100/99 – Szkoła otwarta całą dobę. Po co uczyć się kodu, skoro pisze go AI?

W szkole programowania bez nauczycieli kod sprawdza ci sąsiad, a rekrutacja nazywa się „basen”. Pojechałem zobaczyć, kto w tym pływa.

Czarny ekran i nazwa użytkownika

Piątek, ostatni dzień tygodniowego kursu Pythona w 42 Warsaw. Rozstawiłem sprzęt w małym pokoju i wpuszczałem rozmówców po kolei. Nikt nie wiedział, co mówiła osoba przed nim, każdy dostał inne pytanie. Rozmówcy mieli od osiemnastu do pięćdziesięciu jeden lat.

Zasady są proste i trochę bezczelne: zero nauczycieli, zero podręczników, zero wykładów. Jest kampus czynny całą dobę, są projekty i są ludzie przy sąsiednich biurkach. Rekrutacja nazywa się Piscine, bo po francusku to basen, a kandydatów wrzuca się od razu na głęboką wodę.

Robert, który – jak sam mówi – „umie odpalić komputer”, pierwszego dnia otworzył terminal i zobaczył pustą czerń i swój login. Nic więcej. Pierwszych lekcji udzieliły mu koleżanka z sąsiedniego stanowiska i wyszukiwarka, w tej kolejności. Osiemnastoletni Tomek, który pilnuje porządku na kursie, ma na to swój wzór: pięć osób, z których każda ogarnia temat w 20 procentach, razem ogarnia go w stu. Matematycznie bym się kłócił. Praktycznie nie mam argumentów.

Łukasz (51 lat) przyszedł po Pythona, a najwięcej mówił o feedbacku, którego w polskiej szkole nikt nie uczy. Agnieszka latami tłumaczyła studentom topologię, aż część tej roboty przejął tryb AI w wyszukiwarce. Natalia pod koniec tygodnia ledwo stała na nogach, ale zadeklarowała, że wróci, jeśli dostanie dwie puszki Red Bulla.

Laurki nie będzie. Bilal z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji radzi jednak skończyć studia, bo filtry rekrutacyjne nadal odsiewają ludzi bez dyplomu. Z kolei dwudziestoletni Sebastian zaczynał naukę od absolutnego zera, a teraz rozpoczyna drugą pracę w branży, tym razem w Booksy.

Czy szkoła bez nauczycieli to przyszłość edukacji? Nie wiem. Ale pierwszy raz widziałem ludzi, którzy po tygodniu nauki są wykończeni i chcą jeszcze raz.

Dlaczego warto posłuchać?

  1. Żeby zobaczyć peer learning bez folderu reklamowego. Nikt nie podaje gotowej odpowiedzi, a kod ocenia osoba z sąsiedniego krzesła. Rozmówcy opowiadają, jak to wygląda od środka, z paniką pierwszego dnia włącznie.
  2. Bo to siedem zupełnie różnych życiorysów. Przyszły geograf, korepetytorka matematyki akademickiej, doradczyni AI, człowiek z branży gier, funkcjonariusz policyjnego laboratorium. Każde przyszło po coś innego.
  3. Bo jest też głos sceptyczny i konkretna instrukcja. Usłyszysz, dlaczego dyplom wciąż liczy się w rekrutacjach, i jak krok po kroku dostać się do 42 Warsaw.

O czym jest ten odcinek

  • 00:00 – Skąd pomysł na reportaż: jeden mikrofon, dwie godziny, siedem osób
  • 01:02 – Czym jest 42 Warsaw i dlaczego kampus działa w nocy
  • 02:08 – Kto może aplikować i dlaczego nauka jest bezpłatna
  • 03:18 – Co znaczy „piscine”
  • 04:06 – Robert, 20 lat: pierwszy dzień i spotkanie z terminalem
  • 08:10 – Tomek, 18 lat: jak działa peer learning i kim jest Space Eagle
  • 11:30 – Kto sprawdza kod, skoro nie ma nauczycieli
  • 11:42 – Łukasz, 51 lat: feedback, którego nie uczą w szkole
  • 15:26 – Natalia, 45 lat: vibe coding, developer mindset i zmęczenie
  • 18:35 – Agnieszka: korepetycje z matematyki w epoce AI
  • 22:44 – Bilal, 45 lat: dlaczego dyplom wciąż ma znaczenie
  • 25:05 – Sebastian, 20 lat: od zera do pracy w Booksy
  • 27:41 – Dla kogo jest 42 Warsaw: trzy grupy studentów
  • 29:42 – Rekrutacja krok po kroku: gry online, spotkanie, Piscine
  • 31:27 – Podziękowania

42 Warsaw w pigułce

  • Pierwszy w Polsce kampus międzynarodowej sieci 42. Działa od 5 października 2023 roku przy al. Solidarności 171B w Warszawie.
  • Prowadzi go Fundacja „Wolność Wyboru” założona przez Grupę Play. Sieć 42 powstała w 2013 roku we Francji z inicjatywy Xaviera Niela.
  • Nauka jest bezpłatna. Jedyny formalny wymóg to ukończone 18 lat – bez matury, dyplomów i doświadczenia w programowaniu.
  • Kampus jest otwarty 24/7, a program prowadzony po angielsku.
  • Rekrutacja ma trzy etapy: gry online (do dwóch godzin), spotkanie informacyjne i Piscine, czyli cztery tygodnie stacjonarnej nauki w kampusie.
  • Discovery Piscine to pięciodniowy kurs wprowadzający do Pythona. Nie jest częścią rekrutacji.
  • Według 42 Warsaw najstarszy obecny student ma 59 lat.

Najczęstsze pytania

Czym jest 42 Warsaw? To bezpłatna szkoła programowania z międzynarodowej sieci 42. Nie ma w niej nauczycieli ani wykładów – uczestnicy uczą się na projektach, pomagają sobie nawzajem i sami oceniają swój kod.

Czy trzeba umieć programować, żeby się dostać? Nie. Rekrutacja sprawdza predyspozycje – pamięć, logiczne myślenie i wytrwałość – a nie doświadczenie. Sebastian z tego odcinka zaczynał od zera.

Czym jest Piscine? To czterotygodniowy, intensywny etap rekrutacji w kampusie. Kandydaci nie walczą o określoną liczbę miejsc, tylko wspólnie rozwiązują projekty, a o przyjęciu decyduje to, jak sobie radzą.

Ile kosztuje nauka w 42 Warsaw? Czesne pokrywa szkoła. Osoby spoza Warszawy same opłacają mieszkanie i utrzymanie. Nie pokrywa kosztów mieszkania i utrzymania w Warszawie.

Czy po 42 Warsaw da się znaleźć pracę bez dyplomu? Odcinek pokazuje obie strony. Sebastian, który zaczynał od zera, ma już drugą pracę w branży. Bilal ostrzega, że część pracodawców i automatycznych systemów rekrutacyjnych wciąż odrzuca kandydatów bez licencjatu.

Dobrego dnia i niech #AI będzie z Wami wszystkimi!

Transkrypcja rozmowy

Disclaimer. Zapis zredagowany dla wygody czytania. Nie jest to zapis słowo w słowo, przygotowano go z pomocą AI.

Występują: Karol Stryja (prowadzący) · Magda Garncarek (42 Warsaw) · Robert (20 lat) · Tomek (18 lat, Space Eagle) · Łukasz (51 lat) · Natalia (45 lat) · Agnieszka · Bilal (45 lat) · Sebastian (20 lat)

Karol: [00:00:00] Tego odcinka nie planowałem w tej formie. Pojechałem do 42 Warsaw, bo to szkoła programowania, w której nie ma nauczycieli. Byłem tam ostatniego dnia kursu Pythona. Postawiłem mikrofon i przez dwie godziny do pokoju wchodzili kolejni uczestnicy. Najmłodszy miał 18 lat, najstarszy – uwaga – 51. Nikt nie słyszał, co powiedział poprzednik, nikt z nikim wcześniej nie rozmawiał. Każdy dostał ode mnie inne pytanie. To, co usłyszycie, to jest to, co z tego złożyliśmy.

Moimi gośćmi są Robert, Agnieszka, Łukasz, Natalia, Tomek, Bilal i Sebastian. Ale zacznę od kogoś, kogo na tej liście nie ma: Magda Garncarek z 42 Warsaw. Bo zanim zrozumiecie, o czym mówi tych siedem osób, trzeba wiedzieć, gdzie one w ogóle są i dlaczego to miejsce jest otwarte w nocy.

Szkoła, która nie zamyka drzwi

Magda: [00:01:02] Jesteśmy w 42 Warsaw, w kampusie, który dla osób studiujących jest otwarty 24/7.

Karol: [00:01:09] Zaraz, zaraz. Jak to? Studia otwarte 24/7? Coś mi się tu nie zgadza.

Magda: [00:01:16] Najprostsza definicja brzmi tak: 42 Warsaw to szkoła programowania zupełnie inna niż wszystkie, bo nie ma tu nauczycieli, podręczników ani tradycyjnych wykładów. Zamiast tego jest kampus dostępny wtedy, kiedy chcesz, potrzebujesz i możesz. Do tego metoda peer learningu: nie uczysz się z podręczników i teorii, tylko na praktycznych projektach, we współpracy z innymi. Oczywiście od razu pojawia się pytanie: jak można się uczyć od ludzi, z których nikt nie ma gotowej odpowiedzi? Ale na tym właśnie polega magia i szaleństwo tej – jednak skutecznej – metody.

Jedyny formalny wymóg, jaki stawiamy, to ukończone 18 lat. Cała filozofia 42 Warsaw opiera się na tym, żeby z tej metody mogły skorzystać wszystkie osoby, które mają predyspozycje do kodowania. Bez względu na wiek – 18 lat to minimum, ale górnej granicy nie ma. Bez względu na płeć – bardzo zapraszamy dziewczyny i kobiety do tej branży. Bez względu na doświadczenie, pochodzenie czy zamożność, bo nauka w 42 jest całkowicie bezpłatna. Najstarszy student, który teraz u nas studiuje, ma 59 lat i dobrze sobie radzi. Chodzi o to, żeby zamiast tytułów i dyplomów ludzie wychodzili stąd z realnymi, praktycznymi umiejętnościami, dzięki którym łatwiej znaleźć pracę. Nawet dziś, mimo całej tej narracji o AI, które za chwilę wygryzie wszystkich programistów.

Magda: [00:03:18] Wyjaśnię jeszcze jedno. Metodę wymyślono we Francji, więc pojawia się tu sporo francuskich słówek. „Piscine” to po francusku basen – metafora tego, że wrzucamy kandydatów i kandydatki na głęboką wodę i obserwujemy, jak sobie radzą.

Karol: [00:03:38] Posłuchajmy zatem, co tak naprawdę myślą wasi studenci.

Magda: [00:03:45] Bardzo jestem ciekawa. Ale z doświadczenia wiem, że nikt nie opowiada o 42 tak dobrze, jak osoby, które przeżyły to na własnej skórze. Posłuchajcie sami.

Robert, 20 lat

Karol: [00:04:06] Robert ma 20 lat i za chwilę zaczyna studia z geografii. Programowania uczy się po to, żeby kiedyś połączyć te dwie rzeczy. Ale to historia z przyszłości. Ta jest z pierwszego dnia.

Wróćmy do twojego pierwszego dnia w 42 Warsaw. Siedzisz przy komputerze, nie masz nauczyciela, bo formuła jest prosta: wrzucamy cię na głęboką wodę.

Robert: No tak.

Karol: I co się wtedy dzieje? Co się robi?

Robert: [00:04:38] No właśnie. Na początku jest przerażenie. Straszne przerażenie, naprawdę – siedzisz sparaliżowany i nie wiesz, co zrobić. Do tego na komputerach jest zupełnie inny system, dla wielu osób nieznany. Trzeba wyjść ze strefy komfortu i zapytać tych, którzy już coś ogarniają, co robić dalej i jak się w ogóle za to zabrać.

Pamiętam tę panikę, bo spodziewałem się czegoś prostszego. Jestem młody, umiem odpalić komputer, mam styczność z technologią na co dzień – dlaczego niby miałbym sobie nie poradzić? Dostaliśmy instrukcje, ale na początku były dla mnie bardzo niejasne. Był pokazany rezultat, pojawiło się nowe słowo – terminal – i musiałem ogarnąć, z czym to się je. Najpierw w ogóle szukałem tego terminala na komputerze. Obok siedziała koleżanka, która miała już jakieś pojęcie. Ale otwarcie terminala skończyło się tym, że miałem przed sobą dosłownie pusty, czarny ekran z nazwą użytkownika. I tyle. Coś trzeba było wpisać – tylko co?

Zacząłem przeszukiwać internet. A potem, jak zebrałem się na odwagę, zacząłem podpytywać ludzi, co dalej, jak to działa i czy robię to dobrze. Ta komunikacja dawała bardzo dużo, bo ktoś mógł ci wszystko wytłumaczyć. To było super.

Karol: [00:06:21] Po co ci to programowanie?

Robert: Bo potem chcę pracować w IT. Choć wybieram się na geografię, chcę ją połączyć z informatyką – działać w jakichś systemach albo znaleźć pracę jako deweloper, który zajmuje się kodem w połączeniu z geografią. Z tego, co wyczytałem – a dopiero zaczynam, więc zobaczymy – to na przykład automatyzowanie wszystkiego, co zbiera się przy mapach: gromadzenie danych albo pisanie skryptów, żeby te mapy dobrze działały.

Robert: [00:07:07] Tu można poznać historie wielu osób i ich przygody z programowaniem, o ile w ogóle jakieś mieli. Zawsze można komuś pomóc albo coś doradzić. To chyba nasza wspólna motywacja: jesteśmy tu razem, robimy projekty, próbujemy zdążyć na czas, bardzo nam zależy i czujemy determinację. Nawet jeśli czegoś nie umiemy, możemy znaleźć wyjście. Kiedy utkniesz w jednym punkcie, nie możesz ruszyć ani w przód, ani w tył i nie wiesz, co ze sobą począć – są tu ludzie, którzy pomogą i wesprą.

Tomek, 18 lat

Karol: [00:08:10] Magda zadała pytanie i zostawiła je bez odpowiedzi: jak można nauczyć się czegoś od ludzi, z których nikt nie zna odpowiedzi? Odpowiedź dostałem od najmłodszej osoby w tym odcinku. Tomek ma 18 lat. Kiedyś nie mógł się doczekać, aż je skończy, żeby móc tu aplikować. Dziś jest studentem i pilnuje porządku na kursie. Jego funkcja nazywa się Space Eagle.

Tomek: [00:08:37] Jesteśmy tu przede wszystkim po to, żeby pilnować i wspierać. Na Discovery Piscine czasem pomagamy w rozwiązaniach – kiedy pojawiają się pytania, często o najprostsze techniczne sprawy. Ale jednym z naszych głównych zadań jest pomóc ludziom oswoić się z metodą peer-to-peer, bo jest nietypowa i nie każdy od razu się w niej odnajduje.

Kiedyś tłumaczyłem komuś, że to działa tak: masz pięć osób i każda sama, z własnych źródeł, zrozumie temat w 20 procentach. Kiedy się ze sobą dogadają, razem rozumieją go w stu. Powtarzam to zawsze, kiedy ktoś pyta, dlaczego tak, jak to działa i jaki to ma w ogóle sens.

Żeby się tu dostać, trzeba przejść duży Piscine, który trwa miesiąc. To już bardziej hardkorowe wejście w metodę 42. Tam Space Eagles skupiają się jeszcze bardziej na oswajaniu ludzi z metodą, bo w samych zadaniach nie wolno im pomagać w żaden sposób. Kiedy ja przechodziłem ten intensywny miesiąc, Space Eagles pomagali zrozumieć metodę, ale nie kod. Nie powiedzą ci, jak napisać funkcję X, bo po prostu nie mogą.

Programować zacząłem wcześniej, ale sam, i to było trudne. Uczyłem się głównie pod własne projekty, więc moja nauka nie była uporządkowana. A typowa szkoła czy studia też mi nie odpowiadały, zwłaszcza w informatyce: dużo teorii, mało praktyki. Tutaj jest odwrotnie – przede wszystkim praktyka, a teorii uczysz się przy okazji.

Łukasz, 51 lat

Karol: [00:11:30] Na tym kursie nie ma nauczycieli. Ale ktoś przecież musi sprawdzać, czy to, co napisałeś, w ogóle działa. Okazuje się, że robi to osoba obok – ta sama, której kod za chwilę sprawdzasz ty.

Łukasz ma 51 lat. Przyszedł tu po Pythona, ale powiedział mi o czymś zupełnie innym.

Łukasz: [00:11:49] Zawodowo mam doświadczenie zarówno z gamingu, jak i z organizacji, które wdrażały systemy informatyczne, potem musiały się ich pozbywać i miały wszystkie bolączki tak zwanych systemów legacy.

Karol: A teraz pracujesz w banku?

Łukasz: Nie, teraz robię trochę freelance’u i znowu jestem związany z gamingiem. 42 Warsaw nie jest dla mnie celem samym w sobie. Chodzi o konkretne umiejętności, które mogę tu zdobyć. W moim przypadku to Python, czyli obróbka dużych ilości danych, inne podejście do analizy i oswajanie się z pracą w open source. To narzędzia, w których można wybierać na bardzo wiele sposobów, i ten wybór czasem onieśmiela.

Łukasz: [00:12:52] A sam feedback widzę z kilku perspektyw. Po pierwsze, dawanie i przyjmowanie informacji zwrotnej to umiejętność bardzo przydatna w życiu, której nikt nas nie uczy – ani w szkole, ani na studiach. Feedback dostajemy raczej w postaci oceny, a bardzo rzadko w formie, która nie jest agresywna. W polskim kontekście zwykle jest tak: masz słuchać i wykonywać, a uwagi zgłaszasz na koniec, żeby broń Boże ankieta nie wypadła źle. Tutaj to działa zupełnie inaczej.

Po drugie, w kodowaniu nie ma jednej idealnej drogi. Liczy się wynik, a ścieżek dojścia jest bardzo dużo. Ktoś powie, że jedna jest lepsza, a druga gorsza, ale tak naprawdę wszystko zależy od tego, co i kto chce osiągnąć. To, że możemy tu dać sobie nieagresywny feedback w obie strony i spojrzeć z zupełnie innego punktu widzenia, zdejmuje klapki z oczu. Ktoś patrzy tunelowo i nagle widzi: aha, można tak, można siak, a o tym w ogóle nie pomyślałem – a to jest pięć razy szybsze.

To super doświadczenie, szczególnie dla kogoś, kto nigdy przez coś takiego nie przechodził. Można to zrobić kilka razy: samemu dać feedback, a potem usiąść i pomyśleć: kurczę, właściwie nie wiem, dlaczego dałem taki feedback. To była emocja chwili. I to, paradoksalnie, rozwija programistę osobowościowo.

Łukasz: [00:14:48] Uczysz się swoich ograniczeń i swoich mocnych stron: w czym jesteś dobry, w czym warto się specjalizować, co warto rozwijać. Na starcie, jako juniorzy, mamy teoretycznie otwarte drzwi w każdym kierunku – i to, i tamto, i siamto. A w zdecydowanie bardziej seniorskim wieku, jak w moim przypadku, raczej chcemy rozwijać to, co już mamy mocne, albo eliminować słabości, jeśli się jeszcze da.

Natalia, 45 lat

Karol: [00:15:26] Natalia doradza firmom. Na co dzień vibe-koduje, ma 45 lat i w poniedziałek, kiedy kurs się zaczynał, nie wiedziała, czy dotrwa do piątku.

Natalia: [00:15:37] Jestem doradczynią do spraw AI, od 20 lat jestem menedżerką, przygotowuję kursy i pomagam ludziom uczyć się nowych technologii. Jestem tu, bo kiedyś już zaczynałam programować i pamiętam, ile mi to dało. A teraz, kiedy vibe-koduję, czuję, że chciałabym dużo lepiej rozumieć, co robię, co jest pod spodem i jaka jest architektura tego wszystkiego. No i timing jest świetny.

Wiedziałam, że to będzie duży challenge. Mam jednak te 45 lat, uczę się trochę inaczej i pewnie wolniej niż młodsi, więc szczerze mówiąc nie wiedziałam, czy dotrwam do końca. Na ostatniej prostej wyłożyłam się oczywiście na najprostszej rzeczy: na indentation, czyli wcięciu w kodzie – bo tu wszystko robi się po angielsku. Kolejna wielka lekcja tego, jak ważne są skupienie i precyzja. Jestem bardzo zadowolona z tego czasu. Wcześniej uczyłam się różnych języków na poziomie podstawowym, ale dopiero tutaj dużo lepiej zrozumiałam coś, co nazwałabym developer mindset. Mam mnóstwo przemyśleń i obserwacji, nawet je sobie notowałam.

Karol: [00:17:07] Szkoda, że nie widzicie Natalii, bo wygląda, jakby była przytłoczona. Czym jesteś przytłoczona?

Natalia: Jestem bardzo zmęczona. Fizycznie i psychicznie.

Karol: Choć muszę powiedzieć, że mimo zmęczenia uśmiech nie schodzi jej z twarzy. Zgadza się?

Natalia: Tak, tak, tak. To bardzo przyjemny rodzaj zmęczenia, taki, który lubię najbardziej. Wiedziałam, że nie dostanę wielu podpowiedzi, ale wyobrażałam sobie, że jak już zaloguję się do systemu, będzie tam chociaż jakiś tutorial, dokument, cokolwiek. Najpierw pomyślałam, że zero podpowiedzi to niedobrze. A potem, że jednak dobrze, bo ćwiczenia są tak skonstruowane, że w każdym jest wskazówka w sam raz. Nie rozleniwia, zmusza do szukania, ale nie zostawia człowieka zupełnie na lodzie. Widzę w tym geniusz instructional designu ludzi, którzy to przygotowali. Dopiero teraz się dowiedziałam, że te zadania są takie same na każdym kampusie i przygotowuje je zespół we Francji. To jest naprawdę przemyślane.

Karol: [00:18:28] Czyli co, poszłabyś raz jeszcze?

Natalia: Tak. Tylko w wakacje, wiadomo. I dajcie mi dwie puszki Red Bulla.

Agnieszka

Karol: [00:18:35] Magda mówiła o ludziach, którzy przychodzą tu zmienić zawód, i podała przykład nauczycielki, która staje się programistką. Agnieszka przez kilkanaście lat uczyła właśnie matematyki. Nie szkolnej: topologia, rachunek prawdopodobieństwa, studenci przed sesją. Miała z tego dobre życie. A potem przyszedł ChatGPT.

Karol: [00:18:58] Wspominałaś, że udzielasz korepetycji z matematyki na poziomie akademickim. To po co ci programowanie?

Agnieszka: Rozwój AI nie dzieje się w próżni. Kiedy ja byłam studentką, korepetycji w ogóle nie było. Panowało przekonanie, że jak sobie nie radzisz, to może studia nie są dla ciebie. Pamiętam swoje – krew i łzy. Dlatego udzielanie korepetycji dawało mi frajdę. Tylko że teraz mamy AI. Wystarczy skopiować treść zadania, na przykład z topologii ogólnej albo rachunku prawdopodobieństwa, wrzucić do Google’a, a tam jest tryb AI. I radzi sobie z tym coraz lepiej. Oczywiście trzeba uważać, bo AI się myli. Jeśli ktoś jest słabo przygotowany, zestresowany i bierze wszystko na ślepo, to jego problem. Ale studenci to myślący ludzie: przyglądają się koncepcjom, dostają podpowiedzi i pomysły, a resztę szlifów w zadaniu robią sami. Pomyślałam więc, że trzeba zmienić kierunek.

Agnieszka: [00:20:10] Poszło mi całkiem nieźle, ale jestem specyficzną osobą, bo przez kilkanaście lat uczyłam studentów matematyki, więc akurat w tłumaczeniu jestem dobra. I na samym początku to mi trochę przeszkadzało: nie mogłam się skupić na własnej pracy, bo w kółko ktoś czegoś ode mnie chciał.

Karol: Czyli to nie ty pytałaś, tylko pomagałaś innym.

Agnieszka: Na początku tak. Ale potem ja też zaczęłam potrzebować, żeby ktoś mi powiedział, co jest nie tak i co u mnie nie działa.

Karol: [00:20:46] Technologia przejmuje różne nasze ludzkie kompetencje. Czego w takim razie uczysz swoje dzieci?

Agnieszka: Na razie mam jedno i to jeszcze całkiem malutkie. Ale myślę, że dziś kluczowe są umiejętności komunikacyjne i będą coraz ważniejsze. Żeby dogadywać się z innymi, mówić precyzyjnie i spójnie, a jednocześnie tak, żeby nie triggerować drugiej strony i nie uruchamiać reakcji obronnych. Pokolenie naszych rodziców i dziadków nie przykładało do tego wagi i nieraz trudno się dogadać ze starszymi w rodzinie. A teraz to będzie coraz ważniejsze. Z jednej strony ludzie mają ze sobą coraz mniej interakcji, siedzą w socialach i się izolują. Z drugiej – jeśli AI pomaga nam w kompetencjach twardych, to miękkie wysuwają się na pierwszy plan.

U mnie poziom tej współpracy jest chyba dosyć wysoki. Nie ukrywam, że jestem introwertyczką, choć kompetentną społecznie. Praca z innymi bywa dla mnie trudna, ale to nie znaczy, że tego nie umiem.

Karol: [00:22:29] A takie środowisko jak tutaj ci sprzyja?

Agnieszka: Tak, bardzo mi się podoba ta przyjazna atmosfera. Tu się wręcz podkreśla, że mamy być dla siebie pomocni, mili i kulturalni.

Bilal, 45 lat

Karol: [00:22:44] Chciałbym powiedzieć, że wszyscy, z którymi rozmawiałem, byli zachwyceni. Bilal ma 45 lat i wziął tydzień urlopu, żeby tu przyjechać. Ma dla was radę, której 42 Warsaw raczej nie wydrukuje na ulotce.

Bilal: [00:22:59] Właściwie pełnię służbę – miałem powiedzieć, że jestem zatrudniony, ale to byłoby małe faux pas – w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Policji. Programowaniem interesowałem się zawsze. Nie tyle brakowało mi czasu, bo czas zawsze się znajdzie, ile motywacji. Tak działa moja psychika: jeśli nie wydarzy się nic poważnego albo system nie da mi emocjonalnej odpowiedzi, to o czymś myślę – czasem codziennie i bardzo długo – ale nie potrafię się do tego zabrać. Pomyślałem więc, że jeśli wezmę wolne w pracy i usiądę w środowisku, w którym będę tym otoczony, to może coś się wydarzy. 42 Warsaw daje taką możliwość. No i się wydarzyło.

Bilal: [00:23:44] Nie wiem, czy ucieszą się z tego ludzie stąd, ale moja rada jest taka: jeśli ktoś skończył szkołę średnią, niech skończy też studia. Chodzi o to, jak działa u nas rozpatrywanie podań o pracę. Wciąż pokutuje to, że jak ktoś nie zobaczy licencjatu albo magistra, to może cię automatycznie odrzucić – a teraz robią to już automatyczne systemy. Wiem, że podejście oparte na umiejętnościach jest bardzo dobre, ale mogą pojawić się niepotrzebne schody, bo przy wielu stanowiskach dyplom to twardy wymóg.

Największy potencjał widzę dziś – szczególnie na tym wyschniętym rynku dla juniorów – w pracowniku hybrydowym. Czyli: jestem w sprzedaży albo na jakimś ogólnobiurowym stanowisku, pracuję w określonej domenie, ale potrzebuję korzystać z nowych narzędzi albo zacząć pracować inaczej. Potem, na zasadzie rekrutacji poziomej, płynnego przejścia i networkingu we własnej firmie, przesuwam się, bo ludzie mi ufają – znają moją pracę.

Sebastian, 20 lat

Karol: [00:25:05] Wszystkie relacje, które słyszeliście do tej pory, były od środka. Została jeszcze jedna perspektywa: kogoś, kto z 42 Warsaw wyszedł już na rynek pracy. Sebastian ma 20 lat. W maju zeszłego roku nie napisał ani jednej linijki kodu. Teraz zaczyna pracę w Booksy. To już jego druga praca.

Sebastian: [00:25:27] Mam 20 lat, jestem studentem 42 Warsaw i właśnie zaczynam pracę w Booksy. Przyszedłem tu w maju zeszłego roku i nauczyłem się kodować praktycznie od zera. To miejsce dało mi wiele możliwości i perspektyw. Myślę, że najciekawsze było to, że mogłem poznać ludzi, którzy już są w branży, i pytać ich, co robili i co ja powinienem robić.

Pierwsza praca zaczęła się od tego, że zacząłem wysyłać CV. Chciałem się sprawdzić w rekrutacjach i nawet nie spodziewałem się, że coś z tego będzie. Dość szybko dostałem jedną ofertę, w małym startupie. W międzyczasie odezwał się do mnie zespół Booksy z jednej z wcześniejszych rekrutacji – z Early Careers Program, jak to nazwali. Przeszedłem cały proces i teraz zaczynam trochę lepszą pracę.

Sebastian: [00:26:45] Nigdy nie idź na skróty. Jeśli chcesz się czegoś nauczyć i chcesz, żeby to, co robisz, było dobre, nie możesz brać skrótów. Raz pójdziesz na skróty i masz lukę w wiedzy, która z każdym krokiem coraz bardziej wychodzi. Bardzo trudno potem do tego wrócić. Widziałem takie przypadki. Sam też już się przekonałem, że model umie napisać kod, ale nie potrafi wymyślić naprawdę dobrego pomysłu. Rzuci jeden czy dwa, które zadziałają, ale nie do końca. Więc wartością nie jest dziś pisanie kodu, tylko myślenie. Pisanie nigdy nie było problemem. Problemem zawsze było znalezienie problemu, zidentyfikowanie go i rozwiązanie.

Dla kogo to jest i jak się dostać?

Karol: [00:27:41] No dobrze. To dla kogo właściwie jest to wszystko i jak się tu dostać?

Magda: Mamy trzy grupy osób studiujących. Pierwsza to osoby tuż po szkole średniej. Nie sprawdzamy wyników matury, bo mamy własny sposób rekrutacji i sprawdzania predyspozycji do kodowania. Przychodzą więc do nas osoby świeżo po maturze albo takie, które dopiero się do niej przygotowują, a już są naszymi studentami. To absolwenci techników i liceów, którzy mają dobrą intuicję: szukają innej edukacji, nie chcą spędzić pięciu lat na teoretycznych wykładach, potrzebują czegoś praktycznego. Druga grupa to studenci albo absolwenci lekko rozczarowani nadmiarem teorii. Trzecia to osoby po trzydziestce, czterdziestce, a czasem i po pięćdziesiątce, które chcą podnieść kompetencje w swoim zawodzie albo zupełnie zmienić specjalizację.

To są też historie ludzi, których od młodości ciągnęło do kodowania, ale nigdy nie mieli odwagi albo czasu spróbować. Życie potoczyło się inaczej: wylądowali w logistyce, w architekturze, prowadzą własne biznesy albo sklepy internetowe. W którymś momencie poczuli, że teraz albo nigdy. Zdecydowali się na studia u nas, skończyli je i dziś pracują jako programiści albo są na stażach.

Magda: [00:29:42] Właśnie trwa kolejna runda rekrutacji, więc zapraszamy. Wszystkie szczegóły są na 42warsaw.pl. W skrócie: najpierw rejestrujesz się w portalu rekrutacyjnym i grasz w gry online, które trwają do dwóch godzin. Trzeba więc zapewnić sobie dwie godziny ciszy i spokoju od rodziny i innych bodźców. Gry sprawdzają bardzo wstępnie predyspozycje do kodowania: czy masz dobrą pamięć i czy myślisz logicznie. I tu mała podpowiedź specjalnie dla twoich słuchaczy: sprawdzają też, czy jesteś wystarczająco wytrwały albo wytrwała, żeby nie poddać się za szybko, tylko spróbować jeszcze jednego poziomu.

Jeśli dojdziesz do wystarczająco wysokiego poziomu, zapraszamy na introduction meeting. To grupowe spotkanie informacyjne, zwykle online, na którym opowiadamy o zasadach i odpowiadamy na pytania. Potem jest Piscine, czyli cztery tygodnie stacjonarnego kodowania w kampusie. To bardzo intensywny czas – osoby, które pracują, zwykle biorą na niego urlop. To pierwsza okazja, żeby naprawdę nauczyć się kodować, bo Piscine nie jest typową rekrutacją, w której konkurujesz z innymi o miejsce na liście. To czas, w którym wspólnie rozwiązujecie projekty i uczycie się od siebie nawzajem.

Karol: [00:31:27] Wielkie dzięki dla Roberta, Tomka, Łukasza, Natalii, Agnieszki, Bilala i Sebastiana. Każde z nich miało za sobą tydzień, w którym prawie nie spało, a mimo to znalazło jeszcze kwadrans dla mnie. I Magdzie Garncarek – za to, że wpuściła mnie do 42 Warsaw. Rekrutacja trwa: 42warsaw.pl, link jest w opisie odcinka. A jeśli chcecie zrobić z tym coś więcej, niż tylko posłuchać, potrzebujecie dwóch godzin ciszy i gier online. Resztę już wiecie.