 45 lat, skończyłem we wrześniu. To elementy kryzysu wieku średniego, kim właściwie jestem, to już anormalne. Jak się znalazłem w świecie AI?

Przepraszam wszystkich, którzy mnie już słyszeli używających tego zwrotu, ale ja ilościowo analizą danych to się zajmuję od tak dawna, że pamiętam jak dowcip Data Scientist to statystyk z MacBookiem jeszcze był śmieszny. A w tej chwili to by się już nawet do polskiego kabaretu nie nadawało. Jest to tak potworny suchar.

No więc siedzę w tym od dosyć dawna. Jak zaczynałem, to to jeszcze była statystyka, a potem tak jakoś kroczek po kroczku poszło. Nagle się okazało, że o, no teraz jak dopasujemy jakieś… modele z data miningu, to już teraz nie mówimy data mining, teraz mówimy machine learning. Dobrze. Teraz, no, potem w ciągu ostatnich paru lat przeskoczyła faza, to już nie jest machine learning, teraz to już jest sztuczna inteligencja. Dobrze. Nie wiem, to jest jakoś, mam wrażenie, że jakoś dłuższa tendencja tego, że ja po prostu zawsze lubiłem matematykę. A potem jak zacząłem studiować, to zorientowałem się, że statystyka to jest moja bajka.

Karol: No właśnie miałem zapytać, matematyka czy statystyka?

Konrad: To jest jeszcze gorsza dyskusja niż czym się różni machine learning od data science i tego typu rzeczy. To ja nie wiem, czy mamy aż tyle czasu, żeby się w takie detale wgłębiać. Słuchaj, jesteśmy w podcastach, także nic nas tutaj nie ogranicza. Dał nam przykład Rogan, jak trzygodzinne podcasty robić mamy. Czujników dymu nie widzę, ale żaden z nas w ślady Rogana, jeśli chodzi o konsumpcję, nie będzie chyba tu szedł. Choć czasem jak go słucham, to mam wrażenie, że on tak chyba się wyluzował trochę przed wejściem na antenę.

Karol: Wiesz co, tak jego prawo.

Konrad: Jego studio, jego broszka. Ja mu niczego nie odmawiam. Acz miny, które czasem robi, słuchając tego po tym wyluzowaniu, to też jest część komediowego efektu.

Karol: Chociaż ogromnie żałuję, że Joe Rogan stał się producentem Spotify.

Konrad: Nie musisz tego robić przed mikrofonem. Ale zadaj sobie szczerze pytanie. Przy jakim pułapie zaczęłyby twoje skrupuły mięknąć? Powiedz mi sobie szczerze, że każdy ma ten pułap. 100 milionów robi swoja. Taktyka podobno jest taka, że jak ktoś ci licytuje coraz wyżej, to przejść do rękoczynów zanim się zbliży do pułapu, kiedy pokusa robi się realna. To podobno pomaga zmniejszyć ryzyko, że ulegniesz.

Karol: Myślę, że mamy szansę, żeby ten odcinek stał się numerem jeden, jeżeli chodzi o poziom dygresji.

Konrad: Pracuję nad tym całe życie. Moją wielką inspiracją jest Słowacki, który napisał poemat Bieniowski, który jak się przyjrzeć, to jest przecież jedna wielka dygresja, a nie na temat.

Karol: Wracając zatem.

Konrad: Płynąc do brzegu, jak mawia moja mama.

Karol: Statystyka, matematyka.

Konrad: Umowna różnica kawałkami. Może nie to, że źle powiedziałem. Nie to, że różnica między matematyką a statystyką jest umowna, ale bez solidnych podstaw matematycznych nie da się robić statystyki na poważnie. A ja zawsze matematykę bardzo lubiłem. Powiedzmy sobie szczerze, to jest fenomenalne narzędzie, ale jednak tylko narzędzie. Warte tyle, ile warte są problemy praktyczne, które rozwiązuje. No a jeżeli masz jakiekolwiek problemy praktyczne, no nie wiem, wyjrzę tutaj za okno, chcę, nie wiem, równo zająć się tymi słupkami z tej bardzo gustownej balustrady, no to muszę zmierzyć, jakie one są. Nie zmierzę idealnie, czyli będę miał jakiś błąd pomiaru, tak? Dzień dobry, jesteśmy na terytorium statystyki. Wzięliśmy dowolny, praktyczny problem i jeżeli nie mamy idealnych pomiarów, a nie mamy nigdy, lądujemy na terytorium statystyki. Więc dla mnie to było takie dosyć naturalne przejście z jednego do drugiego.

Karol: I pamiętasz swoją pierwszą pracę?

Konrad: Staż się liczy, czy praca właściwa? Jak praca właściwa, to agencja reklamowa. Jak staż, to TEPSA.

Karol: To staż.

Konrad: TEPSA.

Tak. No cóż mogę powiedzieć? Każdy ma taki epizod w życiorysie, z którego nie jest do końca dumny. A popularność przez lata telekomunikacji polskiej S.A. jest bardzo zasłużona.

Karol: Ale to już była statystyka?

Konrad: Już nominalnie. Jak się naoglądałem te psy od środka, to było bardzo kształcące doświadczenie i zostawmy na tym.

Karol: Jak o sobie byś powiedział? Jesteś praktykiem czy teoretykiem? Bardzo praktykiem. Bo w twojej historii napisałeś również rozprawę doktorską.

Konrad: Napisałem z bardzo, bardzo praktycznego tematu, to znaczy z modelowania ryzyka kredytowego. Uwaga archeologiczna dla wszystkich słuchających, to znaczy był rok 2003 jak zacząłem i mniej więcej było wiadomo, że temat to ma być ryzyko kredytowe i dwie szkoły, albo iść w wycenę instrumentów pochodnych, Albo bardziej w modelowanie statystyczne. Miałem trochę czasu na dokonanie tego wyboru. Siedziałem, ja nie wiem, z tydzień chyba.

I czytałem najistotniejsze artykuły dotyczące wyceny instrumentów pochodnych właśnie na ryzyko kredytowe. No i po tygodniu stwierdziłem, że nic nie rozumiem. To znaczy… Rozumiem fragmenty, ale nie widzę lasu, bo mi drzewa zasłaniają. Nijak mi się to nie składało w spójną całość. Natomiast jak zacząłem się przyglądać wariantowi statystycznemu, to miałem takie, dobra, tego do końca nie rozumiem, to jest niecałkiem jasne, ale mniej więcej widzę kierunek, którym to zmierza, to to jest, ponieważ mam jakieś elementy intuicji, to to chyba jest lepszy wybór. No i okazało się to rzeczywiście lepszym wyborem, zwłaszcza jak człowiek zaczął głębiej drążyć. To były na ten moment różne popularne przemysłowe modele do szacowania ryzyka kredytowego. Im bardziej się im przyglądałem ze statystycznego punktu widzenia, tym bardziej mnie przerażenie ogarniało, ponieważ te zakodowane w nich tak naprawdę na twardo założenia, to było jakieś, nie wiem, to ciężko komedią nazwać, bo komedia ma być śmieszna i ma mieć jakiś sens. A to było bardziej w kierunku tragikomedii, co zresztą wylazło z przytupem w 2008 roku. Tak, dokładnie. O co zresztą, żeby było zabawniej, dostałem pytanie na obranie doktoratu, bo ktoś tam napisał, nie pamiętam jak ten koleś się nazywał.

Karol: A pojawiłeś się w którym?

Konrad: W dziewiątym. W czerwcu, znaczy skończyłem studia doktoranckie w ósmym, no i no dobra, skończyłem, wszystko mam już napisane, no to ile mi może zająć zebranie tego w jedną całość, jak już zacząłem pracować na początku tego 2008 po doktoracie, zrobienie obrony zajęło mi rok z kawałkiem. Pomijam ten drobny detal, że członków mojej komisji na obronę, to było jak słowo daje, to było jak pasienie kotów. Czterech ludzi, wszyscy w Holandii, w obrębie Randstad, czyli tych czterech głównych miast w Holandii, Amsterdam, Rotterdam, Haga i Utrecht, zgranie ich, żeby się pojawili w jednym czasie i miejscu, dosłownie, ja to zacząłem zgrywać, ja nie wiem, to była jakaś jesień 2008, najbliższy termin, kiedy wszyscy byli dostępni, to był czerwiec 2009. No i dostałem właśnie od jednego z nich pytanie, co ja o tym sądzę. Był artykuł napisany przez jakiegoś gościa, Uciekło mi nazwisko, ale na pewno artykuł był wired, to pamiętam, że to była formuła, która zniszczyła Wall Street. No i tam w rzeczy samej była formuła na wycenę tak zwanych CDO, czyli Collateralized Debt Obligation.

Nie wchodząc w detale, bardzo popularny instrument pochodny na ryzyko kredytowe. No i on tam miał formułę opartą na rozkładzie normalnym, czyli najpopularniejszym rozkładzie w statystyce. No i potem pisał, jak to jest okropne, bo to złe, bo ten niedobry, ten matematyk, ten nerd puścił biednym, niewinnym traderom i oni teraz jak te dziecięta po prostu wrzucone w otchłań ciemnej puszczy. Tylko tak się składa, że ja ten artykuł, w którym on ten wzór proponował, czytałem na pierwszym roku doktoratu.

W 2003 roku. To akurat chyba gdzieś już był, to chyba technicznie już był czwarty, ale tak. I w szczególności pamiętam, że on na drugiej stronie tego artykułu wyliczył przy jakich założeniach ta wycena działa. I na dzień dobry, stabilne warunki rynkowe, brak nagłych skoków zmienności akcji w ciągu, ja nie pamiętam, z tych jego pięciu założeń, to chyba cztery były złamane na samym początku tego kryzysu.

Więc ktokolwiek w tym momencie używał dalej tego wzoru do wyceny, No to przepraszam, nie przeczytałeś instrukcji obsługi, no to pretensje, sam tego chciałeś, Grzegorzu, bym dał, pretensje do samego siebie. No i poniosła mnie troszeczkę stylistyka i powiedziałem, że no powiedzmy sobie szczerze, wręczanie traderom nierozumiejącym podstaw matematyki takiego wzoru, tak jak danie małpie karabinu maszynowego, to co się potem stanie, to nie kryzys, to rezultat. Trzy z pięciu osób w komisji w tym momencie dostały głupawy, to znaczy zaczęły się gotować do szklanki z wodą i tak dalej. A potem popłynęliśmy dalej. I tak mniej więcej wyglądała moja przygoda. Potem jeszcze spędziłem z przerwami biblijnie brzmiące 7 lat w finansach korporacyjnych.

Ja to nazywam tak. Moje podejście do finansów po tej pracy to jest tak, jakbyście spotkali kogoś, kto tu grill, tu kiełbaska, tu sznicelek, a potem poszedł pracować do przetwórni mięsa. i wyszedł z niej jako wojujący wegetarianin. To mniej więcej tak wygląda mój stosunek do banków ubezpieczalni i tego typu miejsc na ten moment. Jak niektórzy Amerykanie mówią, że dobra strategia to jest 3G, gold guns and a getaway plan, to ja się zastanawiam, czy oni na pewno są aż takimi wariatami, jak niektórzy uważają. Czy może to oni właśnie ci wariaci to są jedyni normalni. Nie to, żebym był przekonany, ale nie odrzucam tej możliwości tak kategorycznie jak kiedyś.

Karol: To dobrze, to jak w takim razie w obecnym czasie zachować normalność?

Konrad: Ja nie czytam wiadomości, tylko memy.

Nie tykam polityki, ale to jest szersze podejście. Jest to ciężkie, bo trzymając się branży AI, jedna z wielkich dyskusji, które się w tej chwili toczą, to jest, czy AI to będzie siła, która zmieni świat na lepsze, czy zagrożenie i o rządzie, rządzie ratuj nas, po prostu, jak to mówią w filmach dla dorosłych, govern me harder, daddy.

Taka brygada. Ten podział światopoglądowy ma też miejsce wśród tuzów sztucznej inteligencji, gdzie mamy po jednej stronie Lecuna, który jest hipernaczelnym oberguru od wszystkiego w Mecie, a po drugiej stronie Hintona, który miał opóźniony kryzys wieku średniego, wieku lat 70 z plusem, i rzucił robotę w Google’u i on teraz walczy przeciwko, że AI to złe, on w ogóle żałuje pracy swojego życia i tak dalej. Zastanawiam się, jak to uprzejmie ująć, żeby nikt nie wrzucił do tego podcastu ostrzeżenie, że 18+. Powiedzmy tak, rozmowy, które LeCun i Hinton, dwóch autentycznych tuzów tej działki, prowadzą między sobą na Twitterze, to słuchajcie, jak ktoś z was miał okres na studiach, że chadzał na imprezy takie z gatunku, że druga nad ranem, średnie IQ 5 promili i ludzie wychodzą na papierosa, istnieją bardzo głębokie rozmawiania o życiu, to mniej więcej tak wyglądają te ich rozmowy.

Bo LeCun mówi, a co by było, że może jak AI będzie open source, gdyby Skynet był open source, to Terminator by nie nastąpił. A na to Hinton, Boże, czym Hinton skontrował? Hallem z Odysei Kosmicznej 2001? Słucham tych, czytam tych dwóch tuzów działki, no jak słowo daje, dwóch ziomali na studenckiej imprezie pod wpływem poprawiaczy percepcji. Ja rozumiem, że ludzie mogą perorować w tym stylu mając 25 lat, ale na miłość boską, no. Może z wiekiem już wypadałoby troszenieczkę pewne młodzieńcze nawyki odrzucić. Natomiast nie wiem, może oni przeżywają drugą młodość. Nie wiem, jak zarobię takie pieniądze w ich wieku. Może też się tak będę zachowywał. Zobaczymy.

Karol: To, kto za tym zachowuje zdrowy rozsądek i kto patrzy na to wszystko, co się dzieje.

Konrad: Nie mam pojęcia. Nie mam pojęcia, dlatego że gdzie się nie rozejrze, to to, co się różni, to są właściwie… Odcienie obłędu, ponieważ mamy z jednej strony ludzi, tak, tak, będzie AI, wszędzie będzie dostępne, wszystko będzie dobrze, a w ogóle to hipoteza symulacji, więc ludzie na każdym kroku bardzo dumni ze swojego racjonalizmu, że odrzucamy religię, obskuranctwo i przesądy, po czym wymyślają sobie cyfrowego Boga, do którego się modlą, czyli AI. Oni nie nazywają tego w ten sposób, no ale słuchajcie, Część tych ludzi lubi się bawić koncepcją tak zwanej hipotezy symulacji, że żyjemy wszyscy w symulacji komputerowej. Ja jestem prosty statystyk, ale jeżeli istnieje symulacja, to znaczy ktoś tę symulację stworzył.

Czym to się różni od monoteizmu, tylko że z innym słownictwem na wierzchu? To z jednej strony, a z drugiej strony nie, o Boże, Terminator nas zabije, to wszystko jest potwornym zagrożeniem rozpowszechniania dezinformacji. To jest zwłaszcza zabawne, jak z dezinformacją walczy na przykład Komisja Europejska. No to już jest, proszę Państwa, numer z gatunku przyganiał kocioł garnkowi, naprawdę. Więc gdzie szukać poczytalności? Nie wiem, nie wiem. Jak się dowiem, to napiszę na ten temat poradnik i go sprzedam za miliony.

Karol: Ale i do zakład, Konrad, że masz swoje źródła, masz swoich twórców, autorów, których jesteś ciekaw i w pewien sposób ich szanujesz. Mam, tylko akurat większość z nich nie żyje.

Konrad: To jest pewien problem.

Karol: Słuchaj, jakby nie patrzeć, sztuczna inteligencja to nie jest wynalazek ostatniej dekady, tylko co najmniej kilku.

Konrad: To na pewno, kto dobrze opisuje to, co się odwala. To jest dobre pytanie. Jeżeli polecieć w literaturę,

Karol: Wiesz, właśnie jakbyśmy odeszli w takim razie od nagłówków, tylko poszukali tych dobrych wzorców i mądrych ludzi, którzy mieli jakieś wyobrażenia na temat tego, co w odległej, co prawda, przyszłości, ale może się wydarzyć, a ich przewidywania okazują się być słuszne.

Konrad: Ayn Rand, ponieważ ona z jednej strony diagnozę patologii miała fenomenalną, bo to, co jest wokół, to praktycznie przeczytać Atlasa Zbuntowanego, to proroctwo, panie. Co jest o tyle zabawne, że ona była ateistką. Ja nie wiem, czy można być ateistą i prorokiem. Nie zastanawiałem się nad tym jakoś bardzo głęboko, ale może można. Ja z nią miałem problem, że jej bohaterowie nie rozmawiają. Oni wygłaszają obok siebie monologi. I to mnie zawsze strasznie męczyło, jeśli chodzi o jej styl.

Diagnozy, opis rzeczywistości, tak. Cyryl jak cyryl, ale te metody. To jest czasami ból istnienia.

To na pewno. Zajdel? Zajdel, jeśli chodzi o podpięcie… Dlaczego tylko odmówię?

Karol: Bo zakładam, że nie wszyscy nasi słuchacze mogą być tak oczytani jak ty i zależy mi na tym, żebyśmy… To Zajdel.

Konrad: To Zajdel bez dwóch zdań, paradyzja. Jak będzie wyglądała próba redefining, jak może wyglądać stadium końcowy, przepraszam na moment wejdę w politykę, jeżeli Komisji Europejskiej uda się to, że oni decydują co jest dezinformacją i prawdą, no to będzie paradyzja. To będzie paradyzja, co Zajdel siedząc gdzieś w tym uroczym budynku Wydziału Fizyki w latach osiemdziesiątych i paląc, jak to miał zwyczaju, jakieś przemysłowe ilości popularnych, to ta wizja, którą napisał w paradyzji, to jest dokładnie to, moim zdaniem, co nam grozi. I ja tam bym wolał tego uniknąć osobiście, ale są ludzie, którzy czytają rok osiemdziesiąty czwarty i myślą, mój Boże, co za inspirująca sugestia.

Niewiele da się na to poradzić. To jeszcze, jeśli chodzi o wizję przyszłości, Dukaj, to miał być pierwszy tom, ale potem dalsze chyba nie wyszły. Znaczy, zaraz, to gdzie był randomizator zachowania, perfekcyjna niedoskonałość. Tudzież, jeśli chodzi o wizję, jak to może wyglądać, generalnie Dukaja, generalnie opowiadania Dukaja. Jest taki zbiór w kraju niewiernych, ja nie wiem, Supernowa to chyba wznawia jeszcze. To jest na pewno stare, bo ja to czytałem na studiach, więc 20 lat. I jeszcze z Dukaja, może taka ciemna okładka, Czarne Oceany. Generalnie z polskich autorów Zajdel i Dukaj. To bardzo, bardzo na tak.

Karol: A mógłbyś przybliżyć te wizje Dukaja i Zajdla w takim razie i powiedzieć o tym?

Konrad: Zajdel. Jest sobie nowa, fantastyczna społeczność gdzieś tam.

Jak to u Zajdla? Dużo rzeczy, żeby, prawdopodobnie, żeby obejść w tę cenzurę, działo się w odległej bazie kosmicznej albo na skolonizowanej planecie, coś w tym guście. I… Był reporter, który był z ziemi przysłany i zaginął. No i jakiś czas później wysyłają kogoś innego, żeby sprawdzić, co się z tamtym stało i lądują w świecie, on się orientuje, że lądują w świecie, gdzie wszyscy mówią strasznie dziwnie i naokoło, dlatego że wielki brat słucha.

I w dodatku, no to już mamy za chwileczkę. A do tego ludzie mają nosić lokalizatory. Co niektórym też się jako pomysł bardzo podoba. Tak naprawdę już to mamy. Tak, różnica polega na tym, że jak się zirytuję i nie wiem, wyjdę tu ze studia, wywalę telefon do Wisły, no to stracę pieniądze, ale policja mnie z tego powodu nie zawinie. A w tej dystopijnej wizji Zajdla owszem. Więc to jest ten problem, który się może materializować. Drugie są ludzie, którzy…

O! Richard Morgan. Altered Carbon to był oryginalny tytuł. To chyba po polsku wyszło jako Zmodyfikowany Węgiel, ale taki na stówę pewny nie jestem. Dwa sezony serialu Netflixa były. Pierwszy, o dziwo, zwłaszcza jak na Netflixa, bardzo dobry. Drugi… Mieli Antonego Maciego, ale to nie wystarczy.

To… Jak scenariusz kuleje, to niestety najlepszy aktor z tego wiele nie wyciśnie. I tam jest koncepcja, co to niektórzy się unoszą, transhumanizm, będziemy wszyscy żyli wiecznie. I tam mają koncepcję digitalizacji świadomości. To znaczy, twoja świadomość tak naprawdę można wyjąć czip z twojej głowy, wsadzić go do innego ciała i to przenosi twoją tożsamość. No co otwiera… powiedziałbym puszkę Pandory, jeśli chodzi o etyczne problemy i moralne. Droga do nieśmiertelności.

Świetnie. Marzenie o nieśmiertelności. Tak. Ja to czasem mówię, ojcowie, doktorzy kościoła nie byli głupi i dobrze ogarniali pewne rzeczy i nie bez kozery lista siedmiu grzechów głównych nie zaczyna się od lenistwa, ani od obżarstwa, tylko od pychy. I to nie jest przypadek. I to nie jest przypadek, natomiast moim zdaniem taka arogancja, zwłaszcza w wykonaniu ludzi, którzy promują takie wizje, to się raczej dobrze nie skończy. Zwłaszcza duża część tych ludzi to po prostu… Ja wiem, że może nie wypada bliżej nich oceniać po wyglądzie, ale jak się popatrzy na takiego chociażby Klausa Schwaba, przecież jedyne, czego temu facetowi brakuje, to jak wchodzi na scenę, to żeby w tle grał Marsz Imperium. Jakbym napisał takiego złego do Bonda, to zostałbym wyśmiany, że przesadzam, lecę w jakieś kalki stereotypy.

Facet wychodzi i mówi, you will of nothing and you will be happy. Dokładnie z takim akcentem i ubiera się, jakby uciekł z kosmicznej wersji Bonda i to takiej niskobudżetowej. Jeżeli tacy ludzie mówią mi o wizjach wspaniałej przyszłości, to praktycznie domy…

Domyślnie, cokolwiek oni mówią, 180 stopni w drugą stronę. To jeśli chodzi o Morgana, Zajdla mówiłem, Dukaja to bym sobie musiał odświeżyć, bo Dukaja to szczerze mówiąc bardziej na świeżo mam takiego, historia alternatywna nazwijmy to, znaczy też znakomita, no ale mniej powiązana z głównym tematem, to znaczy Xawras Wyżryn, To jest dukaja historia alternatywna, która w dużym skrócie polega na tym, że Polska przegrała wojnę 1920 roku, od 70 lat jest pod bolszewicką okupacją, II wojna światowa miała miejsce, w ramach tego Niemcy użyli broni atomowej, więc Warszawy już nie ma i Gdańska. Mamy połowę lat dziewięćdziesiątych i oddział samozwańczej polskiej partyzantki, który ukradł bombę atomową, maszeruje na Moskwę, żeby ją tam zdetonować. Narratorem całej powieści jest amerykański dziennikarz przysłany do tej dzikiej Polski, żeby relacjonować, bo mówi po polsku i ma jakieś tam częściowe pochodzenie. I to jest dla Dukaja fenomenalny punkt wyjścia do rozważań właśnie o patriotyzmie, o roli mediów, o tym, jak wygląda realpolitik. Jak to prawda, niech mu ziemia ciężką będzie. Pan Kissinger bardzo lubił praktykować. No ale to może ja już zatrzymam się z tą dygresją, bo ja o Dukaju i fantastyce to mogę długo, ale nie to jest główny temat.

Karol: Miałem to zasugerować, że z tobą można gadać długie godziny. Bardzo mi miło. Gratuluję talentu. Dobrze, to słuchaj, może poobalajmy jakieś fakty i mity. Jedziemy. Co ty na to? Czy modele AI są obiektywne?

Konrad: Nie. A kto jest I to nie to, że ja tu chcę być, ojej, patrzcie, taki trendy filozof na wszystko będzie odpowiadał pytaniami. Tylko ludziom się wydaje, że w ogóle nie ma czegoś takiego jak absolutny obiektywizm.

Tak samo jak istnieje jakiś taki dziwny fetysz, że ludzie mówią o państwie neutralnym światopoglądowo. Nie ma czegoś takiego. Nie ma czegoś takiego, dlatego że każde państwo, które ma funkcjonować, niezależnie od ustroju, systemu i czego bądź, ma kodeks karny. A jak ma kodeks karny, to znaczy, że pewne rzeczy są uznawane za złe, bo je karzemy. No to jak pewne rzeczy uznajesz za złe, no to nie jesteś neutralny. To znaczy, że przyjmujesz pewien zestaw normalny, on się może różnić, nie wiem… Rzeczy, które są legalne w Polsce będą nielegalne w Arabii Saudyjskiej na abarot, ale żadne z tych dwóch państw nie jest neutralne. I tak samo nie ma neutralnych modeli.

Karol: Czyli trochę z modelami będzie tak jak z inclusion and diversity?

Konrad: Mam nadzieję, że nie, bo to oznacza, że się to zmieni w dysfunkcjonalny bałagan, którym kieruje reinkarnacja komisarzy politycznych. Tylko przedtem oni mieli czerwoną gwiazdę, a teraz mają czerwone włosy. Mam nadzieję, że nie, natomiast moim zdaniem cały ten kartel diversity to jest marksizm 2.0. To jest marksizm 2.0, Tylko marksizm bazował na szczuciu tych, co mają przeciwko tym, co nie mają, a tylko miał tę jedną wadę z punktu widzenia kontroli, że jakie jest pierwsze podstawowe marzenie biednego, uciskanego proletariatu, żeby przestać być biednym.

Jak taki proletariat się dorobił trochę, to momentalnie, jak zostawiał minimalną choćby klasę średnią, kto był jego pierwszym podstawowym wrogiem? Komuniści, ponieważ on bardzo dobrze wiedział, że oni to przy pierwszej okazji będą chcieli zabrać. No i niestety, jak to mówią, co cię nie zabije, mutuje i próbuje jeszcze raz i marxizm zmutował.

Kobieta nie przestanie być kobietą. Mniejszość etniczna nie przestanie być mniejszością etniczną, etc. Natomiast to jest dalej ta sama idea oparta na szczuciu. Ja bym jednak wolał, żeby sztuczna inteligencja jako działka nie zdegenerowała się w taką stronę.

Natomiast pewne przebłyski tego już widać. Zdrowy rozsądek i wolny rynek? Nie wiem, czy zdrowy rozsądek to jest… Tak, tylko ja tego określenia nie używam, bo ono się strasznie zdewaluowało. Albo może inaczej, było nadużywane w niewłaściwych kontekstach przez tylu ludzi, że ja czasami już trochę nie wiem, co ono znaczy. Ja bym to bardziej nazwał selekcją naturalną. To znaczy likwidujemy etykietki ostrzegawcze na wszystkim i niech selekcja naturalna załatwi sprawę.

I tyle. Tak, to będzie miało pewne nieprzyjemne efekty uboczne. Będą latały treści, które ja osobiście uważam za nieakceptowalne, obrzydliwe, etc.

I tak to jest problem. Natomiast to jest mniejsze zło w porównaniu z wariantem, kiedy grupa jakichś ludzi właściwie nie wiadomo skąd. No bo pierwszy przykład z brzegu. Towarzysz komisarz Thierry Breton, czy jak tam się to mawia, nie wiem, przepraszam wszystkich znających francuski, ja nie znam, więc wymawiam tak, jak mi się wydaje. Główny odpowiedzialny za EIAJACT. Przepraszam, kto temu facetowi przyznał prawo decydować, co to jest prawda? No przecież to jest jakaś kpina.

Karol: Ale wiesz, tym sam Thierry nie pracuje, tylko pracują zespoły.

Konrad: A skąd te zespoły się wzięły?

Ja nie bronię To nie to, że ja tu zostałem, jak to mówią ludzie młodsi ode mnie, o połowę simpem wszelkich organizacji rządowych, ale przynajmniej mniej więcej w przypadku decyzji podejmowanych przez rządy, mniej więcej wiadomo, kto za to odpowiada. Świeży przykład w Polsce. W większości elektoratu nie podobał się poprzedni rząd, poprzedni rząd stracił władzę. Ponieważ został w większym, mniejszym stopniu, słusznie, niesłusznie, w sumie nieistotne, tak działa demokracja, został uznany winnym.

Ta ekipa była winna tego, co teraz idzie źle, nie podoba nam się. Większość uważa, że nie jest to system idealny, ale przynajmniej jest tu jakiś poziom odpowiedzialności za te działania. W przypadku towarzysza komisarza wychodzi i mówi, że wywalimy Twittera z Unii, jeżeli się nie dostosuje do naszych reguł. Ale co to w ogóle są za reguły? Ja pamiętam, jak zacząłem czytać ten AI Act, zakaz używania AI do technologii, które naruszają ludzką wolną wolę. Proszę Państwa, ja nie jestem prawnikiem, ale tak się nie pisze prawa. Tak to sobie można pisać rozprawkę filozoficzną, traktaty, uczeń w liceum torturowany na wiedzę o społeczeństwie, czy jak tam się to aktualnie nazywa, coś musi wytłuc określoną ilość słów.

Dobrze, no to tak. Co to znaczy w ogóle? To jest jakieś jedno wielkie przelewanie z pustego w próżne, a siedzą i będą to egzekwować, bo będą egzekwować, będą egzekwować i że tak bowiem czas marchewki już się skończył, teraz jest czas kija. Ludzie bardzo przekonani o swojej wielkości, więc nie, ja naprawdę uważam, że po, ja wiem, że pomarzyć dobra rzecz, ale bardziej wariant typu internet lat dziewięćdziesiątych, to znaczy trudno, wolna Amerykanka. Wypłynie z tego z jednej strony komunistyczna partia Polski, a z drugiej strony brygada pięciu piw. Jak się tam któryś nazista tłumaczył w sądzie, że on nie hajlował, tylko zamawiał pięć piw. Trudno. To jest dalej lepsze niż scentralizowany organizm, który decyduje, co to jest prawda, bo to się dobrze nie skończy.

Karol: Swoją drogą, wiesz w co wierzę? Ogromnie wierzę w powrót popularności blogów niezależnych i niezależnych twórców.

Konrad: Do czasu, aż ktoś tym platformom dokręci śrubę, a próbują.

Próbują, bo już na przykład zaczynają dokręcać śruby, próbują rozmaici rozkręcić kampanię histerii, dokręcić śrubę Substackowi. który był jednym z bardzo niewielu mediów, które nie cenzurowały na przykład ludzi podczas pandemii. Znowu, ja rozumiem, że mieliśmy mało danych, więc jako statystyk naprawdę podchodzę z pewną pokorą do tego, ja rozumiem, takie dane były. Z tych danych ktoś wyciągnął błędne wnioski, no bo garbage in, garbage out. To nie jest szczególnie dziwne. Natomiast banowanie ludzi za rzeczy, które później zostały oficjalnie potwierdzone, że szczepionki nie chronią przed tym, nie chronią przed tamtym, że skuteczność jest znacznie niższa niż twierdzono na początku. Substack był jedyną platformą, gdzie ludzi za takie rzeczy nie wywalano. Twitter, Facebook robiły to notorycznie. I już się zaczyna spontaniczne, oddolne protestują, bo gdzieś szukając odpowiednio długo, ktoś znalazł jakiegoś pajaca, którego się dało pod neonazistów podciągnąć.

Karol: Dlatego o tym mówię, Konrad, że wierzy w powrót niezależnych blogów. No dobrze, ale gdzie?

Konrad: Gdzie je postawisz? Jeżeli przytną ci Substacka, przytną ci Twittera, Facebooka i każda z tych platform jest w stanie wypchnąć…

Karol: To jest coś, co się zmieniło w porównaniu… Siła poleceń, community i polecenia. Nie ta skala.

Konrad: Nie ta skala. Samizdatu nie ubiją, ale nie muszą. Nie muszą. Niech mają stabilne 55%, które wie, że tak, trzeba rządzić, rząd musi kontrolować dla naszego bezpieczeństwa, musi nas wziąć za twarz. To wystarczy.

To wystarczy. To jest problem. To jest problem. Substack to jest piękny przykład. Czy tam się produkują ludzie, których gdybym spotkał twarzą w twarz i zaczęli wygłaszać takie opinie, no to prawdopodobnie by się to mogło skończyć rękoczynami? Tak.

Trudno. Tak działa tolerancja. W imię większego dobra, czyli tego, że rzeczywiście mamy wolność słowa, zatykam nos i robię swoje. Tak działa tolerancja. o której zresztą wszyscy wszędzie mnóstwo słyszymy, no tylko zdaje się zdaniem niektórych, tolerancja to obejmuje tylko poglądy, które mi się podobają. No więc ludziom, którzy tak mówią, to ja polecam lekturę słownika wyrazów obcych. Niech sobie doczytają, co to jest tolerancja, bo to nie tak działa.

Karol: Kolejny mit, halucynacje można wyeliminować?

Konrad: Nie w obecnych architekturach. Nie dopóki siedzimy na transformerach.

Co to jest transformer tak naprawdę? Prognozowanie następnego słowa. Tokenu ściślej rzecz biorąc, ale na tym poziomie ogólności możemy powiedzieć, że słowa. Nie, możemy je kontrolować, możemy zredukować prawdopodobieństwo, to myślę, że jest do zrobienia, zredukowanie prawdopodobieństwa halucynacji do akceptowalnego poziomu, tak, to jest do wykonania, ale to… IBM, o ile dobrze pamiętam, mówi o tym, że dysponują modelami, które prawie są halucynacji pozbawionych.

Nie. Zredukować dosyć nisko, zwłaszcza jak się używa RAGA, czyli Retrieval Augmented Generation, to tak. Trzeba sobie zadać pytanie. Czy my koniecznie musimy to zredukować do zera?

Samochód, który kupujesz, on nie ma stuprocentowej gwarancji. Toyota, Mercedes, czy kto tam, oni testowali do poziomu, że są w stanie powiedzieć 99,95% przypadków, jest bezpiecznie, ten ogon, przesunięcie tego jeszcze o te łamki procenta, brutalnie mówiąc, doszli do