70/99 – Od inteligentnej pralki po zhakowane roboty. O świecie, w którym wszystko jest połączone. Ariel Zgórski

Co łączy managera IT w bankowości, zdobywcę Korony Gór Polski i robota, który samodzielnie pierze Twoje ubrania? Odpowiedzią jest pasja do przekraczania granic – zarówno tych fizycznych, jak i technologicznych. W najnowszym odcinku „99 Twarzy AI” gościmy Ariela Zgórskiego, który zabiera nas do świata, gdzie każdy przedmiot może być inteligentny.

Koniec Wieży Babel?

Czy Twój dom może być mądrzejszy od Ciebie? Co się stanie, gdy lodówka sama zamówi mleko, a robot odkurzający… zostanie zhakowany i zacznie wykrzykiwać przekleństwa? Dzisiaj rozmawiam z Arielem Zgórskim – na co dzień IT Managerem z ponad 11-letnim doświadczeniem w bankowości, a prywatnie zapalonym sportowcem, ultramaratończykiem i podróżnikiem, który przygotowuje się do zdobycia Korony Ziemi.

Ariel to także technologiczny praktyk i założyciel portalu SmartMe.pl, który świat AI wchłonął dwa lata temu i od tamtej pory poświęca mu każdą wolną chwilę. W rozmowie zabiera nas w podróż po fascynującym i czasem zaskakującym świecie Internetu Rzeczy (IoT). To opowieść o ewolucji, jaka dokonała się na naszych oczach – od prostych głośników, które miały problem ze zrozumieniem komend, po systemy, które uczą się naszych nawyków.

W odcinku usłyszysz o tym, jak technologia w praktyczny sposób chroni nasz dobytek. Ariel dzieli się swoją historią:

„Czujniczek zalania wody, który kosztuje 80 zł, zaoszczędził mi nie wiem, ile tysięcy (…) Wywaliła pralka. I uwaga, ta pralka wywaliła jeszcze dwa razy i dwa razy ten czujnik zadziałał.”

Ale świat IoT ma też swoje mroczne i absurdalne strony. Przygotuj się na opowieści, które jeżą włos na głowie i jednocześnie bawią do łez. Ariel wspomina o realnych przypadkach cyberataków:

„Były roboty, które zostały zhakowane i wykrzykiwały bluźniercze słowa i przekleństwa na domowników oraz goniły zwierzaki domowe.”

Czy w zalewie technologicznych nowinek, takich jak elektryczna łyżeczka, która… razi prądem, potrafimy jeszcze odróżnić rewolucję od niepotrzebnego gadżetu? I czy jesteśmy gotowi na przyszłość, w której okulary AR zastąpią nam ekrany komputerów?

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z człowiekiem, który nie boi się testować przyszłości na własnej skórze…

Masz chwilę? Jeśli podoba Ci się 99 Twarzy AI, zostaw ocenę i recenzję – dzięki temu możemy docierać do jeszcze większej liczby słuchaczy!

Dobrego dnia i niech #AI będzie z Wami wszystkimi!

Transkrypcja rozmowy

Disclaimer. Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku – mała uwaga dotycząca transkrypcji rozmowy. Jak się pewnie domyślasz – transkrypcja została przygotowana z wykorzystaniem magii LLM. Proszę o wyrozumiałość, gdyby pojawiły się w niej niewielkie błędy, literówki, etc. Żeby mieć pewność co do wszystkich wypowiedzi – polecam posłuchać, zamiast czytać. Ukłony.

Karol
Arielu, witam Cię serdecznie. Kolejna twarz, kolejna odsłona 99 Twarzy AI. Jest mi niezwykle miło, że znalazłeś czas, żeby zagościć w tym formacie.

Ariel
Ja też bardzo dziękuję, bo nie ukrywam, że moim małym marzeniem było pojawienie się w Twoich Twarzach i udało się. Więc super.

Karol
Informacja na marginesie. Jesteś jednym z pierwszych słuchaczy 99 Twarzy AI, który kiedyś do mnie napisał. Mega miło wspominam te czasy. Dzięki serdecznie, Arielu, za zwrócenie uwagi na ten format…

Ariel
Naprawdę. Pamiętam jeszcze ten pierwszy odcinek z Dotą Szymborską, a potem fajnie było się spotkać na śniadaniach i zobaczyć na żywo. Strasznie kibicowałem, cieszę się, że format tak fajnie się rozwija i cieszę się, że tu jestem.

Karol
Dota, jeżeli słuchasz tego odcinka, to pozdrawiamy Cię we dwóch, właśnie z Arielem. Bardzo serdecznie. I pamiętajmy, niech etyka będzie z nami wszystkimi.

Ariel
No i to jest coraz ważniejszy aspekt życia, który AI mocno wyciąga na wierzch. To był już ten temat w 99 Twarzach, ale faktycznie jest bardzo, bardzo ważny.

Karol
Rzeczywiście, o etyce rozmawialiśmy nie tylko z Dotą Szymborską, ale też z Michałem Nowakowskim.

Ariel
Tak.

Karol
Przejdźmy do Ciebie, do Twojego świata, do tego, czym żyjesz i co Cię tak naprawdę w tej technologii najbardziej interesuje. Gdybyś mógł powiedzieć, jaki jest Twój kontekst, jaka jest Twoja historia, kim jesteś, co robisz, czym się zajmujesz?

Ariel
Jasne. Mocniej w AI wszedłem mniej więcej dwa lata temu, dzięki kursowi AI dla menedżerów. On mnie tak wciągnął i pokazał mi ten szerszy świat. Wcześniej przez kilka lat prowadziłem firmę smart home’ową, IoT, więc miałem dużo do czynienia, powiedziałbym, bardziej fizycznego ze sztuczną inteligencją, z dużą ilością robotów, które jeżeli miały dobrze skonstruowane algorytmy, to całkiem sobie radziły, a jeżeli miały kiepskie, to… Do dzisiaj pamiętam jednego z robotów mopujących, dla którego ściana była nie do przeskoczenia i po prostu, jak tylko wyjeżdżał, nie potrafił znaleźć swojej bazy i umierał. Ale o to chodziło w prototypach, żeby patrzeć, jak one działają. Byłem wyłącznie sfokusowany na smart home i IoT, a potem wszedłem bardziej w ten szerszy świat AI, również Gen AI. Od tego czasu nie wiem, ile różnych kursów skończyłem. Dużo. Jestem chyba słynny z tego, że jeżeli jest jakikolwiek kurs, to jest bardzo duża szansa, że ktoś mnie na nim spotka. Poświęcam się AI wiele godzin dziennie, niekoniecznie w pracy, ale po pracy – po kilka godzin. Wszystkie możliwe podcasty, newslettery. To mnie wciąga. Od tych dwóch lat staram się cały czas poszerzać swoją wiedzę. Im więcej się uczę, im więcej wiem, tym bardziej wiem, że nic nie wiem. Patrzę, jak to wszystko leci do przodu i staram się nadążyć i znaleźć biznesowe zastosowania różnego rodzaju technologii.

Karol
Smart home, czyli jeszcze stare, dobre czasy smart speakerów, które wydawały się być gigantycznym osiągnięciem technologii.

Ariel
Jest chyba nawet taka strona „Czy Siri już mówi po polsku?” i ciągle jest napisane, że nie. Ogólnie w świecie smart home strasznie czekaliśmy na moment, kiedy w końcu jakiś asystent zacznie mówić w języku polskim. Bo tak naprawdę mamy Asystenta Google, ale jak się go odpali na inteligentnym głośniku, to on dalej mówi po angielsku, tylko ten w telefonie jest po polsku. No potem przyszedł ChatGPT i pokazał, że się da, szczególnie z Advanced Voice Mode. Bardzo mi zależy na tym, żeby smart home mógł wykorzystać taką inteligencję, jaką mamy właśnie w Gen AI, bo w dalszym ciągu, jak odpalam głosowo jakieś komendy, to najczęściej duża część tych asystentów mówi, że nie zrozumiała albo zrozumiała tylko częściowo. Niestety.

Karol
Wiesz, jakie było moje największe zaskoczenie po latach? Że smartspeakery, w które tak bardzo wierzyłem, stały się dla mnie w domu bramką tylko i wyłącznie do ustawiania alarmu i puszczania mojej ulubionej muzyki.

Ariel
Ja używam smartspeakera codziennie, kiedy mówię „dobranoc”. Kiedy idę spać, mówię mu „dobranoc” i w tym momencie on odpala mi scenę „dobranoc”. Kiedyś miałem automatyzację na konkretną godzinę, ale w 100% było to albo za późno, albo za wcześnie, bo nie mam wybitnie regularnego stylu życia. Więc teraz po prostu, jeżeli się kładę, to krzyczę „Dobranoc”, a on mi odpowiada, że 3-4 urządzeń nie potrafi zamknąć czy wyłączyć, ale resztę, powiedzmy, światła wyłącza, rolety opuszcza, zamki zamyka. I tak naprawdę głównie do tego go używam.

Karol
Muszę Ci coś przyznać. Traktowałem smart speaker jako element wchodzenia w interakcję, natomiast żadnych elementów smart home u siebie nie przetestowałem. Jakoś pod tym względem nie byłem skłonny do eksperymentowania.

Ariel
Kiedyś miałem taką myśl, że będziemy wszystkim sterować głosowo w naszym domu, ale pojawił się ważny element – to było bez sensu. Po prostu.

Karol
Szybciej jest wyłączyć światło, po prostu klikając.

Ariel
Tak, więc był taki moment, kiedy na przykład w ogóle nie było włączników, bo był szał na to. Odpalasz aplikację, która musi się połączyć, więc chwilę to mieli. Potem odpalasz wyłączenie w samej apce – trzy razy szybciej byś to zrobił włącznikiem. Dlatego ja w tym momencie czekam na gruntowny remont mieszkania za dwa miesiące, z czego się bardzo cieszę, bo jestem jedyną osobą na świecie, która czeka na włączniki świateł w ramkach. Rozmawiałem z chińskim producentem tych włączników dobre cztery, jak nie pięć lat, żeby oni to w końcu zrobili, bo też do końca nie rozumieli, o co mi chodzi i czemu tak strasznie mi na tym zależy. Ale w końcu to zrobili i są już włączniki świateł w ramkach, więc wszystkie sobie wymienię. De facto w tego typu urządzeniach chodzi o to, że jeżeli jestem w domu, to klikam fizycznie i wyłączam światło. A jeżeli mnie nie ma – bo miałem taki przypadek, byliśmy w dżungli w Indonezji – nagle okazało się, że był zanik prądu w mieszkaniu i prąd wrócił. Czasami inteligentne urządzenia pamiętają stan, czyli „wyłączone”, ale nie wszystkie to miały. No i część rzeczy mi się po prostu włączyła. Miałem jeszcze trzy tygodnie do powrotu, więc nie wiem, ile kosztował mój rachunek za prąd. Trzeba było zadzwonić do teściów, żeby przyjechali do nas do domu i wyłączyli światło, które inteligentnie się włączyło, ale inteligentnie już się wyłączyć nie potrafiło.

Karol
To przejdźmy zatem ze smart home’u do szerszego pojęcia, jakim jest cały IoT, Internet of Things, tak?

Ariel
Dokładnie. Najprościej rzecz ujmując: bierzemy cokolwiek, wrzucamy w to różnego rodzaju czujniki, podpinamy to do internetu i patrzymy, czy to ma sens.

Karol
Tak.

Ariel

Mniej więcej tak to wyglądało w latach 2019-2020 i to był czas szalonej innowacji. Naprawdę, ile ja rzeczy, które były kompletnie bez sensu, testowałem… Pewnie dużej części już nie pamiętam. Koniec końców sprowadziło się to do tego, że na ten moment zostały te sprzęty, które mają wielki sens. Czyli mamy cały smart home – światła, bezpieczeństwo, kamery i tak dalej. Ale IoT to jest również cały obszar smart city, który bardzo lubię i mam nadzieję, że do tego dojdziemy. Czyli inteligentne oświetlenie na przykład na skrzyżowaniach albo inteligentne oświetlenie lamp. Dajmy na to, że lampy będą się świeciły – myślę, że kiedyś tak będzie – na chodnikach tam, gdzie osoba się faktycznie znajduje, bo po co ma się świecić lampa, jeżeli nikogo nie ma? Z drugiej strony, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, to powinien być jakiś obszar oświetlony – kilka lamp do przodu, kilka lamp do tyłu, żebyśmy widzieli, że ktoś się tam znajduje. Cały obszar agro, praktycznie. Taki bardzo fajny case związany z IoT, który kiedyś widziałem, był w rolnictwie. Pozdrawiam program „Rolnicy z Podlasia”, w którym to widziałem.

Karol
Pozdrawiamy.

Ariel
W „Rolnikach z Podlasia” naprawdę zobaczyłem coś z IoT, czego nie widziałem nigdy wcześniej. Było tam gigantyczne stado krów, kilka tysięcy. Te krowy miały wszczepione czipy w uszy w formie kolczyków i one mierzyły im temperaturę. Jeżeli ta temperatura się podwyższała, to było wiadomo, że dana krowa jest chora. W ten sposób mierzyli, czy są zdrowe, czy nie. Z jednej strony mamy w IoT cały element związany np. z computer vision i patrzeniem, czy rośliny dojrzewają, ale to było dla mnie coś znowu mocno innowacyjnego – wykorzystanie technologii w bardzo fajny sposób. De facto IoT dzisiaj z wykorzystaniem sztucznej inteligencji jest wszędzie. Po prostu wszędzie. Jeżeli zaczniemy się zastanawiać, w jakich aspektach życia, to każdy z nas ma z tym do czynienia codziennie, po wiele razy.

Karol
I chyba tak samo bardzo mocno rozwinięte jest IoT w samym przemyśle. Elektrownie, fabryki, linie logistyczne, produkcja.

Ariel
Głównie fabryki, bo to się bardzo fajnie sprawdza. Możemy myśleć na przykład o Amazonie i ich inteligentnych fabrykach, gdzie jeździ pełno robotów. To jest najprostszy przykład, ale tak naprawdę mamy też bardzo dużą ilość sprzętu w tych fabrykach. Sprzętu, który się zużywa, amortyzuje albo który trzeba serwisować. Różnego rodzaju czujniki są w stanie sprawdzać, jaki jest stan maszyny i dzięki temu możemy inteligentnie planować serwis w odpowiednich miejscach. Kiedyś widziałem bardzo fajny przykład wykorzystania robotów Spot od Boston Dynamics, które chodzą po gigantycznych farmach fotowoltaicznych. Część z tych paneli może być brudna, część rozbita, bo wpadły w nie kamienie. Jeden człowiek musiałby tam chodzić kilometrami, a Spot non-stop po prostu przemierza tę trasę w kółko. Jak tylko ją skończy, doładowuje się i rusza jeszcze raz. Cały czas patrzy i jest w stanie poinformować, które panele fotowoltaiczne są uszkodzone. W tym momencie serwis jedzie i je wymienia albo czyści.

Karol
W kontekście farm fotowoltaicznych są dwa bardzo ciekawe rozwiązania. Jedno to AI Clearing i nadzór nad pracami budowlanymi. Zresztą rozmawialiśmy z Michaelem Mazurem, człowiekiem, który AI Clearing stworzył. A jeżeli chodzi o samą robotykę, polecamy też postać Łukasza M. Zieglera, który niesamowicie opowiada właśnie o robotach i świecie IoT. Nie wiem, czy kojarzysz Łukasza?

Ariel
Wiesz co, kojarzę. Ja ogółem lubię roboty. I faktycznie jest dyskusja, czy roboty będą wkrótce w naszych domach na co dzień. Po pierwsze, one już są, bo kto nie ma robota sprzątającego? Bardzo dużo osób je ma. Ale moim zdaniem one faktycznie mocno wejdą w takie życie codzienne.

Karol
No widziałeś, co pokazał ostatnio NVIDIA?

Ariel
Wiesz co, ja na przykład bardzo dobrze pamiętam firmę Ring, która miała kiedyś drona do patrolowania mieszkania w losowych momentach, żeby nie było typowego schematu, który złodziej jest w stanie wykryć. To był dron, który wznosił się w powietrze, oblatywał całe mieszkanie i wracał. W ten sposób miałeś taką ochronę w domu. I to było pięć lat temu? Już? Więc gdzie jesteśmy dzisiaj?

Karol
No właśnie, gdzie jesteśmy dzisiaj?

Ariel
Moim zdaniem w przededniu. W przededniu tego, żeby było coraz więcej takich trochę bardziej samodzielnych robotów. Rzecz dość kontrowersyjna, którą teraz powiem, ale dzisiaj widzieliśmy się na konferencji i był tam robot-pies, podobny do Spota od Boston Dynamics, z bronią na grzbiecie. Czyli jeżeli zaczynamy mówić o tym, czy będą roboty w takich miejscach, to ja go już widziałem dzisiaj na żywo i one faktycznie już są. W tym roku na targach CES pokazano trochę inny case – robota odkurzającego, który ma też robotyczne ramię. Głównie po to, żeby przenosić skarpetki i małe rzeczy o wadze maksymalnie 300 gramów. Dotychczas było tak, że jeżeli robot podjeżdżał do czegoś, widział tę rzecz i musiał ją ominąć. Teraz, jeżeli to będzie ważyło maksymalnie 300 gramów, on będzie w stanie to przenieść. Moim zdaniem ciężko jest powiedzieć, ile lat to zajmie, bo to może być za rok albo za pięć, w zależności od tego, jak wybuchnie ta rewolucja. Tak samo jak w październiku 2022 nikt nie wiedział, czym jest Gen AI, a w grudniu 2022 trzy czwarte świata już o tym słyszało. To była kwestia dwóch miesięcy. Więc może być coś takiego, na przykład z robotami od Tesli, jeżeli spadnie ich cena. Podsumowując, moim zdaniem w przeciągu trzech, czterech lat każdy z nas będzie miał już jakąś formę robota, nawet tego odkurzającego z ramieniem, czyli bardziej samodzielnego robota, który będzie nam pomagał w pewnych czynnościach, ale nie całkowicie.

Karol
Podobnie jak agenty wykonują czynności żmudne, nudne i trudne, to roboty będą takim ciałem agentów, tak?

Ariel
Tylko agenci będą bardziej uniwersalni, będzie im łatwiej. Chodzić po internecie, logować się do jakichś formularzy, znaleźć dla nas wycieczkę. Nie sądzę, żebyśmy szybko mieli takiego bardzo uniwersalnego robota, który zrobi za nas wszystko. Raczej będziemy mieli różnego rodzaju mniejsze roboty, które będą robiły coś konkretnego. Czyli mamy robota odkurzającego z ramieniem – on sobie poradzi. Ja mam na przykład robota do mycia szyb, który mi myje okna. Działa w ten sposób, że ma bardzo silne przyssawki. Sprawdza się na większych oknach, na małych ma to mały sens. Ale on właśnie ma te mocne przyssawki i myje szyby, bo ja nie lubię myć szyb.

Karol
Ariel, a myślałeś o tym, żeby w ogóle dokumentować to i opisywać roboty, z których korzystasz?

Ariel
Robiłem to na moim portalu. Jak jeszcze miałem kanał na YouTube, to pokazywałem różne swoje robociki. Wcześniej miałem robota, który, akurat mało udany, dezynfekował łóżko. Czyli on jeździł pod pościelą…

Karol
Rozwiązanie dla szpitali?

Ariel
Tylko że on… Najczęstszym problemem tego typu rozwiązań jest to, że szybko się rozładowują i przez to stają się mniej przydatne. Ale tamten miał właśnie dezynfekować łóżko. Idea była taka, że codziennie je objeżdżał i dzięki temu nie miałeś żadnych roztoczy. Miałem też robocika, który miał patrolować mieszkanie. To była pierwsza generacja, więc średnio sobie radził z objechaniem 70 metrów kwadratowych, ale zdaje się, że teraz te wersje radzą sobie z tym o wiele lepiej. Więc znowu, nie masz statycznej kamery, tylko taką, która objeżdża pomieszczenie. I to już nie jest koncept, można je sobie kupić.

Karol
A jak wygląda połączenie światów robotów i IoT ze sztuczną inteligencją? Jakbyś to określił?

Ariel
To wszystko są etapy. Po pierwsze, najważniejszy jest ekosystem. Ekosystem jest kluczowy. Nie znoszę tego, że mam 15 aplikacji do 15 różnych sprzętów, dlatego jestem zwolennikiem ekosystemów. Jeżeli lubimy iOS-a, to mamy np. HomeKit, jeżeli chcemy być bardziej niezależni, to mamy Home Assistanta, mamy TUYA. Są i zamknięte, i otwarte, tak naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie. Możemy też mieć rozwiązania kablowe, jest dosyć dużo producentów, którzy je oferują. Więc punkt pierwszy, moim zdaniem, to jeden spójny ekosystem. Jeżeli chcesz, żeby to faktycznie fajnie ze sobą grało, to urządzenia muszą się ze sobą komunikować. Teraz popularne są protokoły takie jak Thread i Matter, żeby różnego rodzaju sprzęty się ze sobą komunikowały. Sztuczna inteligencja. Kiedyś wszystko było „powered by AI”. I de facto to, co dostawaliśmy, to informacje o zużyciu prądu danej rzeczy, co dla geeków lubiących takie rzeczy może być ciekawe, ale dla 95% ludzi jest średnio przydatne. Ale wtedy był taki okres, że wszystko było „powered by AI”, bo to było takie „fancy”. W tym momencie bardziej widać ewolucję. Dla mnie dwa fajne przykłady tej ewolucji to roboty odkurzające i kamery. Jeżeli chodzi o roboty odkurzające, to kiedyś potrzebowały specjalnych pasków magnetycznych, żeby w coś nie wjechały. Bo jeżeli nie, to wjeżdżały. Mam na przykład kolekcję modeli Ferrari…

Karol
I…

Ariel
Za każdym razem, jak go puszczałem, miałem te modele rozjechane po całym mieszkaniu, bo on wjeżdżał, one miały kółka, on je gonił. Zawsze była masakra. Potem pojawiły się wirtualne ściany. Dzięki Lidarowi robot był w stanie zrobić mapowanie pomieszczenia i można było zaznaczyć: „tam nie wjeżdżaj”. Ale jeżeli leżała jakaś rzecz, na przykład kabel albo skarpetka, to była spora szansa, że w nią wjedzie. Do dzisiaj pamiętam, jak moja żona była lekko zirytowana, gdy robot wyjechał, ciągnąc jej sukienkę jak piękną szmatę do zamiatania. Wciągnął ją w kółeczka, ale się nie zatrzymał i wykorzystał jako przedłużenie szmatki. Wtedy wyszły kamery i zaczęły rozpoznawać różnego rodzaju przedmioty. A w tym momencie mamy już bardziej zaawansowane algorytmy. I widać te etapy. Im bardziej rozwijają się algorytmy, tym bardziej to jest użyteczne.

Karol
I tym więcej słyszą, tym więcej widzą i są w stanie rozpoznawać otoczenie.

Ariel
No było kilka wpadek, nazwijmy to, na przykład ze sprzedażą map mieszkań. Okazało się, że mapy mieszkań tworzone przez część robotów były sprzedawane różnym firmom na darkwebie. Były takie przypadki, niestety. I tak samo jakiś czas temu…

Karol
Czyli de facto roboty inwigilowały, tak? O kurczę. Ale powiedz mi, orientujesz się, do czego te mapy pomieszczeń były wykorzystywane?

Ariel
Wiesz co, nie wiem, czy nie do trenowania modeli. Bo wtedy masz dostęp do różnego rodzaju pomieszczeń, więc jesteś w stanie sobie fajnie wytrenować model.

Karol
Wiesz co, to by się nawet zgadzało, bo jakiś czas temu rozmawiałem z pewnym architektem, który tłumaczył mi, że dużym problemem dla branży architektonicznej jest planowanie rozkładu pomieszczeń.

Ariel
No co, tutaj masz nagle dostęp do milionów takich mieszkań. Ale to niestety nie jest koniec. Kilka miesięcy temu był przykład – już teraz nie powiem, jaki to był producent – robotów, które zostały zhakowane i wykrzykiwały bluźniercze słowa i przekleństwa na domowników oraz goniły zwierzaki domowe.

Karol
Dobrze, że nie agitowały.

Ariel
No wiesz, nie ma problemu, bo wykorzystujesz głośnik i możesz mówić wszystko. Ale jeżeli wchodzisz do mieszkania i widzisz psa, który ucieka przed robotem, który na niego przeklina, to jest co najmniej dziwna sytuacja. A był taki przypadek. Bardzo ważne jest zabezpieczenie tych sprzętów. Kiedyś dawno, dawno temu rozmawialiśmy, jak najprościej włamać się do czyjegoś mieszkania. Po co walczyć z routerem albo urządzeniami końcowymi, jak telefon czy laptop? Po prostu wbijasz się bezpośrednio przez starą żarówkę Wi-Fi, kupioną na jakimś bazarku siedem lat temu, bo już wtedy takie były. Nikt jej przez te siedem lat nie aktualizował, no i za jej pomocą dostajesz się do sieci. Dlatego te zabezpieczenia IoT są bardzo ważne i ja na przykład co jakiś czas po prostu zmieniam te urządzenia. Aktualizuję je nawet fizycznie. Jeżeli coś było bardzo dawno nieaktualizowane, wolę to podmienić, bo może być tak, że pod kątem bezpieczeństwa jest już dziurawe.

Karol
No dobrze, a jak patrzymy na rozwój modeli i rozwiązań sztucznej inteligencji? Bo zobacz, modele językowe bazują na danych tekstowych, modele multimodalne na obrazach i tak dalej. A gdyby potraktować całe IoT trochę jako zmysły systemów, które będą budowane w przyszłości?

Ariel
Masz czujniki temperatury, które na bieżąco podają ci cały czas temperaturę i wilgotność. Masz czujniki natężenia światła, które podają ci lumeny w danym pomieszczeniu. Masz czujniki ruchu, które ci dają informację o ruchu. Najczęściej one też mają w sobie czujniki natężenia światła. A jeżeli masz czujnik obecności, to masz informację, czy ktoś się znajduje w pomieszczeniu.

Karol
Ale to jest taki wąski zakres. Ja trochę staram się wykroczyć w przyszłość. Co by się stało, gdyby cały świat IoT widział i słyszał? I mógł dokumentować to, co dzieje się nie tylko w domu, ale też na ulicach, w miastach?

Ariel
To się już praktycznie dzieje. Bo jeśli masz kamery, to masz najczęściej dwukierunkową komunikację. Te kamery mają głośniki i mikrofony. Jeżeli masz kamery w miastach, to one najczęściej też już mają wbudowane modele. Było kilka takich przypadków modeli, które wychwytywały prawdopodobieństwo zajścia jakiegoś niebezpiecznego zdarzenia. Czyli ktoś szedł w określony sposób, było widać, że jest pod wpływem alkoholu albo narkotyków i w tym momencie pojawiały się czerwone lampki, że ta osoba może za chwilę zrobić coś niezgodnego z prawem. Wtedy wysyłany był patrol w tamtą okolicę. To już są rzeczy, które się dzieją.

Karol
Zatrzymywała się w momencie, kiedy widziała bluzę z napisem „STOPY”.

Ariel
A ostatnio widziałem też w kontekście Tesli, która bazuje na kamerach, a nie na Lidarze. Jeżeli mamy bardzo dużą mgłę albo bardzo duży deszcz, to są fajne filmiki, które pokazują, jak Lidar jest w stanie się przez to przebić. To pokazuje, jak trochę lepsza technika jest w stanie uratować czyjeś życie. Jeżeli masz bardzo dużą mgłę, urządzenie z Lidarem poradzi sobie z tym o wiele lepiej. Ale wracając do pytania o zmysły, to ja bym chciał, szczerze mówiąc, żeby to wszystko idealnie ze sobą rozmawiało. Bo to, że my tworzymy różnego rodzaju automatyzacje, to jest trochę półśrodek. Fajnie będzie, jak te rzeczy będą w stanie przewidywać nasze zachowania, obserwując, jak działamy. Wiadomo, to musi być bezpieczne, nie chcemy, żeby to gdzieś wyciekło. Na przykład, te głośniki przeważnie nasłuchują na komendę, więc słyszą, co się dzieje. Dajmy na to, że nauczą się, w jakich godzinach ściemniać światło, bez potrzeby tworzenia automatyzacji. Mam nadzieję, że niedługo dojdziemy do takiego wykorzystania sztucznej inteligencji, że coraz mniej będzie potrzeba naszego działania.

Karol
A autonomia takich systemów będzie bezpieczna?

Ariel
No to tu jest bardzo ważny element: żeby jak najwięcej rzeczy działo się lokalnie. Był kiedyś taki trend, że wszystko było wysyłane do chmury, ale po pierwsze, opóźnienie jest spore, a po drugie, jeżeli będziemy mieli atak „man in the middle” i ktoś dostanie dostęp do tego wszystkiego, to zaczyna być nieciekawie. Teraz popularniejsze są rozwiązania brzegowe (edge), czyli większość rzeczy dzieje się lokalnie. Do chmury wysyłane są przeważnie jakieś ogólne agregacje danych, więc nawet jeśli ktoś dostanie do tego dostęp, to nic za bardzo z tym nie zrobi. Jak najwięcej dzieje się w ramach sieci lokalnej. Zachęcam do tego, żeby nawet mając zwykłą sieć Wi-Fi, wydzielić wszystkie urządzenia IoT do osobnej podsieci.

Karol
Swojej?

Ariel
Tak, własnej podsieci dla IoT, a pozostałe rzeczy trzymać poza nią. Na przykład ostatnio mój zwykły router od dostawcy internetu miał już wprowadzoną dedykowaną sieć pod IoT, co mnie pozytywnie zaskoczyło.

Karol
Rozmawialiśmy przed naszym spotkaniem i wspominałeś, że sporo ciekawego wydarzyło się w trakcie pandemii, jeżeli chodzi o IoT. Opowiesz o tym?

Ariel
Mhm. Przed pandemią… Ja podejrzewam, że grupa ludzi, która siedziała mocno w IoT, była jedną z pierwszych osób, które wiedziały, że coś się dzieje, jeżeli chodzi o pandemię. Bo Wuhan było jednym z większych centrów dystrybucyjnych IoT. I nagle przestały płynąć stamtąd sprzęty. Zaczęliśmy patrzeć, co tam się dzieje, że wszystko się spowolniło, i wtedy pokazały się informacje o pandemii. To był sam początek. Pandemia bardzo mocno spowolniła innowacje. Przed pandemią, tak jak mówiłem, była szalona innowacja, było bardzo dużo, najczęściej chińskich, portali, gdzie powstawało strasznie dużo urządzeń. Tak jak mówiłem, średnio jedno na dziesięć miało sens. Na przykład połączenie oczyszczacza z nawilżaczem – to całkiem fajny pomysł. Ale próbowano też połączyć oczyszczacz z robotem odkurzającym albo głośnik z oczyszczaczem. Naprawdę kombinowali najróżniejsze…

Karol
Ludzka wyobraźnia nie ma granic, tak?

Ariel
Tak, tak. Ale to było fajne, bo pokazywało, że jest bardzo dużo pomysłów. Wraz z nastaniem pandemii, jak załamały się całe linie logistyczne, zamarła też w dużej mierze innowacja.

Karol
Bo…

Ariel
To trochę spowolniło. Jeżeli teraz sobie zobaczymy, nie licząc kilku wyjątków, to obecne sprzęty są trochę dopracowanymi wersjami sprzętów sprzed wielu lat. Nie ma dużych rewolucji. Nie licząc tego, co przed chwilą powiedziałem o robotach z ramionami, to tak naprawdę wielkiej rewolucji nie ma, bo wszystko skręciło w stronę generatywnej sztucznej inteligencji, a ona zabrała duże pole.

Karol
Tak się właśnie zastanawiam… A powiedz mi, czy to jest wszystko nam potrzebne?

Ariel
Hmm… Dobra, powiem Ci tak. Czujniczek zalania wody, który kosztuje 80 zł, zaoszczędził mi nie wiem, ile tysięcy, bo nie pamiętam, ile kosztuje cała moja kuchnia ze sprzętami. Ale miałem tam czujnik zalania wody. Kiedyś siedzieliśmy i nagle zaczęło wszystko wyć. Zaczęły wyć głośniczki, światło zaczęło świecić na czerwono. Okazało się, że wykrył wodę w miejscu, w którym ja nie byłem w stanie tego zobaczyć, bo wszystko było jeszcze zabudowane, a zaczęło mi zalewać mieszkanie, które odebraliśmy cztery dni wcześniej po remoncie. Wywaliła pralka. I uwaga, ta pralka wywaliła jeszcze dwa razy i dwa razy ten czujnik zadziałał. Ale to był czujniczek za 80 zł. Więc dla mnie, ja to dzielę na kilka rzeczy. Po pierwsze, kwestia bezpieczeństwa. I na tym nie oszczędzamy. Czyli czujniki zalania, czadu, dymu. Ja teraz mam kolejny poziom, bo mam elektryczne zawory, a właściwie bateryjne, które zakręcają mi wodę w momencie, gdy czujnik coś wykryje. Czujnik wykrywa wyciek – zakręcamy wodę. Czy to jest przydatne? Moim zdaniem tak. Albo jeżeli mamy otwarte okno. Te rzeczy podstawowe są, moim zdaniem, konieczne, jeżeli chcemy mieć spokój ducha. Ja zawsze miałem problem z tym, czy zamknąłem drzwi, czy nie. Teraz mam czujniki, nie muszę o tym pamiętać.

Karol
A zamki masz elektroniczne? Na baterie?

Ariel
Tak, zamki też mam inteligentne.

Karol
No właśnie, wiesz co, o zamkach ostatnio myślałem. A co, jeżeli ci się bateria rozładuje?

Ariel
To otwierasz fizycznie. Zawsze masz fizyczną wajchę. Nie możesz mieć tak, że… Był ten okres, kiedy był pomysł: „a, dobra, nie potrzebujemy nic fizycznie, robimy wszystko elektronicznie”. Wszystko spoko, ale internet pada, prąd pada, więc musisz być zabezpieczony. Ale mina za każdym razem, jak ktoś do mnie przychodzi, wchodzi i widzi nagle, że za nim zasuwają się wszystkie rygle automatycznie… Każdy, kto jest pierwszy raz, zawsze ma przerażenie w oczach i muszę tłumaczyć, że spokojnie, jest takie pokrętło, można sobie przekręcić i wyjść.

Karol
Dobra, opowiedzmy o nowościach. Niedawno były targi CES. Co ciekawego widziałeś?

Ariel
No to właśnie mamy tak: ten robocik z ramieniem, o którym Ci mówiłem, to była pierwsza rzecz. Druga to jest innowacja w robotach…

Karol
Przypomnijmy tylko, CES, czyli Consumer Electronics Show.

Ariel
Tak, one są co roku w Vegas i wszyscy czekają, żeby pokazać wtedy najciekawsze produkty. Są też szalone rzeczy. Z takich szalonych pomysłów – była elektryczna łyżeczka.

Karol
Pozwól, że sobie to wyobrażę. Słuchaj, nie jestem w stanie. Czy to jest łyżeczka, która potrafi odmierzać, ważyć, mieszać?

Ariel
Nie, to jest łyżeczka, która razi cię prądem. Po prostu ona ma w sobie bardzo małe ładunki i uderza w kubki smakowe, które odpowiadają za słoność potraw. Dzięki temu możesz jeść coś i wydaje się to bardziej słone.

Karol
A już myślałem, że ona uderza cię prądem, kiedy chcesz więcej słodzić, w związku z tym, że cukier to biała śmierć.

Ariel
No to byłoby już skrajne. Ale mimo wszystko spójrz, że ktoś wpadł na pomysł, że może uderzać w kubki smakowe, dzięki czemu coś wydaje się bardziej słone.

Karol
Wiesz, tak jak mówisz, przekonałeś mnie, że pewna kategoria produktów IoT ma swoją wartość w postaci gwarantowania bezpieczeństwa. Ale jak słyszę o takich rozwiązaniach jak elektryczna łyżeczka, to dla mnie jest totalna abstrakcja. Być może ja mam prostą konstrukcję, lubię pewien minimalizm, nie lubię mieć wielu rzeczy przy sobie. Rozumiem generowanie potrzeb, budowanie rynku i tak dalej, ale po co? Staram się Ciebie zrozumieć, przy całym szacunku dla Twojego entuzjazmu i pasji do świata IoT.

Ariel
Wydaje mi się, że to „po co” to jest ta dzika innowacja, o której mówiłem. Dla mnie to jest pozytywne, że nie zamknęliśmy się na tym, żeby coś było o 3,5% czy 1,5% lepsze, tylko że są ludzie, którzy wymyślają coś kompletnie szalonego. To się pewnie pojawiło na CES i podejrzewam, że nigdy później nie pojawi się w sklepach, ale widać, że ludzie dalej kombinują.

Karol
Rabbit R1. Kojarzysz tego asystenta w formie kwadratowego pudełeczka, które miało być Twoim asystentem lepszym niż smart speaker, z którym chodziłeś, wydawałeś mu komendy i tak dalej?

Ariel
Okej, dobra, to już pamiętam. Jest bardzo dużo sprzętów, które finalnie się nie sprawdzą.

Karol
Dlatego o tym mówię.

Ariel
Ale po co? Właśnie po to, żeby zobaczyć, czy się da. Trochę jak z wchodzeniem po górach. Kiedyś, już nie pamiętam kto, zadał pytanie u stóp Mount Everestu: „Po co wy wchodzicie na te góry? Po co?”. A on odpowiedział: „Bo są”. I wydaje mi się, że to jest podobnie. Są ludzie, którzy stwierdzają: „A spróbuję, czy to się w ogóle da zbudować”. Z drugiej strony masz też bardzo dużo sprzętów, wracając do CES-a, które były bardziej… takie „down to earth”, przydatne, coś, co możemy wykorzystać. Na przykład roboty odkurzające, które mają specjalne nogi, dzięki którym po pierwsze są w stanie przekraczać wyższe progi. To jest problem w dużej ilości mieszkań. A idziemy w stronę robotów, które będą w stanie chodzić po schodach. Czyli teraz, jeżeli masz dom dwupoziomowy, to najczęściej masz dwa roboty – na parterze i pierwszym piętrze – bo średnio chce ci się go nosić. W przyszłości będziesz potrzebował tylko jednego, bo będzie w stanie wjeżdżać po schodach.

Karol
I widzisz, ja rozumiem potrzebę dla biznesu. Fabryki, zautomatyzowana produkcja, cała logistyka – absolutnie się z Tobą zgadzam. Zakładam też, że tego typu rozwiązania ułatwiające życie będą przydatne dla osób starszych i niepełnosprawnych.

Ariel
To jest genialna rzecz. Miałem kilka styczności z osobami starszymi i niepełnosprawnymi, które pokazały mi, jak wielką siłę mogą mieć te rozwiązania. Pierwsza rzecz to właśnie robot odkurzający i robot do mycia szyb. Miałem do czynienia z panią, która poprosiła mnie o skonfigurowanie tego wszystkiego kilka lat temu. Była niepełnosprawna, już po siedemdziesiątce, i zawsze ją męczyło to, że jest niesamodzielna, że ktoś musi przychodzić i sprzątać jej mieszkanie. Strasznie ją to irytowało przez siedemdziesiąt lat jej życia.

Karol
I?

Ariel
W końcu pojawił się ten robot i ona była najszczęśliwsza na świecie, bo stała się samodzielna. Już nikogo nie potrzebowała. Puszczała go wtedy, kiedy chciała, żeby sprzątał. I on po prostu sprzątał za nią.

Karol
I takie rozwiązania niezwykle szanuję, bo zobacz, że one rozwiązują pewne problemy społeczne, a nie są dodatkowym gadżetem.

Ariel
Inny przykład. Kiedyś z kolegą zostaliśmy poproszeni przez osoby z Polskiego Związku Głuchych o przygotowanie prototypu. Zbudowaliśmy go na miejscu. Mieli taki problem, że jeżeli przyjeżdża kurier albo jedzenie i dzwoni domofonem w bloku z wielkiej płyty, to osoba głucha siłą rzeczy go nie słyszy. Mówili, że nie są w stanie zliczyć, ile razy ktoś stwierdził, że nikogo nie ma w domu i odjechał.

Karol
A może być czujnik, który słyszy i świeci na czerwono?

Ariel
Dokładnie. Tylko tam był taki problem, że to był stary domofon, więc nie byłem w stanie nic podłączyć. Ale udało się podłączyć kontaktron, który wychwytywał, czy jest spięcie, bo jak leci sygnał, to musi pójść sygnał elektryczny. I on w tym momencie dawał informację do bramki, bramka do żarówek i po prostu, jak ktoś dzwonił na domofon, świeciły się żaróweczki na czerwono w każdym pomieszczeniu. Problem został rozwiązany.

Karol
Trochę filozoficzne pytanie, Ariel. Czy ludzie nie staną się samotni, kiedy będą mieli wokół siebie czujniki i roboty?

Ariel
To jest ważne pytanie. Podobnie było z VR-em. Była taka myśl, że w pewnym momencie wszyscy będziemy mieli na sobie hełmy i będziemy siedzieć w pustym pomieszczeniu, 10 osób, każda w hełmie. No, nie ma tego.

Karol
Nie ma i jest. Pamiętam, dostałem kiedyś headset VR. Ariel, nie byłem w stanie się w tym odnaleźć. I patrząc na ten headset leżący w szufladzie, pomyślałem: „dobra, niech trafi w inne ręce”. Wystawiłem go na jednej z platform. Zgłosił się ktoś, przyjeżdża do mnie rodzic ze swoim kilkunastoletnim synem. Jak zobaczyłem ekscytację w jego oczach i radość, kiedy dostał ten headset do rąk, zrozumiałem, że to nie jest narzędzie dla mnie. Być może dla pokolenia, które jest dużo młodsze.

Ariel
Ale też pytanie, co Cię odrzuciło w tym headsecie. Bo trochę jest tak, jak z Gen AI – lubimy albo coś, co jest perfekcyjne, albo coś, co jest kompletnie bajkowe. Nie lubimy tego, co jest pomiędzy. Dlatego często mamy problem, gdy widzimy wygenerowany obraz, który jest prawie idealny, ale coś jest z nim troszkę nie tak. Mamy takie wewnętrzne poczucie, że coś jest nie tak. I to był też trochę problem tych headsetów. Poza tym, że były dosyć niewygodne. Ale im bardziej one idą w stronę perfekcji…

Karol
Tym…

Ariel
…częściej, moim zdaniem, będziemy mogli je wykorzystywać. Aczkolwiek ja nie jestem tak silnym zwolennikiem całkowitego VR-u, jak jestem zwolennikiem AR-u. Dla mnie to połączenie jest fajniejsze – świat rzeczywisty ze światem wirtualnym.

Karol
I tutaj się z Tobą absolutnie zgodzę, bo też wierzę w to, że AR, czyli rozszerzona rzeczywistość, ma genialne perspektywy.

Ariel
Google Glass był za wcześnie. To jest jedna z tych innowacji, którą gdybyśmy dostali tu i teraz, dzisiaj, to byłby szał.

Karol
W połączeniu z modelami językowymi, z obserwacją i rozpoznawaniem kształtów, rzeczy i tak dalej. Tylko on był po prostu…

Ariel
…za wcześnie. Społeczeństwo nie było gotowe na tego typu rozwiązania.

Karol
Pamiętam mojego serdecznego kolegę, pozdrawiam teraz, Alena F. Thurstenberga ze Stanów Zjednoczonych, który do tej pory, jak jeździ na konferencje, nosi właśnie na sobie pierwsze okulary od Google’a.

Ariel
No bo zobacz, co one były w stanie zrobić. Czekaj, ile to już było lat?

Karol
Z dziesięć?

Ariel
Jak nie lepiej.

Karol
Nie, chyba nie dziesięć. Musimy sprawdzić. Obstawiam, że koło… a może rzeczywiście dziesięć.

Ariel
Dziesięć lat temu. Nie wiem, czy to nie był 2014, 2015 rok. Zobacz, jak to…

Karol
…wyprzedziło rzeczywistość i było niedopasowane do możliwości, jakie daje technologia.

Ariel
Tak samo jak Kevlar. Kevlar był i nikt nie wiedział za bardzo, co z tym zrobić, dopóki chyba po 50 latach nie wymyślono kamizelek kevlarowych i tego typu narzędzi. Trochę było tak samo – innowacja, która była zbyt szybka. Dzisiaj, moim zdaniem, byłaby mocna. Ostatnio bawiłem się Apple Vision Pro. Jak zobaczyłem je w akcji, to dalej miałem efekt „wow”. Jaki jest problem? Wiadomo, cena tego typu rozwiązań i dostępność w Polsce – w ogóle nie są dostępne. Ale kiedyś jeden z producentów VR-a wysłał mi headset z informacją, że będzie premiera nowego modelu. I to było dla mnie coś świetnego…

Karol
W…

Ariel
…świecie wirtualnym. Wkładało się to na głowę i różne redakcje spotykały się w tym wirtualnym świecie, gdzie pokazywano nam nowe produkty. Też był taki efekt „wow”. To jeszcze nie była ta perfekcja, o której mówiłem, było bardziej bajkowe niż rzeczywiste, ale pomysł był całkiem fajny, bo zebrali wiele różnych redakcji z całej Polski w jednym miejscu na premierę, tylko że w świecie wirtualnym.

Karol
To wyobraźmy sobie teraz takie okulary AR w połączeniu z Neuralinkiem, bo interfejs głosowy to już będzie za mało.

Ariel
Wiesz co, spójrz na Ray-Bany od Mety, w jaką stronę one się szybko rozwijają.

Karol
A testowałeś je?

Ariel
Testowałem wcześniejszą generację, bo teraz jakiś czas temu wyszły nowe, i to też fajnie działało. Ale dla mnie cały czas jest ten element, który pokazywały Google Glassy – taki, jaki chciałbym mieć z filmów sci-fi. Mam wrażenie, że była ta innowacja i my teraz próbujemy ją dogonić. A teoretycznie to było 10 lat temu.

Karol
I zobacz, że było 10 lat temu i w ogóle nie ewoluowało.

Ariel
Bo nie byliśmy gotowi. Po prostu. Ale w tym momencie świat VR się trochę rozkręcił, potem przyszedł Gen AI, który otworzył bardzo dużo możliwości. I moim zdaniem on rozwinął nie tylko świat Gen AI, ale bardzo dużą ilość różnych technologii.

Karol
To jak sądzisz, kto ma potencjał, żeby teraz odpalić produkt, który będzie połączeniem wszystkich tych elementów, o których rozmawiamy?

Ariel
Moim zdaniem Meta ma bardzo duże szanse. Jest też kwestia ceny, jak to będzie dostępne, i tego, jak człowiek w tym wygląda. Bo w tych headsetach dziwnie się wygląda, chodząc po mieście, a w zwykłych okularkach to co innego. Wydaje mi się, że największe szanse ma właśnie taki AR, wykorzystujący zaawansowane modele. Meta cały czas w to mocno inwestuje i ma dużo doświadczenia, bo pamiętajmy o Oculusie.

Karol
Plus pamiętajmy, że siedzą na gigantycznej ilości danych. Zobacz, że cały Instagram i Facebook to odzwierciedlenie naszej rzeczywistości.

Ariel
I moim zdaniem oni ciągle testują te rzeczy i dopracowują je, zanim puszczą to szeroko. A Oculus pod kątem ceny najlepiej wypada w kontekście tego typu rozwiązań, więc widać, że oni są w stanie iść masowo. To rozwiązanie nie może być niszowe, że jedna osoba na 10 tysięcy je ma, tylko w pewnym momencie prawie każdy, kto ma smartfona, mógłby sobie na takie okulary pozwolić.

Karol
To wyobrażasz sobie taką sytuację, że posiadając takie okulary i rzeczywistość wyposażoną w agenty, nie będziemy musieli korzystać z komputerów, do których się przyzwyczailiśmy?

Ariel
Tak samo kiedyś mieliśmy komputery stacjonarne, a laptopa miała jedna osoba na N. Teraz wszyscy mamy laptopy i telefony. To jest medium.

Karol
Zobacz, ja powiedziałem „komputer stacjonarny”, patrząc na laptopa.

Ariel
Więc moim zdaniem przeskoczymy na to o wiele szybciej, niż nam się wydaje. Wystarczy dobrze działające, praktyczne rozwiązanie, które nie tylko coś zastąpi, ale da jeszcze dodatkowe elementy. I to znowu będzie kwestia roku, dwóch. To będzie bardzo szybkie, bo Gen AI pokazał, jak szybka potrafi być adopcja. Moim zdaniem tak, bo po co mieć ekran przed sobą, który musisz nosić w plecaku i rozkładać, jeżeli będziesz w stanie wyświetlać to wszystko na okularach, a sterować głosem?

Karol
I zobacz, że tak samo jak kiedyś była, i zresztą nadal jest, era aplikacji mobilnych, które odpalamy w telefonie, tak to uruchomi nowy rynek na aplikacje w tego typu urządzeniach. Będziesz chciał mieć aplikację bankową, medialną, każdą komunikacyjną.

Ariel
Zaczynaliśmy od smart speakerów i tego, jakie są mało intuicyjne. Musisz mu podać konkretną komendę, a on może ją zrozumie, może nie. Na pewno musisz powiedzieć po angielsku. Kiedyś Siri miała taki okres, że musiałem mówić z teksańskim akcentem, żeby mnie zrozumiała.

Karol
Co ciekawe, dla tych, którzy nie znają historii smart speakerów, przypomnijmy tylko, że Amazon wykupił polską Iwonę, żeby stworzyć Alexę.

Ariel
Tak, a Ivona była genialna. To było 20 lat temu? Tak mi się wydaje.

Karol
Na pewno kilkanaście lat temu. Zresztą na bazie Ivony powstał polski Amazon Development Center, który jest w Trójmieście.

Ariel
I nadal Alexa… Zresztą Amazon jako pierwszy zrobił teraz Alexę Plus. Aczkolwiek pojawia się pytanie, czy ludzie będą chcieli płacić więcej za smartspeakery.

Karol
Słuchaj, jak zobaczyłem premierę Alexy Plus, to pomyślałem, że to się nie uda. Mieliśmy dyskusję z Michałem Stanisławkiem, który jednak mimo to wierzy w te plany Amazona.

Ariel
Pytanie, jak bardzo to się będzie przydawać. A Alexa ze starych smart speakerów była najinteligentniejsza.

Karol
To absolutna racja. Przypomnijmy, że było jeszcze coś takiego jak Bixby.

Ariel
Był jeszcze asystent od Xiaomi. Był nawet taki rosyjski, który przed inwazją na Ukrainę starał się zrobić wokół siebie dużą furorę. Na starych sprzętach IoT, jeszcze gdzieś mam to w domu, jest nawet ikonka tego rosyjskiego asystenta, ale potem to wszystko zostało ucięte.

Karol
Ale wracając jeszcze do samej Alexy, wydaje mi się, że gigantycznym, ukrytym potencjałem w tym projekcie jest cała baza urządzeń. Zobacz, w samych Stanach jest ich kilkadziesiąt milionów?

Ariel
Tak, i dodaj do tego to, co mamy dzisiaj, czyli Advanced Voice Mode, który jest w coraz większej ilości urządzeń. Nie musisz podawać komendy ze słowami kluczowymi, co jest nienaturalne. Po prostu rozmawiasz. Raz mówisz „zapal światło”, drugim razem „zapal mi światełko” czy cokolwiek innego i za każdym razem asystent cię zrozumie. Dzisiaj, wyłącznie jeżeli powiesz coś w odpowiedniej kolejności i wystarczająco wyraźnie, masz większą szansę, że zareaguje.

Karol
A ciekaw jestem, rozmawiasz z czatem GPT?

Ariel
No, zdarza mi się.

Karol
Tak? Dla mnie to było całkowicie nowe doświadczenie. Ja komunikuję się najlepiej, pisząc wiadomości od myślników, krótko, konkretnie, dążąc do celu, bez specjalnego elaborowania. Dlatego dla mnie było mega zaskoczeniem, jak naturalnie można prowadzić z nim konwersację. A testowałeś Maję?

Ariel
Chodzi ci o głos czy o coś innego?

Karol
O asystenta. Nie. Maya. Podrzucę ci linka. Jak zobaczysz, jaka jest interakcja i sposób rozmowy z tym asystentem, ze wszystkimi niuansami komunikacyjnymi – „a, racja, to” i tak dalej… Coś niesamowitego. Oczywiście po angielsku.

Ariel
Ale to sobie możesz zobaczyć nawet demo Eleven Labs. Oni mają agentów głosowych. To jest demo, które pokazuje, jak świetnie to działa. To kolejny element, który zrewolucjonizuje cały obszar obsługi klienta. Znowu, dzisiaj te czaty głosowe, jak się gdzieś dzwoni, to nadal jest „Powiedz pomidor”. Ja zawsze zastanawiam się, jak dojść do konsultanta. Co muszę powiedzieć, żeby jak najszybciej połączyć się z konsultantem? Ostatnio jedna z firm tak się wycwaniła, że nie udało mi się do niego dojść, bo za każdym razem, jak próbowałem inaczej, kończyło się na jakiejś komendzie i połączenie się rozłączało. Właśnie dlatego się śmieję: „Powiedz pomidor”. A teraz spójrz na to, jak działa Advanced Voice Mode. Albo agenci od Eleven Labs. To jest po prostu rozmowa jak z człowiekiem. Były też testy, w jaki sposób one mają robić przerwy, tak jak my teraz, kiedy potrzebujesz się zastanowić. Bo jeżeli będzie mówił cały czas trochę robotycznie, to nie ma tej immersji. Zresztą wydaje mi się, że z Gemini, z NotebookLM, też były ostatnio jakieś poprawki, bo był zbyt stanowczy. Żeby się bardziej uginał, żeby być bardziej naturalnym dla rozmówcy.

Karol
Ale zobacz, jakim archaizmem…

Ariel
…teraz może się wydawać test Turinga. Ale tak naprawdę, jak spojrzysz na LLM-y i kolejne testy, to dochodzimy do momentu, że naprawdę trzeba wymyślić coś nowego. W pewnym momencie będzie tak, że każdy nowy model po prostu zdaje wszystkie testy na 100%, a to znaczy, że trzeba wymienić testy, bo te już nie wystarczają.

Karol
I to mnie tak naprawdę najbardziej interesuje. Co, poza tą wiedzą naukową, wniosą te najnowsze modele językowe, które będą wyposażone w elementy rozumowania, które będą jeszcze lepiej łączyły fakty. I pytanie, czy będą kreatywne na polach, w których trzeba będzie łączyć wiedzę z różnych domen i różnych źródeł, czyli obraz, natura, fauna, flora. Wiesz, nie chcę, żeby to zabrzmiała jakaś improwizowana konfabulacja, ale kto wie, co przyniesie przyszłość?

Ariel
Ja bym chciał, żeby było jak najwięcej wdrożeń w różnych miejscach. Brałem ostatnio udział w debacie, czy dojdziemy w pewnym momencie do ściany z rozwojem. Wszystko fajnie, ale czas to zacząć wykorzystywać prawie wszędzie. Chcę jechać samochodem i móc porozmawiać z nim na przykład o tym, jakie mam najbliższe spotkania albo jakie podcasty poleca. Jak jestem w domu, to tak samo chcę, żeby mi powiedział, z kim ostatnio rozmawiałem, a z kim nie i warto odświeżyć kontakty. Albo że w lodówce kończy się mleko i jutro rano będę narzekał, bo nie będę mógł sobie zrobić kawy. I jak zepniesz te różne modele językowe, głosowe, z całym światem IoT, smart home, smart city, autonomicznych samochodów, to ja bym chciał właśnie zobaczyć świat, w którym to wszystko zaczyna ze sobą rozmawiać i jak najwięcej przejmuje tej automatyzacji, o której ja nie będę musiał myśleć. Że on sam będzie już to rekomendował i proponował.

Karol
Czyli idąc trochę w duchu starego hasła „connecting people”, będziemy mieli do czynienia z połączonym światem ludzi i maszyn.

Ariel
O to chodzi w całym IoT – żeby wszystko było de facto ze sobą połączone, rozmawiało ze sobą i nam służyło. Technologia ma nam służyć, to jest cała idea. I moim zdaniem zaczynamy mieć tę technologię, teraz tylko musimy się skupić na tym, żeby ją wdrożyć w poszczególnych elementach i zacząć z niej korzystać. Bo jak sobie zobaczysz, ile rzeczy już dzisiaj możesz zautomatyzować, to jest ogrom. Mówimy w dużej mierze o wzroście produktywności. Przykład z tego roku z CES-a. Jakie fajne rzeczy wyszły? Wyszła na przykład pralka, która sama dostosowuje program do rzeczy, które wrzucisz. Sama rozpoznaje, co to jest, dostosowuje program, detergenty, sama bierze pranie i potem dostajesz tylko powiadomienie na telefon, że skończyło. Miałem dużo dyskusji na ten temat: „ale po co, mam o tym zapomnieć?”. To jest bardzo przydatne. Ja na przykład nie znoszę prania i dzięki temu zyskam pięć minut tu, pięć minut tam, które pewnie spędzę na słuchaniu podcastów o AI, ale to inna kwestia. To jest właśnie świat, w którym to powinno działać. Coś, co dzisiaj musimy robić… Ostatnia rzecz z takich przykładów. Mam nadzieję, że w pewnym momencie włączanie świateł… nie będę musiał tego w ogóle robić w żaden sposób. Bo już mamy czujniki obecności. Wcześniej były czujniki ruchu, więc światło się zapalało, jak wchodziłeś, a pytanie, kiedy miało się zgasić? Jak masz czujniki obecności, światło zapala się tam, gdzie jesteś. Koniec.

Karol
A oprócz słuchania podcastów, na co jeszcze ten czas wykorzystasz?

Ariel
Ja bardzo lubię rozwój, więc pewnie to będą podcasty, różnego rodzaju newslettery. Zawsze jest jakieś szkolenie, które można zrobić – teraz mam odpalonych pięć, które muszę skończyć. Działają na mnie terminy. W pewnym momencie muszę skończyć pewne szkolenia do określonego terminu i to mi układa życie. I myślę, że będę znowu wymyślać, co jeszcze mogę sobie zmienić, usprawnić, zautomatyzować, zrobotyzować. Mam nadzieję, że nigdy nie będę zadowolony. W sensie, że zawsze będzie coś, co można poprawić, sprawić, żeby było szybsze, lepsze, wygodniejsze, bo to mnie napędza. Wtedy czuję tę innowację, czuję to namacalnie, że coś zmieniłem w swoim domu. Moja żona często czuje, że coś nie działa, bo niestety, jeżeli się dużo prototypuje, to trzeba być na to gotowym, że w pewnym momencie chcesz opuścić rolety, a one nie chcą zjechać i nie ma opcji. No ale cóż, będę musiał z tym żyć.

Karol
Drodzy Państwo, drodzy słuchacze, Ariel Zgórski, czyli człowiek, który łączy w sobie pasję, wiedzę, świat sztucznej inteligencji i IoT. Arielu, dziękuję Ci serdecznie za spotkanie.

Ariel
Dziękuję bardzo.