Dwa lata czekaliśmy na rewolucję, która zmiecie z planszy stare zasady gry. Spotkałem się wtedy z Przemkiem Jurgielem-Żyłą i dyskutowaliśmy o przyszłości, w której modele językowe miały pisać za nas kod, a wirtualna rzeczywistość miała zastąpić smartfony.
Minęły 24 miesiące. Świat się nie skończył. Zamiast tego, weszliśmy w fazę, którą można nazwać bolesnym, ale fascynującym zderzeniem oczekiwań z rzeczywistością.
Agenci z instagrama
Wystarczy otworzyć LinkedIna, by potknąć się o posty ludzi twierdzących, że zautomatyzowali 100% swojej pracy za pomocą kilkunastu agentów AI. Przemek punktuje ten trend bezlitośnie, nazywając go „instagramizacją AI”.
„Popadamy trochę w taką instagramizację wszystkiego, co robimy wokół. (…) Wydaje się, że jeśli jakaś influencerka na Instagramie wrzuci zdjęcie z Dubaju, to ona tam ma całe życie ociekające tęczą. Tak samo jak widzimy jakiegoś człowieka, który na LinkedInie pokazuje, że on teraz wszystko sobie zautomatyzował. No ja mam wątpliwości, czy da się tak rzeczywiście wszystko zautomatyzować.”
Przemek zamiast zachwycać się wirtualnymi bytami, które podobno same zakładają religie na zamkniętych forach, przypomina starą, inżynieryjną prawdę: trash in, trash out. Model AI to wciąż czarna skrzynka. Odda nam tylko tyle wartości, ile precyzji włożymy w jego zaprogramowanie i opisanie wymagań.
Software szyty na miarę
Mimo tego zdrowego sceptycyzmu, byłem pod wrażeniem tego, jak głęboko Przemek zintegrował AI z własną codziennością. Zamiast czekać na gotowe rozwiązania wielkich korporacji, zbudował swój personal software. To agenty na Slacku, które potrafią analizować zablokowane pitch decki i wyciągać dane o konkurencji z zamkniętych baz. To urządzenia takie jak HiDock, które zrzucają transkrypcje spotkań bezpośrednio do firmowego CRM-a i osobistego Notion.
Koszt wytworzenia oprogramowania drastycznie spadł. Mniejsze zespoły mogą robić więcej. Ale – i tu pojawia się najważniejsza biznesowa lekcja z naszej rozmowy – szybsze napisanie kodu nie buduje fosy konkurencyjnej. AI nie znajdzie za ciebie klientów, nie przekona ich do płacenia subskrypcji i nie zdobędzie certyfikatów bezpieczeństwa.
Paradoks innowacji
W tej historii ukryta jest jeszcze jedna, nadrzędna narracja. Im bardziej oprogramowanie staje się wszechobecne i niewidzialne, tym bardziej ciągnie nas do fizycznego świata.
Rozmawialiśmy o robotyce, która jest dziś w miejscu, w którym algorytmy tekstowe były w 2021 roku. Zrozumiałem, jak bardzo popkultura zakrzywia nasz obraz przyszłości – wcale nie potrzebujemy humanoidalnych robotów, bo napęd na dwóch nogach jest skrajnie nieergonomiczny.
Ten powrót do fizyczności widać najlepiej w inicjatywie „Startupy po sąsiedzku”, którą Przemek współtworzy. Zamiast kolejnych webinarów – ludzie z branży technologicznej zjeżdżają się z całej Polski na warszawski Żoliborz, żeby po prostu… wypić piwo, zjeść krewetki i porozmawiać twarzą w twarz do pierwszej w nocy.
Rozmowa z Przemkiem to świetny dowód na to, że technologia jest najciekawsza nie wtedy, gdy o niej teoretyzujemy, ale gdy patrzymy, jak brudzi sobie ręce w prawdziwym biznesie.
Dlaczego warto wysłuchać tego odcinka w całości?
- Zrozumiesz prawdziwy powód powrotu do Edge AI. Odkrywamy, dlaczego modele AI przenoszą się na nasze telefony i laptopy, i dlaczego wcale nie chodzi tu o naszą prywatność, lecz o gigantyczne koszty serwerów wielkich firm.
- Poznasz mechanizmy zmiany modeli biznesowych. Na przykładzie strategii Netflixa pokazujemy, dlaczego postęp technologiczny często zmusza firmy do powrotu do starych, archaicznych metod zarabiania.
- Zajrzysz za kulisy pracy nowoczesnego inwestora. Krok po kroku usłyszysz, jak wygląda budowanie własnego ekosystemu narzędzi (od Notion, przez agenty w Slacku, po urządzenia transkrybujące), które pozwalają przetrwać ocenę pięciu spółek dziennie.
Linki do Przemka –>
- https://luma.com/startupyposasiedzku – cykliczne spotkania startupów, inwestorów, bankierów i ludzi technologii
- https://beaileader.pl – kurs AI dla liderów w organizacjach
- https://movenscapital.com – fundusz VC multistage, EUR0,25m-3m, CEE
—
Masz chwilę? Jeśli podoba Ci się 99 Twarzy AI, zostaw ocenę i recenzję – dzięki temu możemy docierać do jeszcze większej liczby słuchaczy!
Dobrego dnia i niech #AI będzie z Wami wszystkimi!
Transkrypcja rozmowy
Disclaimer. Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku – mała uwaga dotycząca transkrypcji rozmowy. Jak się pewnie domyślasz – transkrypcja została przygotowana z wykorzystaniem magii LLM. Proszę o wyrozumiałość, gdyby pojawiły się w niej niewielkie błędy, literówki, etc. Żeby mieć pewność co do wszystkich wypowiedzi – polecam posłuchać, zamiast czytać. Ukłony.
Karol Stryja
Dobra, lecimy.
Przemek Jurgiel-Żyła
Raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy.
Karol Stryja
Przemek Jurgiel-Żyła. Widzieliśmy się…
Przemek Jurgiel-Żyła
Dwa lata temu.
Karol Stryja
Dwa lata temu i wydawało nam się, że świat się za chwilę skończy.
Przemek Jurgiel-Żyła
Dokładnie tak.
Karol Stryja
To podsumujmy te dwa lata oczekiwania versus rzeczywistość. Co się, Przemek, wydarzyło?
Przemek Jurgiel-Żyła
Oczekiwaliśmy, że świat się skończy, a świat się nie skończył, więc to jest chyba bardzo duży sukces dla tego świata.
Karol Stryja
Trochę jak z rokiem 2000. Wszyscy odliczali do 23:59 w 1999 roku.
Przemek Jurgiel-Żyła
Tak było. Myślę, że to był taki case, w którym rzeczywiście paradygmat tego, co się może wydarzyć na rynku, został zachwiany. Pierwszy odruch był taki, że skończy się wszystko, co do tej pory znamy. Dzisiaj myślę, że już nie jestem taki jednoznaczny w swoich ocenach i definicjach. Dużo rzeczy się zmienia, ale cały czas bardzo lubię określać porównania, że to jest ewolucja, a nie rewolucja, nawet jeśli ta ewolucja jest bardzo szybka.
Karol Stryja
Mówiliśmy o tym, że okulary VR zastąpią telefony. Tak się jeszcze nie stało, chociaż w Szwajcarii można już kupić okulary Mety.
Przemek Jurgiel-Żyła
No wiesz, jakby daleko szukać, to sam mnie ostatnio zaskoczyłeś takimi okularami, więc myślę, że jesteśmy na dobrej drodze. Daleko jeszcze do tego znowu, bo jednak potrzebny jest interfejs wprowadzania danych, nie każdy ma możliwość mówienia. I tutaj się odwołam też do naszego poprzedniego zakładu, to znaczy, kiedy każdy będzie miał swoją Aleksę albo inną Siri w telefonie. Na razie Siri chyba jest na dobrej drodze, żeby zaczęła mówić po polsku. Myślę, że ten zakład to już z takim dużym przytupem przegrałem, bo byłem dużo większym optymistą chyba w tym zakresie. Już nie pamiętam, kto co twierdził, ale na pewno go przegrałem, publicznie przyznaję.
Karol Stryja
To mała dygresja, jeżeli chodzi o asystentów. Spełniło się to, o czym opowiadał jeden z moich znajomych podczas Voice Lunchu, który organizowaliśmy.
Przemek Jurgiel-Żyła
Pamiętam.
Karol Stryja
To znaczy, powiedział tak, smart speakery się skończą i rzeczywiście już nikt nie pamięta Google Asystenta albo Aleksy. Siri funkcjonuje w ekosystemie, natomiast voice się przeniósł do telefonu, na dobrą sprawę na każdej warstwie.
Przemek Jurgiel-Żyła
Trochę tak. Nie wiem, czy się kończą głośniki, w sensie to jakby teraz ma być jakieś nowe otwarcie. Moje dzieci uwielbiają, tak swoją drogą też to u mnie działa, można by to przenieść, więc próbka 50% z nas dwóch niepowodnie mówi o tym, że to nie działa. Aczkolwiek zgadzam się, dalej z Googlem po polsku przez urządzenie, a nie przez telefon, nie pogadasz.
Karol Stryja
Ale Gemini w trybie głosowym działa fantastycznie.
Przemek Jurgiel-Żyła
No Gemini działa od bardzo dawna, tak samo chyba Siri. No nie, Siri nie jestem pewien, ale Gemini od dawna działa w języku polskim na telefonie w Androidzie, ale nie w głośnikach takich wolnostojących w domu.
Karol Stryja
Dokładnie tak.
Przemek Jurgiel-Żyła
A to był chyba zakład, kiedy do głośników wejdzie język polski.
Karol Stryja
Dlatego powiem ci, że chyba uznajemy, że zakład nie jest rozstrzygnięty, bo przyszłość samych głośników nie jest taka jasna.
Przemek Jurgiel-Żyła
Zanim dojdziemy do wniosku, okaże się, że głośniki przestaną istnieć.
Karol Stryja
No, dokładnie tak. Pamiętasz jeszcze jakieś twoje pomysły, myśli i założenia, które miałeś te dwa lata temu?
Przemek Jurgiel-Żyła
Wychodziłem z założenia, że rzeczywiście ten rynek i startupów, i VC, któremu poświęcam całe swoje życie, obecnie się mocno zmieni. I to nastąpiło, to się intensywnie zmienia. Już kiedyś, jak budowaliśmy pierwszy fundusz, czyli od 2020 roku, to jak mówiliśmy, że inwestujemy w AI, to raczej nie byliśmy w większości. Dzisiaj już wszyscy inwestują w AI, bo AI weszło w taką warstwę, o której też rozmawialiśmy, czyli warstwę infrastruktury. I teraz ciężko powiedzieć, tym już się nie odróżnisz, jak powiesz, że inwestujesz w AI, bo już wszyscy inwestują.
Karol Stryja
To teraz uszczegółowijmy, inwestujemy w AI czy we wrappery?
Przemek Jurgiel-Żyła
To jest dobre pytanie. To jest trochę też takie pytanie jak to, czy wszyscy inwestują w clouda, w sensie w rozumieniu chmury, czy wszyscy robią coś na cloudzie Google’a czy Amazona i tym podobnych. Można robić jedno i drugie, to nie jest takie zero-jedynkowe. Można inwestować w AI, czyli jakieś modele podstawowe, małe modele albo rozwiązania, które stoją na tak bardzo przetworzonych modelach, że one już są autonomicznymi produktami. Można inwestować w warstwę niekoniecznie scraperów, ale produktów, które bazują na AI. Nic nie stoi na przeszkodzie, że kiedyś korzystałeś z chmury Google’a, Amazona i podobnych firm i to było okej. Tak samo teraz będziesz korzystać dalej z Google’a, OpenAI, Anthropic i budować produkty, które będą wysokowartościowe.
Karol Stryja
Na przestrzeni tych ostatnich dwóch lat, czy przychodzą ci do głowy firmy, które odniosły niezwykły sukces w Polsce lub za granicą, te, które obserwowałeś?
Przemek Jurgiel-Żyła
Wiesz co, to chyba wszystkie, które gdzieś tam były na świeczniku.
Karol Stryja
Ale skupmy się może na jakichś niszach, bo wiadomo: ElevenLabs, wielcy dostawcy i tak dalej. Czy przychodzą ci do głowy jakieś firmy, o których być może wszyscy nie słyszeli, ciekawe nisze, które odniosły bardzo duży sukces?
Przemek Jurgiel-Żyła
Wiesz co, to jest trochę tak, że z takim softem jak patrzysz na rozwiązania w różnych aspektach, to wystarczy otworzyć sobie Dealroom albo dowolną platformę i popatrzeć w danej kategorii, kto ile zebrał pieniędzy.
Karol Stryja
Czy…
Przemek Jurgiel-Żyła
Czy one odniosły sukcesy, to ciężko powiedzieć, bo to trochę się okaże za jakiś czas. Na pewno zmienia się, znowu użyję tego słowa, paradygmat na rynku. Jedni twierdzą, że SaaS-y się kończą, inni twierdzą, że trochę się czyści rynek z takich usług, które nie wnoszą jakiejś wielkiej wartości dla użytkowników. I wbrew pozorom, nie odpowiadając na to pytanie wprost, bo to trochę zależy, w której branży albo w którym aspekcie spytasz, to tych spółek może się dziać bardzo dużo. Przykład spółki, która sprzedała się niedawno do OpenAI, Neptune chyba, jeśli dobrze pamiętam, polskiej, która za kilkaset milionów dolarów sprzedała się jako rozwiązanie wspierające inżynierów. Można powiedzieć, że to jest sukces lokalny. Czy jest jakiś wyjątkowy? Chciałbym, żeby takich wyjątków było bardzo dużo i żeby one nie były wyjątkowe, tylko żeby polskie firmy, polska myśl techniczna przedostawała się do mainstreamu. Ta część związana z AI i generalnie z tą technologią jest na tyle młoda, że to, że ktoś jest w danym miejscu, nie znaczy, że za chwilę odniesie sukces, albo odnoszą sukces, ale my o tym jeszcze nie wiemy. Wisimy, patrzymy na perspektywę sześciu, siedmiu lat, a tu mówimy o tym, co się wydarzyło w dwa, trzy lata. Wiadomo, że świat przyspiesza, ale to nie znaczy, że należy oczekiwać, że jak dwa lata temu ktoś zrobił produkt…
Karol Stryja
To…
Przemek Jurgiel-Żyła
To powinien już odnieść sukces, a nie czekać na to, że odniesie ten sukces.
Karol Stryja
Sześć lat.
Przemek Jurgiel-Żyła
Jesteśmy wytrwali w tym, co robimy.
Karol Stryja
Tak sobie myślę. Niewyobrażalna perspektywa, biorąc pod uwagę to, ile wydarzyło się w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat. Nawet porównując to, jakie są możliwości modeli tekstowych, graficznych i dźwiękowych, jak obserwuję ElevenLabs i to, co zrobili od samego początku, zaczynając tylko i wyłącznie z dźwiękiem. Teraz, na dobrą sprawę, będą mogli obsługiwać cały rynek reklamowy, od wideo, przez obrazy, dźwięki, po emocje i interaktywny storytelling.
Przemek Jurgiel-Żyła
No tak, ale z mojej perspektywy to jest trochę rola VC w tym, żeby rozumieć to otoczenie i wychodzić z założenia, co może grzać za kilka lat, albo jak może się rozwinąć dany obszar. Takim najprostszym przykładem dzisiaj jest wszystko, co związane z szeroko rozumianą robotyką, bo robotyka to nie tylko i wyłącznie hardware, ale też modele AI i podobne rzeczy. W tym obszarze technologicznie jesteśmy na początku drogi. Jesteśmy w tym miejscu, w którym byliśmy w 2021-2022 roku z AI, dzisiaj rozumianym jako ChatGPT.
Karol Stryja
A hardware rozwija się trochę wolniej niż software?
Przemek Jurgiel-Żyła
Hardware rozwija się inaczej. To nie jest kwestia tego, czy on się rozwija wolniej, czy szybciej. Myślę, że jakby patrzeć tak punktowo na jakieś rozwiązania w hardware, to one się zmieniają tak samo szybko. Zwróć uwagę na Boston Dynamics. Pewnie kojarzysz z YouTube’a filmiki, gdzie kiedyś tam jakiś taki robot-piesek biegał i wszyscy się nad tym zachwycali. Dzisiaj są już roboty, które robią jakieś fikołki, salta.
Karol Stryja
Ciekawa historia, przepraszam, że ci wejdę w słowo, bo Boston Dynamics, akurat specjalnie sobie o Bostonie czytałem. Mało kto pamięta, że oni zaczynali 30 lat temu i zachęcam w ogóle, jeżeli słuchacie tego i oglądacie, odwiedźcie sobie stronę i popatrzcie, od jakich robotów 30 lat temu zaczynali.
Przemek Jurgiel-Żyła
I tutaj chciałem trochę zrobić taką paralelę, czyli wrócić do tego, o co mnie chwilę wcześniej pytałeś, na zasadzie jak zmienia się ten rynek. Dam przykład Netflixa. Jakiś czas temu Netflix przyzwyczaił nas do tego, że wrzuca wszystkie odcinki na raz i można obejrzeć cały serial. I to była totalna zmiana na rynku, pomijając kwestię, że Netflix zaczynał 20-30 lat temu od wypożyczalni kaset itp. Ale przyzwyczaili nas w pewnym momencie, że w tym VOD możemy sobie cały serial obejrzeć. Co robi teraz Netflix? Wypuszcza co tydzień odcinki, wraca do modelu telewizji liniowej, czyli do tego, co robiło na przykład HBO przez długi czas. Czyli nie możesz obejrzeć całego serialu, tylko musisz kupić subskrypcję i ją trzymać przez 8, 10, 12 tygodni, bo co tydzień wychodzi nowy odcinek twojego ulubionego serialu.
Karol Stryja
To…
Przemek Jurgiel-Żyła
To, że zmienia się świat wokół nas i technologia, nie znaczy, że zmieniają się tak samo szybko modele biznesowe i rozliczeniowe. Jeśli firmy czy start-upy w danym obszarze rosną za pomocą pieniędzy VC, to gdzieś w pewnym momencie muszą zacząć zarabiać pieniądze. Tu wchodzi optymalizacja, dynamika zmian i temu podobne rzeczy. I okazuje się, że to, co kiedyś działało, czyli udostępnianie seriali w formie jednej paczki i oglądanie 12 godzin, dzisiaj, jeśli chcesz dalej budować skalę i zwiększać liczbę sprzedanych subskrypcji, to musisz wprowadzić nowy mechanizm. Nowym mechanizmem jest na przykład wypuszczanie seriali odcinek po odcinku. Ale dlaczego? Bo zmieniają się pokolenia, wchodzą nowi odbiorcy.
Karol Stryja
No…
Przemek Jurgiel-Żyła
Wchodzą nowi odbiorcy i oni nie znają tych modeli, które kiedyś działały. Dla ludzi, którzy wchodzą w ostatnich 5-7 latach na rynek, w sensie młodzi dorośli, oni nie znają innej metody, więc trochę dla nich to jest nowość i uczenie ich od nowa telewizji.
Karol Stryja
Tyle kanałów streamingowych, czyli… Bo ja akurat nie subskrybuję żadnego, ale jest załóżmy HBO, Netflix, Showtime…
Przemek Jurgiel-Żyła
I…
Karol Stryja
I pewnie parę innych.
Przemek Jurgiel-Żyła
Disney.
Karol Stryja
Disney. To takie rozwiązanie jest bardzo dobre, bo jeżeli masz przerwę między odcinkami, to musisz szukać w międzyczasie kolejnych, więc korzystasz z innych platform.
Przemek Jurgiel-Żyła
Nie wiem. Myślę, że to jest kwestia wydłużenia czasu obecności użytkownika i płacenia subskrypcji. Jak cię interesuje tylko jeden serial, to kupujesz, dwa dni oglądasz i już na kolejny miesiąc nie przedłużasz. Jak ten serial wychodzi przez 3 czy 4 miesiące co tydzień, to płacisz za 3 czy 4 miesiące, bo nie możesz przerwać.
Karol Stryja
Oczywiście. Dobra, mamy to, mamy Boston Dynamics. Bardzo ciekawy wątek z tymi robotami. Zobaczyłem tego Atlasa, który obraca się wokół siebie, który ma obracające się chyba niemal o 360 stopni ręce, biodra, głowę i całą resztę. Ma kształt człowieka, ale nie zachowuje się jak człowiek.
Przemek Jurgiel-Żyła
Wiesz co, to z robotami jest w ogóle też tak, i tutaj, jak kogoś ze słuchaczy i słuchaczek interesuje ten obszar, to pojawiła się taka nowa inicjatywa, śniadania robotyczne w Warszawie, bardzo polecam. Była niedawno pierwsza edycja, teraz w kwietniu ma być druga. Czy będzie, czy była druga, to zależy, kiedy będziemy to publikować. I tam pojawiła się taka fajna teza, że roboty, które będą z nami koegzystować, niekoniecznie będą stricte humanoidalne. W sensie napęd na nogach jest najmniej ergonomicznym rozwiązaniem. Gąsienice, nogi pająka i miliony innych rzeczy. Robotyka już od dawna się w tym obszarze rozwija i te napędy są różne, a nogi w rozumieniu takich ludzkich nóg wcale nie są najlepszym mechanizmem do poruszania się robota. Więc myślę, że tutaj też jest dowolna ilość warstw, które moglibyśmy odpalić w kontekście tego, jak te roboty się będą rozwijać. Warto posłuchać praktyków, którzy pojawiają się na przykład na takich śniadaniach robotycznych, bo tam są bardzo ciekawe rzeczy.
Karol Stryja
A propos robotów polecamy, moim zdaniem, pierwszego światowego influencera, jeżeli chodzi o roboty na LinkedInie, czyli Łukasza Zieglera. On publikuje niemal codziennie kilka postów z dżdżownicami, latającymi muchami i całą resztą, jeździ i ewangelizuje po całym świecie. Gość o niesamowitej wiedzy, bo sam pracował w firmach robotycznych przez parę lat. Minęły dwa lata, ty też, Przemek, zacząłeś 200 dni temu pewien swój osobisty projekt.
Przemek Jurgiel-Żyła
Nie 200 dni temu, tylko rok i trzy miesiące temu, więc to by wychodziło bliżej pewnie 400-450 dni, ale zacząłem cykl…
Karol Stryja
A, to źle skojarzyłem, bo… To…
Przemek Jurgiel-Żyła
To jest numeracja.
Karol Stryja
To jest numeracja, okej.
Przemek Jurgiel-Żyła
Faktycznie prawie 200 odcinków, czy 200 postów pojawiło się w moim cyklu „Podstawy AI”. Ten cykl się w ogóle rozszerzył na „Podstawy VC”, „Podstawy Sec”, czyli CyberSecu, i „Podstawy Dev”, czyli developmentu. Ale tak, na początku 2023 roku zacząłem praktycznie codziennie postować o podstawach AI. To były różne rzeczy, od jakichś drobnych feature’ów w narzędziach typu ChatGPT, poprzez różnego rodzaju bardziej zaawansowane rzeczy, promptowanie narzędzi itp. Zresztą czynię to do dzisiaj, już nie tak regularnie, w sensie, że nie codziennie jest nowy post na temat podstaw, bo przeplatam to innymi rzeczami, ale zacząłem to robić regularnie i finalnie powstało około dwustu postów tylko w tej tematyce. Pewnie postów to więcej, ale nie wszystkie są oznaczone jako „Podstawy AI”, ponieważ okazuje się, że LinkedIn, mimo moich najszczerszych chęci i najszczerszych chęci LinkedIna, niekoniecznie promuje treści edukacyjne. W sensie treści, które wywołują reakcje, jakieś rzeczy, które są często komentowane, ploteczki itd., trochę taka instagramizacja LinkedIna się dzieje, szybciej się wybijają niż takie treści merytoryczne. Ale tak, robię to do dzisiaj i rzeczywiście zbudowałem sobie duże community wokół tego. Mam stałych, może nie psychofanów, ale jednak ludzi, którzy przeczytali każdy odcinek z tego cyklu, więc to jest taki mały sukces, który mi się przez to niecałe półtora roku udało zbudować.
Karol Stryja
Powiedz, od tego czasu, czego ty się nauczyłeś i jak zmieniła się twoja praca? Bo ty też przeszedłeś drogę od człowieka, który o startupach czytał, ze startupami pracował, do człowieka, który sam buduje sobie swój taki personal software.
Przemek Jurgiel-Żyła
Wiesz co, to znowu jest kilka warstw tego. Ja akurat, pisząc ten cykl, to miałem taki zachwyt AI i jakaś tam część postów powstała praktycznie w 100% przez AI. Pomysł był mój albo jakiś research, ale finalnie większość powstawała za pomocą AI. Miałem taki moment, że pisałem wszystko AI, miałem taki moment, że nic nie pisałem AI, że już doszedłem do momentu, w którym to AI mnie wkurzało i wolałem napisać ręcznie posta. Teraz jest to mix, w sensie są rzeczy, gdzie np. research sobie robię albo sprawdzam fakty i tym podobne rzeczy z użyciem narzędzi AI-owych. Bardzo dużo sobie setupowałem też takiego flow wokół pisania, wokół różnorodności treści, dołączania tych rzeczy oprócz „Podstaw AI”, właśnie z CyberSec, z developmentu i z VC, które są dla mnie w VC szczególnie bardzo istotne, żeby pisać o różnych rzeczach. Robię to na przykład za pomocą Claude Code, czyli takiego narzędzia od Anthropic, które normalnie defaultowo jest używane przez developerów, ale można zrobić z tego zupełnie inne rzeczy. Zrobiłem sobie swoją osobowość, w sensie opisałem swoją osobowość, opisałem swój styl języka, jakie rzeczy chcę, żeby się tam pojawiały, jakie zwroty, jaki call to action, dbanie o styl i miliony innych rzeczy. Zrobiłem sobie duży research na temat tego, o czym bym chciał pisać, mam całą listę postów w różnym aspekcie do pisania. I teraz tworzenie kolejnych treści to już jest dla mnie takie odpalenie kilku agentów, którzy sprawiają, że mam taki szablon posta, do którego mogę już dopisać po swojemu to, co chcę wnieść, ale ten cały korpus już mam zrobiony za pomocą tych narzędzi. I to jest taka warstwa tylko i wyłącznie publisherska. Jest też warstwa programistyczna. Ja kiedyś dawno temu, jeszcze jak żyły dinozaury, byłem programistą języka C i assemblera, to w ogóle były takie języki, które podobno wymarły, a mają się według mnie całkiem dobrze. Wróciłem do programowania dzisiaj, ale już za pomocą tych narzędzi. Znowu przytoczę taki kolokwializm vibe-kodowania, czyli z dużą ilością AI w tle. Buduję dużo stacku głównie dla funduszu w obszarze tego, żeby automatyzować różnego rodzaju procesy, i rzeczywiście jesteśmy w stanie jako fundusz dużo więcej rzeczy robić w tym samym czasie. A też zbudowaliśmy większy fundusz, bardziej międzynarodowy, więc w wielu aspektach nam to bardzo pomaga.
Karol Stryja
A możesz uchylić rąbka tajemnicy, jeżeli chodzi o to, jakie zadania i jaki stack zrobiłeś u siebie w firmie?
Przemek Jurgiel-Żyła
Wiesz co, to takie najprostsze rzeczy, typu analiza pitch decków. Founderzy i founderki mają takie zamiłowanie do wzajemnego utrudniania sobie życia. Fundusze zadają dużo pytań, founderzy w specyficzny sposób na przykład udostępniają te pytania. Ale tak na poważnie, to dużo dostajemy decków za pomocą DocSenda albo innych narzędzi, które służą do tego, żeby tylko i wyłącznie zobaczyć tego pitch decka, czyli tę prezentację inwestycyjną. Rozumiem ideę stojącą za tym, że wysyłając linka, zawsze masz najnowszą prezentację w tle.
Karol Stryja
Z…
Przemek Jurgiel-Żyła
Z drugiej strony bardzo często wyłączony jest przycisk pobierz. Są różne narzędzia, tych DocSendów w cudzysłowie jest cała masa, więc zrobiłem narzędzie, które za każdym razem scrapuje w cudzysłowie tego pitch decka i robi z niego transkrypcję, za pomocą której można w prosty sposób potem sobie już promptować i zadawać konkretne pytania. Drugi agent robi research, też z dostępem do baz danych niepublicznych, co daje też jakąś przewagę w kontekście tego, że można sobie wrzucić do Perplexity albo innego narzędzia jakiś research, ale dostanie się to, co jest publicznie dostępne. Wartością jest to, żeby korzystać też z danych, które nie są publiczne, i budować sobie na końcu memo inwestycyjne w oparciu o dane, których bym użył, jakbym robił to ręcznie całkowicie. Jest wiele innych aspektów, związanych z transkrypcjami, podsumowaniem spotkań i tym podobnych. Wiesz, samo to, że mamy odpalone agenty na Slacku i nie musimy korzystać ze zwykłej przeglądarki, tylko rozmawiamy z chatbotem w Slacku, który znajduje informacje, łączy w cudzysłowie kropki, pobiera sobie informacje z naszego CRM-a po to, żeby dołożyć więcej, a CRM ma transkrypcję rozmów. Możesz sobie zadać pytanie na zasadzie: szukam spółek, które były w naszym lejku w takim i w takim obszarze. I dostajesz w czacie odpowiedź o wszystkich spółkach, które mieliśmy w lejku, bo na przykład przyszła kolejna i chcesz widzieć, jaką ona ma faktycznie konkurencję. Plus jeszcze, jak zadasz pytanie o to, żeby pozyskać informacje z zamkniętych baz danych, jaka jest konkurencja, to możesz w kilka minut się dobrze przygotować do rozmowy ze spółką i zadawać pytania, których byś nie zadał, gdybyś nie poświęcił na to kilku godzin pracy jeszcze 2-3 lata temu. A w VC ten czas ma znaczenie, bo my oceniamy rocznie, w sensie inaczej, przez nasze ręce rocznie przechodzi od tysiąca spółek w górę. Taki tysiąc to jest optymistyczne minimum, raczej to jest dużo więcej.
Karol Stryja
Pięć spółek dziennie prawie.
Przemek Jurgiel-Żyła
W weekend nie oceniamy spółek, może tak.
Karol Stryja
Zakładam, że jest 200 dni roboczych.
Przemek Jurgiel-Żyła
No tak, no to myślę, że tego jest więcej. Tam oczywiście spora część odpada, bo nie zawsze nam pasuje do strategii i wchodzi w grę wiele innych czynników, ale dalej, w szczycie, jak tak się skupiam tylko i wyłącznie na sourcingu i rozmawianiu ze spółkami, potrafię mieć od 5 do 8 spotkań dziennie. Wiadomo, że tego nie robię codziennie, ale zdarzają się dni, że mam kilka spotkań dziennie ze spółkami. Teraz sam sobie odpowiedz na pytanie, czy każdy, kto nas słucha, niech sobie odpowie na pytanie, czy dałoby się, nie korzystając z narzędzi AI-owych, przygotować do każdego spotkania w takim stopniu, żeby móc cokolwiek sensownie zapytać taką spółkę, a potem jeszcze obrobić te informacje, które się pozyskało z takiego spotkania. Jak 8 godzin z kimś gadasz, to znaczy z wieloma osobami o różnej tematyce, to dobrze by było, żebyś się jednak przygotował, a dwa, dobrze by było, żebyś później sobie te dane, informacje…
Karol Stryja
To spotkanie też nagrywasz? Czym nagrywasz i co z tym robisz?
Przemek Jurgiel-Żyła
Wiesz co, no my natywnie, defaultowo… A tutaj mówisz o tym, bo mamy takiego device’a. Karol pyta o nasze spotkanie i nagrywanie tego podcastu. HiDock, to jest taki projekt z Kickstartera, połączenie dyktafonu z transkryptorem. To korzysta oczywiście z apki zewnętrznej na telefonie, na komputerze ma wpięte modele AI. Jak to podpinam pod USB do komputera czy do telefonu, to automatycznie zrzuca mi się transkrypcja spotkania. To ma tę przewagę, że jak mamy fizyczne spotkanie tak jak teraz, no to mamy mikrofony, więc rozmawiamy po to, żeby się nagrać. Ale jak masz fizyczne spotkanie, to taki device ma magnes, więc można go sobie przyczepić do komputera, jest też mało widoczny. Włączam i automatycznie robi mi się transkrypcja z podziałem na osoby, to jest taka duża wartość. Inna kwestia jest taka, że czasem founderzy i founderki świadomie nie wpuszczają na spotkanie różnego rodzaju botów robiących transkrypcję. Rozumiem z jednej strony taki czynnik ludzki, że spotykamy się po to, żeby każdy się skupił na spotkaniu i te informacje, które są przekazywane, zanotował. Jasne, rozumiem, tylko wolałbym, żeby ktoś nie decydował za mój workflow pracy. Jeśli mam narzędzia, które mi pomagają w tej pracy, to chciałbym z nich korzystać. A w Polsce mamy takie prawo, że wolno każde spotkanie, w którym uczestniczyłeś, nagrywać. W sensie możesz je rejestrować, nawet bez informowania swojego rozmówcy, o ile używasz tego we własnym celu, czyli nie będziesz tego dystrybuować. Bardzo skracam temat, więc proszę szanownych prawników i prawniczki o niezjadanie mnie w tym aspekcie. Ale dla uproszczenia, jak wyjmuję device i mówię, że będę sobie robić transkrypcję, to raczej nie zdarzyło mi się, żeby ktoś tam zaoponował. A jak zaoponuje, to wyłączam oczywiście. Ale ja tego używam do pracy, mi to pomaga.
Karol Stryja
Z tego, co mówisz, to tworzysz bardzo dużo takiego wewnętrznego kontentu, dużo treści, które potem w jakiś sposób transformujesz. Możesz powiedzieć, jak zarządzasz tym całym kontekstem, jak to masz uporządkowane?
Przemek Jurgiel-Żyła
Wiesz co, dzisiaj to jest tak, że właśnie przez to, że mamy fajnego CRM-a, to on przypisuje od razu transkrypcje do spółek. Więc tam, gdzie spółka wpuści natywnie naszego agenta do spotkania, bo większość spotkań mamy online, to automatycznie na kartotece spółki mi się odkłada transkrypcja ze spotkania, więc mam w jednym miejscu wszystko. W takim przypadku jak to, no to…
Karol Stryja
Pytam bardziej nie o tę część twoją firmową, tylko twoją część osobistą, bo dużo też działasz poza funduszem. Oprócz tego prowadzisz projekty takie jak Podstawy AI, dużo publikujesz, dużo się spotykasz, organizujesz inicjatywy, o których zaraz porozmawiamy. Ciekaw jestem, czy w jakiś sposób porządkujesz sobie swój własny, osobisty kontekst?
Przemek Jurgiel-Żyła
Systematyczność pozwala mi nie zginąć w całym tym gąszczu informacji. Ja bym chciał sobie zbudować, jestem w trakcie i cały czas testuję różne technologie, własnego RAG-a, takiego osobistego, który mi pozwoli załadować na tyle dużo informacji, żeby robić to natywnie. Realnie to sprowadza się do tego, że trochę skaczę pomiędzy Obsidianem a Notion.
Karol Stryja
Miałem zapytać, czy z Obsidianem.
Przemek Jurgiel-Żyła
Raczej z Notion więcej niż w Obsidianie, bo po prostu ludzie, z którymi coś robię, korzystają z Notion, więc raczej tam mam więcej takich notatek. I w ogóle, przez to, że mam to pospinane z Claude’em przez MCP. Do Firefliesa albo do tego HiDocka mam też spięte z MCP, więc mogę jednym promptem napisać, że byłem dzisiaj na spotkaniu o 16:00, znajdź transkrypcję, zaktualizuj stronę na Notion dotyczącą projektu na przykład „Startupy po sąsiedzku” i spotkania z Magdą, z którą te eventy prowadzimy. I wystarczy, że zrobię takiego prompta. Automatycznie Claude przez MCP odpytuje HiDocka i Firefliesa, na którym mam transkrypcję rozmów, czy o danej godzinie była transkrypcja. Jak taka transkrypcja miała miejsce, to pobiera sobie tę transkrypcję, znajduje na Notion ostatnie nasze spotkanie i aktualizuje, robi punkty, co mamy do zrobienia w przyszłości i tak dalej.
Karol Stryja
Padło hasło „Startupy po sąsiedzku”, opowiesz?
Przemek Jurgiel-Żyła
To inicjatywa moja i Magdy Miecielicy, która w BNP Paribas Banku odpowiada za innowacje i taki program wspierający dla startupów. Więc sobie wymyśliliśmy, że inwestor VC i bankierka robimy razem spotkanie dla startupów, a właściwie bardziej dla sąsiadów, bo mieszkamy niedaleko siebie. Okazało się, że spotykając się na drugim końcu Warszawy albo na drugim końcu Polski, na przykład w Rzeszowie, dowiedzieliśmy się, że mieszkamy obok siebie, przez ulicę dosłownie przechodząc. I stwierdziliśmy, że zróbmy jakiś event dla sąsiadów. Bo generalnie Magda mało co nie została przejechana kilka razy przez innych startuperów, albo ona jakichś startuperów nie przejechała, to mówię, zróbmy sobie taki mały evencik. I ten mały evencik zrobiliśmy w Krakenie na Rydygiera w Warszawie. Przyciągnął na pierwszy raz chyba z 70 osób, osoby z funduszy, business angels, prawnicy, osoby, które pomagają startupom, a i samych startupów było dość sporo.
Karol Stryja
A to jaka formuła jest? Opowiedz.
Przemek Jurgiel-Żyła
Formuła jest bardzo prosta. Spotykamy się w piątek raz na kwartał albo dwa razy na kwartał, o 18:00 w Krakenie, i przy piwie możemy gadać o czymkolwiek. Pierwotnie wychodziliśmy z Magdą z założenia takiego, że przyjdź i zadaj nam dowolne pytanie. Finalnie zaczęli przychodzić ludzie, którzy robią podobne rzeczy do nas, bo zaczęli przychodzić ludzie z banku, inwestorzy, inne startupy, więc tam się łączą ludzie, którzy na co dzień się normalnie nie spotykają.
Karol Stryja
Czyli koktajl towarzyski.
Przemek Jurgiel-Żyła
I to przy browarze, przy herbatce, kto co woli, przy krewetkach, bo w Krakenie też dużo owoców morza jest. Dzisiaj akurat w Krakenie, pewnie za jakiś czas, jak będzie ciepło, będziemy robić na Targu Śniadaniowym takie spotkanie. W innych miastach to pewnie zaraz mogę opowiedzieć, ale co do zasady: spotkajmy się i pogadajmy, poznajmy się. Ostatnio na drugim spotkaniu mieliśmy taki cykl, że każdy… bo było trochę mniej osób, przyszło chyba 50-60 osób, więc zanim wszyscy dotarli, to siedzieliśmy w takim kółeczku w te 30-40 osób. I mówię: słuchajcie, mam taki challenge, każdy musi powiedzieć coś o sobie, ale używając słów „mam obsesję na temat”. No i mówię, ja mogę zacząć: mam obsesję na temat inwestowania. I każdy musiał się jakoś przedstawić. W ogóle mega fajna formuła wyszła, wszyscy się tam dużo uśmiali, bo rzeczywiście czasem trzeba było nieźle pokombinować, żeby powiedzieć, co się robi, używając tych słów, ale ludzie się w ten sposób poznają. Teraz na trzeci event zapisuje się blisko 150 osób, więc chcemy robić to też we Wrocławiu, w Trójmieście, w Krakowie, będziemy robić to przy Carpathian, to jest taka konferencja startupowa w Rzeszowie.
Karol Stryja
Ale mówiąc „chcemy to robić w różnych miastach”, planujesz po prostu objazd całej Polski?
Przemek Jurgiel-Żyła
Tak, takie tournée planuję zrobić, żeby trochę poznać też ludzi z miejsc, do których na co dzień nie przyjeżdżam i w których nie bywam. Ponieważ do nas, do Warszawy, na te eventy zaczęli przyjeżdżać ludzie z innych miast: z Katowic, z Łodzi, z Wrocławia. Więc mówię: spoko, widocznie jest potrzeba, bardzo fajnie to działa, ludzie chcą takiej nieformalnej wersji spotkań meet-upowych i po prostu to robimy. Tym bardziej, że to jest w piątek, więc można sobie przyjść i siedzieć z nami do pierwszej w nocy w Krakenie. Potem, jak jesteś rzeczywiście naszym sąsiadem i mieszkasz na Żoliborzu, to wszyscy się odprowadzamy, idzie taka pielgrzymka przez dzielnicę, więc jest śmiesznie. Ale co do zasady, to jest takie spotkanie nieformalne, gdzie możesz przyjść i pospotykać innych zakręconych ludzi w obszarze startupów, inwestycji, bankowości czy technologii.
Karol Stryja
Spotkania publikujecie na Lumie?
Przemek Jurgiel-Żyła
Tak, można znaleźć te spotkania wpisując „Startupy po sąsiedzku” na Lumie.
Karol Stryja
Ale to nie jedyna inicjatywa, w którą jesteś teraz zaangażowany, bo z Paulą Skrzypecką i Arturem Kurasińskim też coś planujecie.
Przemek Jurgiel-Żyła
Robimy na bazie tego, że z Arturem jakiś czas temu zrobiliśmy parę warsztatów AI-owych, takich fizycznych, które się nazywają „Podstawy AI”, tak jak ten mój cykl. Robimy kurs AI-owy, który ma uczyć ludzi w różnym obszarze AI, a nazwaliśmy go „AI Leaders”. Trochę idziemy do osób, które rzeczywiście w swoim obszarze, nieważne na jakim są stanowisku, czy to jest stanowisko liniowe szeregowe, czy zarządzające, chcą poznać więcej na temat AI. W wielu różnych aspektach jesteśmy w trakcie tworzenia tego, jak mamy do tego podejść, jak chcemy to zrobić i jak chcemy komunikować.
Karol Stryja
Z tego, co pamiętam, opublikowaliście ankietę, którą można wypełnić i można dać tam informację, czego potrzebujecie od tego typu inicjatyw.
Przemek Jurgiel-Żyła
Tak, ta ankieta jeszcze jakiś czas powinna wisieć, nie wiem, kiedy się pojawimy online z odcinkiem, ale możliwe, że ona jeszcze będzie. Zebraliśmy na moment nagrywania tego podcastu chyba 250 takich feedbacków od ludzi, także ewidentnie widać, że potrzeba cały czas w narodzie jest. A ponieważ adresujemy to nie do high-level managers, tylko do ludzi, którzy na co dzień chcieliby zacząć korzystać z AI, to widzimy cały czas duży potencjał w tym obszarze. A to trochę sprowadza się, w moim ujęciu, do skalowania tego, co robiliśmy na warsztatach, bo widzieliśmy, że przedsiębiorcy i ludzie, którzy pracują na różnych stanowiskach eksperckich, potrzebują dowiedzieć się czegoś więcej o AI, a nie da się skalować w nieskończoność wydarzeń fizycznych. Będziemy je pewnie robić przez jakiś czas, ale tak sporadycznie. Chcemy to trochę zrobić bardziej masowo i pokazać większej liczbie osób, że można tego AI używać, nie korzystając z jednego big-techowego rozwiązania. To też jest dość ważne, że jest sporo kursów, które bazują na jednej firmie, a my chcemy pokazać możliwości bardziej na zasadzie „jak używać AI”, a nie „jak używać konkretnego narzędzia”.
Karol Stryja
A twoje największe zaskoczenie, jak przeprowadziliście tych kilka dużych spotkań? Bo my żyjemy trochę w takiej bańce i dla nas wszystko jest albo oczywiste, albo już przetestowane. To jak świat sztucznej inteligencji widzi zwykły Kowalski?
Przemek Jurgiel-Żyła
Wiesz co, to najprostsza odpowiedź na to pytanie jest taka, że wszyscy by chcieli robić agenty AI, a tak na dobrą sprawę większość osób potrzebuje różnego rodzaju asysty AI. I to jest takie postrzeganie tych narzędzi AI-owych, że one za nas zrobią wszystko. Nie zrobią jeszcze długo za nas wszystkiego.
Karol Stryja
I to jest wina większości reklam, które mówią: słuchajcie, mam teraz 16 agentów, a siedzę za biurkiem, a oni…
Przemek Jurgiel-Żyła
Popadamy trochę w taką instagramizację wszystkiego, co robimy wokół. Wydaje się, że jeśli jakaś influencerka na Instagramie wrzuci zdjęcie z Dubaju, to ona tam ma całe życie ociekające tęczą. Już mamy świadomość tego, że tak nie jest, że to są tylko pojedyncze zdjęcia. Tak samo jak widzimy jakiegoś człowieka, który na LinkedInie pokazuje, że on teraz wszystko sobie zautomatyzował. No ja mam wątpliwości, czy da się tak rzeczywiście wszystko zautomatyzować, a jeśli zautomatyzował, to czy to jest dość głębokie, w sensie czy tam jest rzeczywiście taka realna wartość, czy to jest generyczne. No bo mamy przykład, jakiś czas temu pojawił się OpenDevin albo coś w tym stylu, tam było wiele tych rozwiązań agentowych, które same sobie żyły. I znowu był hype taki, że pomijając kwestie wycieków kluczy i tak dalej, takiej absorpcji technologii, która była niesprawdzona i zwibe-kodowana, pojawił się taki moment, w którym ludzie myśleli, że one już zrobią wszystko. Że sobie założyły forum, do którego ludzie nie mają dostępu, tylko agenty rozmawiają same ze sobą. Tylko nikt nie mówił o tym, że te agenty były zaprogramowane, żeby w ten sposób rozmawiać, bo tam był case na przykład, że agenty sobie wymyśliły swoją religię i przebiło się to do mainstreamu. Nie przebiło się to, że kilku w cudzysłowie wariatów tak zakodowało te agenty, żeby one w ten sposób ze sobą gadały. Ten agent nie potrafił zrobić nic innego, tylko wymyślać sposób na to, żeby zbudować religię, i on był zaprogramowany na to, żeby zrobić ten efekt wow. On nic więcej nie robił de facto, ale do mainstreamu przebiło się tylko to, że na zamkniętym forum dla agentów agenty wymyśliły swoją religię. Głupota totalna. Wiadomo, że ta technologia postępuje, ona jest coraz fajniejsza, coraz ciekawsza, coraz więcej rzeczy można z tą technologią zrobić. Ale na samym końcu wrócę do jednej z pierwszych rzeczy, które mówię na szkoleniach i warsztatach: trash in, trash out. Jeśli wrzucimy śmieci, dostaniemy śmieci. I póki co dzisiaj, choć może się to zmienić, modele AI to jest nic innego jak czarna skrzynka. Tak dużo jak tam wrzucimy, tak dużo dostaniemy zwrotką. Ani więcej, ani mniej. Oczywiście dużo szybciej się to dzieje, w sensie człowiek musiałby naprawdę długo myśleć, żeby osiągnąć ten efekt, w którym pomaga nam AI, ale znowu, jeśli nie spromptujemy go wystarczająco dobrze, to nie dostaniemy dobrego efektu. Jak piszę jakieś aplikacje, to najwięcej czasu zajmuje mi opisanie takiego PRD, czyli Product Requirements Document, który opisuje, co ten produkt ma zrobić, co ta usługa ma zrobić.
Karol Stryja
I zebranie całego kontekstu.
Przemek Jurgiel-Żyła
I tego, co z czym ma działać, dlaczego, gdzie się ma orkiestrować, co od czego jest zależne, tego technologia za nas nie wymyśli. Jeśli my chcemy zrobić produkt, który będzie działać…
Karol Stryja
To…
Przemek Jurgiel-Żyła
To najważniejsze jest to, że to my wiemy, jak te kropki ze sobą połączyć.
Karol Stryja
Dwa pytania jeszcze mi chodzą po głowie. Pierwsze: skoro koszt całego softu teraz radykalnie zmalał, bo dużo mniejsze zespoły są w stanie robić dużo więcej, to jak na to patrzy całe VC? Jako szansę czy zagrożenie? Bo mniejszym budżetem można teraz zrobić więcej.
Przemek Jurgiel-Żyła
Na pewno można szybciej sprototypować, tu się nakłada też trochę zmian rynkowych, nie wynikających tylko i wyłącznie z AI, ale z wielu innych aspektów. Moglibyśmy tu znowu o geopolityce rozmawiać, ale co do zasady to tak, można szybciej sprototypować, co niekoniecznie znaczy, że dużo szybciej robi się gotowy produkt, który jest jakościowy, dobrze zabezpieczony itd. A nawet jeśli robi się go szybciej, to można go zrobić więcej. To jest trochę tak, że fosy, które budują startupy, czyli coś, co powoduje, że są trudniejsze do przeskoczenia przez swoją konkurencję, mogą wynikać z wielu aspektów. To jest to, że mogą coś zrobić szybciej, coś efektywniej, ale dalej trzeba umieć pozyskiwać klientów, trzeba przekonać tych klientów do płacenia, trzeba budować skalę, skalowalność tych rozwiązań. Trzeba umieć je wdrażać, trzeba wiedzieć, czego klienci chcą i porozmawiać z tymi klientami. Dalej, czyli mieć certyfikaty jakieś, bo mamy nawet w portfelu spółki, które żeby mogły sprzedawać klientom swoje rozwiązania, to muszą mieć certyfikacje bezpieczeństwa itp. Tego nie przeskoczymy. Można szybciej wytwarzać soft, można go robić więcej. I teraz pytanie, czy go robimy mniejszymi zasobami…
Karol Stryja
Czy…
Przemek Jurgiel-Żyła
Czy robimy tymi zasobami tylko dużo więcej? Można robić jedno i drugie. Rzeczywiście dzisiaj rola programisty się trochę zmienia w świecie startupowym. My upatrujemy w tym szansę taką, że startupy mogą szybciej niektóre rzeczy walidować, szybciej oddawać klientom, robić więcej dla tych klientów. Więc też jest tak, że można budować coś mniejszym zespołem, tylko pytanie, co się chce osiągnąć. Dla VC najważniejsze jest nie to, jakim zespołem będziesz to budować. Znowu można się odnieść do tego, że teraz to w ogóle będą takie one-man show, że jedna osoba będzie budować startupy. Zdarzają się takie przypadki może częściej niż się kiedyś zdarzały, ale dla VC najważniejsze jest to, jak szybko rośniesz, jak szybko pozyskujesz klientów, czy robisz to międzynarodowo, czy potrafisz ich utrzymać, czy dajesz im realną wartość itd. I znowu jest wiele głosów, że SaaS-y się kończą. Tylko pytanie, czy wszystkie, czy takie, które można sobie teraz odtworzyć w prosty sposób. Znowu: to, że sobie zbudujesz swojego ClickUpa czy Monday.com, czyli jakiś system zarządzania taskami, to nie znaczy, że będziesz w stanie go utrzymać, bo ktoś to musi rozwijać. Dwa, że on będzie skalowalny albo będzie go bezpiecznie wdrożyć na całą firmę.
Karol Stryja
Ale pojawia się taka kategoria jak personal software.
Przemek Jurgiel-Żyła
Wiesz co, ja widzę nawet po sobie, że sam sobie robię trochę softu, tylko chwilami niektóre z tych rozwiązań wolę zaorać, zrobić coś inaczej albo wziąć gotowy produkt, bo umieram na tym, jak muszę robić utrzymanie. Zmienia się API do modelu, musisz to kodować, to nie jest tak, że się samo zrobi. Zmienia się wersja języka programowania, bo z czegoś tam korzystałeś albo nawet nie wiedziałeś, że korzystasz, bo to jest trochę tak, że szczególnie ci, którzy prototypują, nie mają świadomości tego, z jakiej wersji frameworków korzystają, na przykład z JS-a. Zostawmy już sam soft. Korzystasz z innej wersji języka, zmienia się ta wersja, przestaje być utrzymywana i okazuje się, że twoje narzędzie przestaje działać. Dalej, jeśli nie masz podstaw technologiczno-programistycznych, to oczywiście dużo rzeczy zrobisz, tylko to nie jest kwestia czy, a kiedy to się wywali i nie będziesz umiał tego odtworzyć albo uruchomić ponownie.
Karol Stryja
Dwa lata temu predykcje nam się nie udały. Załóżmy, że widzimy się za kolejne dwa lata. Czego bym sobie życzył…
Przemek Jurgiel-Żyła
Na pewno.
Karol Stryja
To czy robimy jakiś zakład i co ma się wydarzyć przez te dwa lata?
Przemek Jurgiel-Żyła
Co się ma wydarzyć? To ciekawe. Ja myślę, że w dużej mierze zmieni się perspektywa rozwoju tego oprogramowania, w sensie generalnie użycia AI. AI już dzisiaj ciężko nazywać narzędziem, raczej jest infrastrukturą. I teraz kwestia, ile będziemy z tej infrastruktury korzystać. Wierzę w to, że mocno się wydłuży kontekst, więc będziemy w stanie więcej informacji na swój temat albo na temat swoich firm trzymać w jednym miejscu, bo dzisiaj nas mocno kontekst ogranicza. To okienko kontekstowe od 200 tysięcy do miliona tokenów jest mocno ograniczające.
Karol Stryja
Wczoraj zresztą było GTC i była o tym mowa.
Przemek Jurgiel-Żyła
Nie oglądałem, ale widzę, że mam zgodność z narracją NVIDII, więc to okienko kontekstowe będzie się wydłużać. Myślę, że w jakimś aspekcie coraz częściej będziemy korzystać z własnych modeli, w sensie takich stojących na naszym sprzęcie…
Karol Stryja
Bo…
Przemek Jurgiel-Żyła
Sprzęt rośnie, sprzęt się rozwija.
Karol Stryja
Apple robi coraz lepszy sprzęt.
Przemek Jurgiel-Żyła
Wiem, że w Apple generalnie procesory przyspieszają. Jesteśmy już w takim miejscu, że trochę jesteśmy w stagnacji. Nowe procesory nie dają jakiejś realnej wartości większej. To, czy masz 8 czy 10 rdzeni, większość użytkowników tego nie widzi. Myślę, że na nowo te rdzenie będą bardziej wykorzystywane na przykład w modelach, które częściej będą po naszej stronie. To też będzie optymalizacja tych dużych firm. Dużo naszych zapytań do chatów GPT, tak to nazwijmy…
Karol Stryja
Nie…
Przemek Jurgiel-Żyła
Nie będzie szło cały czas przez chmurę, czyli przez połączenie internetowe, tylko będzie zostawać lokalnie, bo to tym firmom się będzie opłacać. Jak twój sprzęt będzie ci pozwalał na to, żeby chat GPT w cudzysłowie miał jakiś mały model po swojej stronie postawiony, który będzie zarządzać twoimi pytaniami o to, jak posolić zupę.
Karol Stryja
Tak zresztą wszystko do tego zmierza. Jak robiłem ostatnią analizę, to za chwilę na Pixelu Google’a będziesz mógł odpalić spokojnie Gemmę.
Przemek Jurgiel-Żyła
Dokładnie tak i to jest trochę jak 2-3 lata temu. Jak chciałeś mieć rozmyte tło na kamerce, to musiałeś instalować jakiś soft. Dzisiaj w laptopach są już procesory, które zajmują się tym, żeby rozmywać ci tło. I tych procesorów będzie coraz więcej i te procesory będą robić coraz więcej, więc naturalne będzie to, że twój device będzie robić coraz więcej lokalnie. Co nie znaczy, że to będzie bardziej bezpieczne dla ciebie, w sensie, że będziesz miał większą prywatność.
Karol Stryja
Bo…
Przemek Jurgiel-Żyła
Na pewno te firmy znajdą sposób na to, żeby dalej korzystać z twoich danych, bo one na tym funkcjonują i w ten sposób budują swoje przewagi. Ten, który więcej danych zbierze, ten będzie wygrywać w tym wyścigu. I to jest case porównania sobie modeli, nawet tych dużych językowych – Claude’a, Groka, OpenAI, czy Gemini itd., gdzie i jak można wyłączyć używanie danych przez model do trenowania. W OpenAI i w Anthropic jest to dość proste. W Google już jest dużo trudniejsze. W sensie, znalezienie miejsca, w którym można w jednoznaczny sposób wyłączyć to, żeby Google się nie uczył na naszych danych, już nie jest takie zero-jedynkowe. I na pewno te firmy będą znajdywać sposoby na to, żeby dalej korzystać z tych naszych danych, mówiąc nam o tym albo nam nie mówiąc. Dla przeciętnego użytkownika to będzie przenoszenie obciążenia obliczeniowego bardziej w jego stronę, bo to się opłaca tym dużym firmom, one będą się w tym zakresie optymalizować. Dla użytkowników przy okazji może to będzie szansa na to, żeby ci bardziej świadomi mogli postawić sobie coś swojego lokalnego, aczkolwiek dalej myślę, że to będzie tylko dla jakiegoś promila geeków dostępne, bo trzeba wiedzieć, jak to włączyć, a później się okaże, że ten model jest za głupi. Chociaż w różnych aspektach Bieliki tego świata, jeśli mogę tak powiedzieć, mają swoje sukcesy i robią rzeczy, które są rzeczywiście fajne w bardzo konkretnych zastosowaniach, bo ciężko oczekiwać od małych modeli językowych, żeby zachowywały się tak samo jak duże modele językowe.
Karol Stryja
To co? Kiedy się widzimy na sąsiedztwie?
Przemek Jurgiel-Żyła
Najbliższy event jest 27 marca, potem w czerwcu przy Carpathian Startup Fest. Możliwe, że jeszcze coś w międzyczasie będzie w Trójmieście, Wrocławiu albo Krakowie, więc najlepiej patrzeć na Lumie.
Karol Stryja
Wszystkie linki do spotkań i inicjatyw Przemka macie w opisie odcinka. Przemek, dzięki serdeczne za rozmowę i spotkanie. Widzimy się za dwa lata.
Przemek Jurgiel-Żyła
Do zobaczenia za dwa lata.
